Garść informacji praktycznych o Słowenii

Słowenia wyszła przypadkiem. Kiedy zastanawiałam się, co robić w czasie majówki, moja przyjaciółka Evi, blogująca na Kto podróżuje ten żyje dwa razy, powiedziała mi, że jedzie do Słowenii. Pomyślałam, że czemu nie, przecież tam jeszcze nie byłam. Jednak ponieważ nie był to ani mój pomysł, ani kraj, o wyjeździe do którego marzyłabym po nocach, nie jechałam tam z żadnymi oczekiwaniami. I może dobrze, gdyż Słowenia okazała się przecudownym zakątkiem Europy, do którego na pewno kiedyś wrócę! W dodatku bardzo przyjaznym podróżującym! Na początek zbieram więc trochę informacji przydatnych dla tych, którzy również chcieliby się tam wybrać.

Słowenia praktycznie

Transport
Z Polski do Słowenii najprościej dostać się lecąc samolotem z Warszawy do Lublany. Polskie Linie Lotnicze LOT obsługują codzienne połączenia obu miast. Bilety w promocji można dostać już za około 400 złotych, czasem z dużym wyprzedzeniem, ale warto polować. Oprócz tego mamy do wyboru również narodowe linie słoweńskie Adria Airways, które operują na tej samej trasie. Chociaż Warszawę i Lublanę nie dzieli duża odległość, lot trwa od półtorej do dwóch godzin, gdyż rejsy LOT-u wykonywane są najczęściej niewielkimi samolotami typu Bombardier Q400, ewentualnie Embraerami, natomiast w Adrii lata się Bombardierami CRJ-700. Warto o tym pamiętać planując lot wyłącznie z bagażem podręcznym (choć w cenie biletu LOT mamy również bagaż rejestrowany), gdyż większy podręczny plecak lub walizka może nam być zabrana przed wejściem na pokład i oddana po lądowaniu, dlatego najpotrzebniejsze rzeczy i elektronikę warto mieć przy sobie. Powyższe loty to jedyne bezpośrednie połączenia lotnicze Polski ze Słowenią. Warto jednak wspomnieć, że z Londynu Luton i Brukseli Charleroi do Lublany lata też Wizz Air, a ze Stansted i Gatwick – easyJet.

Jeśli ktoś woli transport naziemny, to bez problemu do Słowenii można wybrać się samochodem. Między Warszawą a Lublaną jest tysiąc kilometrów, ale już od południowych granic Polski do północnych granic Słowenii mamy trochę ponad pięćset. Wybierając się własnym autem, należy pamiętać o zakupie winiety. Dla samochodów do 3,5 tony kosztuje ona 15 euro na tydzień lub 30 euro na miesiąc. Tygodniowa winieta dla motocykli to koszt 7,50 euro. Winiety kupimy przy przejściach granicznych, na stacjach benzynowych, wybranych kioskach i sklepach. W samochodzie winietę naklejamy po lewej wewnętrznej stronie szyby. Winiety nie trzeba kupować, jeżeli nie ma się zamiaru jeździć autostradami, ale szczerze mówiąc, korzystanie z nich bardzo ułatwia poruszanie się po kraju. W Słowenii obowiązuje też nakaz jazdy na światłach także w ciągu dnia. Ciekawostką może być fakt, że ceny paliwa w Słowenii są regulowane przez władze i jednakowe na wszystkich stacjach benzynowych, w związku z tym wiele stacji nie wyświetla ich na słupkach reklamowych. W chwili obecnej cena benzyny bezołowiowej 95 to 1,308 euro za litr, a oleju napędowego – 1,195 euro za litr.

Jeżeli jednak nie mamy ochoty jechać autem aż z Polski, a chcemy być elastyczni – polecam wynająć samochód na miejscu. Ceny za dzień, przy wynajmie na tydzień, zaczynają się już od 10 euro za dobę. My bierzemy samochód z wypożyczalni Europcar i za dwa dni płacimy 47 euro. Warto jednak wspomnieć, że w cenę wliczona jest już winieta. Mamy też podstawowe ubezpieczenie. Autko, jakie dostajemy to nowe, zadbane żółte Renault Twingo – w sam raz dla dwóch osób z niewielkim bagażem. Trzeba pamiętać, że jeżeli nie wykupimy dodatkowego, pełnego ubezpieczenia, wypożyczalnia zablokuje nam na karcie sporą kwotę (mi zablokowano 800 euro), której odblokowanie po zwrocie samochodu może trochę potrwać – w moim przypadku ponad tydzień.

Słowenia praktycznie

Jeżeli nie mamy prawa jazdy albo po prostu ochoty prowadzić, można bez problemu po Słowenii poruszać się transportem publicznym. Do dyspozycji są autobusy i pociągi. Już dojazd z lotniska do centrum Lublany daje nam wybór. Można zdecydować się na przejazd publicznym autobusem przedsiębiorstwa Alpetour, który jedzie opłotkami i zajmuje mu to około 50 minut, a koszt przejazdu wynosi 4,10 euro. Można też skorzystać z opcji shuttle busów za około 9 euro.

Autobusy w Słowenii są w miarę punktualne, więc można na nich polegać. Jeżeli ktoś cierpi na chorobę lokomocyjną, warto zaopatrzyć się wcześniej w aviomarin, gdyż poza autostradami drogi słoweńskie są dość kręte. Bilety na przejazdy można kupić w okienku na dworcu, a jeżeli wsiadamy na zwykłym przystanku – to u kierowcy. Na stacji w Lublanie stoją również automaty, jednak kiedy próbujemy tam kupić bilet, na wyświetlaczu pojawia się informacja, że nie ma już miejsc. Dopiero pani w okienku tłumaczy nam, że możliwość kupna w automacie jest zablokowana, stąd taki komunikat. Przykładowe ceny połączeń autobusowych:

  • Lublana – Ribčev Laz: 7,90 euro
  • Ukanc – Bled: 4,10 euro
  • Bled – Lublana: 6,30 euro

Alternatywą dla autobusów mogą być pociągi. Odnoszę wrażenie, że sieć kolejowa w tym kraju jest bardzo gęsta. Ceny przejazdów pociągiem często bywają niższe, niż autobusem, szczególnie jeżeli korzystamy z promocji typu bilet weekendowy, obowiązujący na przejazdy kolejami lokalnymi i regionalnymi. Połączenia najlepiej wyszukiwać na stronie kolei słoweńskich. Warto wiedzieć, że jadąc z jednego punktu do drugiego, raz w ciągu podróży można wysiąść, zrobić sobie przerwę i kontynuować przejazd którymś z następnych pociągów. Należy to jedynie zgłosić u konduktora. Nawiasem mówiąc, obsługa w pociągach, jak i na dworach jest bardzo sympatyczna i pomocna. My wybieramy się pociągiem z Lublany do miejscowości Most na Soči, co w promocji weekendowej kosztuje nas 10,80 euro. Zamiast wracać lokalnym lub regionalnym pociągiem, decydujemy się na Eurocity, ale to również nie jest problemem, wystarczy dopłacić 1,80 euro i jesteśmy o godzinę wcześniej z powrotem w Lublanie.

Słowenia praktycznie

Zakwaterowanie
Mam wrażenie, że w Słowenii nie powinno być kłopotu ze znalezieniem noclegu. Kraj nie jest jeszcze aż tak popularny, jak na przykład sąsiednia Chorwacja. Mimo to warto za spaniem rozejrzeć się trochę wcześniej, bo wtedy będzie większa szansa, że trafimy na dobre oferty.

Naszą bazą wypadową jest Lublana, więc to tam spędzamy najwięcej nocy. Na początkowym etapie planowania naszej podróży Evi podesłała mi link do hostelu Celica i wystarczyła chwila, bym wiedziała, że to tam właśnie chciałabym nocować. Hostel znajduje się przy słynącej ze street artu ulicy Metelkova, około dziesięciu minut spacerem od starówki w budynku, gdzie dawniej mieściło się więzienie. Do dyspozycji gości są dormitoria, pokoje z łazienkami oraz dawne cele. I choć te ostatnie nie mają łazienek, to są najciekawszą opcją w hostelu – każda cela została bowiem udekorowana przez lokalnego artystę w swoim stylu. My spędzamy w celach cztery noce: jedną w wykończoną niebieską grafiką i trzy w dość ascetycznej, drewnianej, z łóżkami pod sufitem. Ceny za noc ze śniadaniem zaczynają się od 18 euro od osoby. W hostelu można korzystać z bezpłatnego wifi, restauracji lub niewielkiej kuchni.

Pierwszą noc po moim przylocie do Słowenii spędzamy w miejscowości Ravne na Koroškem, gdyż następnego dnia nieopodal chcemy popływać kajakami w zalanej kopalni. Do hostelu Punkl docieramy dość późnym wieczorem i niestety odbijamy się od zamkniętych drzwi. Dzwonimy. Obsługa okazuje się niezbyt przyjazna. Sam hostel jest przeciętny, choć na standard nie można narzekać. Ceny zaczynają się od 18 euro za osobę za noc w pokoju wieloosobowym. Śniadanie nie jest wliczone, ale można korzystać z kuchni. Bezpłatne wifi to jednak żart, bo bez przerwy się rozłącza.

Dużo więcej szczęścia mamy z noclegiem w Bledzie. Rezerwując tam pokój, Evi kieruje się bliskością jeziora i trafia doskonale, wybierając pensjonat Rooms Jerman. Znajduje się on nie tylko blisko jeziora, ale też po tej jego stronie, skąd rozciąga się moim zdaniem najlepszy widok na słynną małą wysepkę. Niedaleko stąd też do punktu widokowego, z którego widać jezioro z góry. Za nocleg w dwuosobowym pokoju z łazienką i balkonem płacimy po 25 euro na osobę. Śniadanie nie jest wliczone w cenę i niestety nie ma też dostępu do kuchni – to chyba jedyny mankament tego miejsca. Wifi śmiga.

Hostel Celica

Wyżywienie
Będąc w Słowenii, można żywić się w knajpkach, barach i restauracjach, których nie brakuje, a jeśli mamy w miejscu zakwaterowania dostęp do kuchni, to również samemu sobie coś przygotowywać. My korzystamy z różnych opcji, jednak najczęściej jadamy na mieście. Popularną przekąską jest tu burek, czyli ciasto filo z nadzieniem, zawinięte w rulon, a czasem w kształt ślimaka. Tradycyjnie nadziewa się go mięsem, można jednak spróbować wersji z białym serem, jabłkiem, warzywami czy nadzieniem typu pizza (szynka, ser żółty, sos pomidorowy). Burek często sprzedaje się na wagę, a koszt to mniej więcej 1-2 euro za sztukę. W Lublanie pełno jest też budek z fast-foodami, zwykłych knajpek, a także nieco droższych restauracji w samym centrum, gdzie można spróbować dań kuchni słoweńskiej i międzynarodowej. Podobnie jest też w innych miejscowościach poza stolicą, na przykład w Bledzie.

Kilka miejsc, do których same zaglądamy, to:

  • Lublana: hostel Celica – w hostelu od poniedziałku do piątku można zjeść niedrogi, smaczny lunch. Zupa kosztuje 2 euro, podobnie sałatka, a cena zestawu obiadowego zaczyna się od 6,5 euro. Oprócz tego serwuje się tu ogromne burgery, pizze i różne przekąski.
  • Lublana: Sole – knajpka naprzeciwko dworca autobusowego, serwująca proste dania bałkańskie i włoskie. Porcje spore, jedzenie smaczne, ceny niewygórowane. Za lasagnę płacimy 6 euro.
  • Lublana: The Wok – knajpka z kuchnią azjatycką, sycącą i niedrogą. Zamawiamy podstawę dania, dodatki i sos, czekamy chwilę i dostajemy pudełko pełne gorącego jedzenia oraz pałeczki. Pycha! Ceny od 6 euro za danie.
  • Lublana: Nebotičnik – to jeden z najwyższych budynków w stolicy Słowenii. Na jego ostatnim piętrze działa restauracja, a na tarasie na dachu – bar. Wybieramy się tu dla najlepszego widoku na starówkę, ale warto też usiąść przy stoliku i czegoś się napić. Aperol spritz kosztuje 5 euro, a kieliszek białego wina – 1,80 euro.
  • Lublana: Zvezda – kawiarnia na starówce, do której zaglądamy, by spróbować typowego słoweńskiego ciasta zwanego gibanica, składającego się z kilku warstw: maku, sera, jabłek czy orzechów. Koszt ciastka to 4,90 euro, do tego można skosztować pysznego słoweńskiego muscatu za 3 euro lub czerwonego wytrawnego wina refošk za 2 euro za kieliszek.
  • Bled: Sova – absolutne odkrycie w tym małym miasteczku! Znajdująca się na pierwszym piętrze budynku i dysponująca fenomenalnym widokiem na jezioro restauracyjka oferuje również cudownie smaczne jedzenie. Ale takie naprawdę fenomenalne. Zamawiamy risotto z grzybami i kurczakiem w winie oraz pierś kurczaka z pomidorami i mozzarellą w sosie parmezanowym. Dania główne kosztują od 14 euro, ale przysięgam, jedzenie warte jest swojej ceny!
  • Bled – Vila Bled – w dawnej rezydencji Josipa Broza Tito, położonej nad samym jeziorem Bled, znajduje się dzisiaj hotel i kawiarnia Belvedere. Niestety w czasie naszego pobytu zlokalizowana nieco powyżej brzegu jeziora i dysponująca fenomenalnym widokiem na wysepkę kawiarnia jest zamknięta, dlatego zaglądamy do tej położonej niżej, z której widok aż tak ciekawy nie jest. Próbujemy tutaj słynnego ciastka z Bledu, zwanego kremna rezina, przypominającego naszą kremówkę. Kosztuje ono 6 euro.
  • Piran: Caffe Teater – położona na skraju niewielkiego portu kawiarnia oferuje fajny widok na morze ze stolików znajdujących się na zewnątrz oraz pyszną lemoniadę. Czego chcieć więcej po spacerze po tym uroczym nadmorskim miasteczku? Siedząc z kieliszkiem w ręku i wystawiając twarz do słońca, czuję się jak na wczasach. Lemoniada kosztuje 2,40 euro.
  • Lokev: Gostilna Muha – restauracja znajduje się w miejscowości leżącej nieopodal Lipicy, gdzie funkcjonuje słynna stajnia, na drodze pomiędzy Lublaną a Piranem. Zaglądamy tu, by spróbować domowej roboty wędliny pršut, przypominającej włoskie prosciutto oraz produkowanego w tych okolicach czerwonego, intensywnego wina teraz. Degustacja całkiem sporej porcji szynki, wina, oliwek i sera to koszt 6 euro. Warto, bo wszystko jest przepyszne!

Przykładowe ceny produktów spożywczych w sklepach:

  • coca-cola 0,5 litra: 0,67 euro
  • coca-cola 1,5 litra: 0,89 euro
  • piwo w puszce 0,5 litra: 0,99 euro
  • woda niegazowana 1,5 litra: 0,45 euro
  • wielki bochen chleba: 1,69 euro
  • jogurt owocowy: 0,39 euro
  • jajka 10 sztuk: 1,24 euro
  • parówki 10 sztuk: 2,18 euro
  • makaron 250 gramów: 1,09 euro
  • sos do makaronu 340 gramów: 0,89 euro
  • dżem truskawkowy: 1,69 euro
  • pomidory 1 kilogram: 1,70 euro
  • papryka 1 kilogram: 2,99 euro
  • ogórki 1 kilogram: 1,29 euro
  • mleko 1 litr: 0,72 euro

Kremna rezina

Wybrane atrakcje
Słowenię zwiedzamy częściowo na własną rękę, częściowo korzystając z wycieczek z przewodnikiem. To drugie rozwiązanie polecam osobom, które są niezmotoryzowane, albo nie mają ochoty wynajmować auta i być kierowcą, które doceniają wiedzę lokalnych przewodników albo po prostu lubią, jak ktoś zorganizuje im program zwiedzania. Warto też wspomnieć, że jeśli ktoś ma ochotę popróbować pysznych słoweńskich win, to wówczas wycieczka zorganizowana jest niezłym pomysłem, bo inaczej kierowca niestety musiałby powstrzymać się od degustacji. My decydujemy się na dwie wycieczki organizowane przez agencję Roundabout, której zaletą są małe grupy (wycieczki minibusami) i doskonali przewodnicy. Wycieczki, w których bierzemy udział, to:

  • Jaskinia Postojna i Zamek Predjama – półdniowa wycieczka do dwóch największych atrakcji turystycznych w Słowenii. Można tam bez problemu dojechać samochodem, ale w sezonie trzeba wziąć pod uwagę, że szczególnie pod zamkiem może być spory kłopot z zaparkowaniem. Wycieczka obejmuje zwiedzanie obu atrakcji z przewodnikiem, a wstępy wliczone są w cenę, która wynosi 64 euro od osoby.
  • Tajemnice Krasu i Wybrzeża – całodniowa wycieczka obejmująca oglądanie zamku Predjama z zewnątrz, wpisanych na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jaskiń Szkocjańskich, wizytę w stadninie Lipica, gdzie hoduje się słynne konie rasy lipicańskiej, degustację wina teran i szynki pršut oraz zwiedzanie nadmorskiej perełki Słowenii – miasta Piran. Koszt to 53 euro od osoby, dodatkowo płatny jest wstęp do jaskiń (16 euro) oraz degustacja (6 euro).

Atrakcji turystycznych w Słowenii nie brakuje. Wiele z nich, takich jak góry, widoki i spacery, jest bezpłatnych, za inne trzeba płacić. Przykładowe bilety wstępu i ceny atrakcji to:

  • zamek w Lublanie – wjazd kolejką i wejście na wieżę: 10 euro, wydaje mi się jednak, że jest to zbędny wydatek. Wzgórze zamkowe jest niewysokie, więc nawet przy słabej kondycji można wejść na nie spacerkiem, natomiast najlepszy widok na miasto i tak rozciąga się ze wspomnianego wcześniej wieżowca Nebotičnik, gdyż to z niego właśnie widać wzgórze zamkowe!
  • zamek Predjama: 11,90 euro
  • jaskinia Postojna: 23,90 euro
  • bilet łączony Postojna plus Predjama: 31,90 euro
  • jaskinie Szkocjańskie, trasa klasyczna: 16 euro
  • jaskinie Szkocjańskie, trasa wzdłuż podziemnej rzeki: 11 euro
  • jaskinie Szkocjańskie, obie trasy: 21 euro
  • jaskinia Križna, podstawowa, godzinna trasa w grupie: 9 euro
  • jaskinia Križna, godzinna trasa prywatnie dla dwóch osób: 15 euro
  • kajaki w zalanej kopalni Podzemlje Pece: 42 euro, w cenę wliczone zimne przekąski – obiad górnika
  • łódka turystyczna na jeziorze Bohinj: 9 euro
  • wjazd kolejka linową na szczyt Vogel z widokiem na jezioro Bohinj: 15 euro
  • przejażdżka łódką na wyspę na jeziorze Bled: 14 euro
  • wstęp do kościoła na wyspie na jeziorze Bled: 6 euro
  • wstęp na mury miejskie w Piranie: 2 euro

Zamek Predjama

Informacje dodatkowe
Walutą obowiązującą w Słowenii jest euro. W wielu miejscach bez problemu można także płacić kartą.

W Słowenii mówi się po słoweńsku. Język ten jest na tyle podobny do polskiego, że kiedy Słoweniec mówi powoli i wyraźnie, jesteśmy go w stanie mniej więcej zrozumieć. Nie mamy też problemu z porozumiewaniem się po angielsku.

Słowenia jest krajem bardzo bezpiecznym, przestępczość jest tu na niskim poziomie. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to choć kraj ten leży w Unii Europejskiej, warto ubezpieczyć się na podróż. Wprawdzie dla posiadaczy EKUZ opieka zdrowotna w nagłych wypadkach nie wiąże się z dodatkowymi kosztami, to uważam, że dodatkowe ubezpieczenie zawsze warto posiadać. My ubezpieczamy się w HanseMerkur, a koszt takiego ubezpieczenia to jedynie 5 złotych za dzień i obejmuje ono koszty leczenia, następstwa nieszczęśliwych wypadków oraz ubezpieczenie bagażu.

W każdej turystycznej miejscowości pełno jest sklepów z pamiątkami. Warto przywieźć do domu słoweńskie wino, pršut i salami. Poza tym sporo jest rękodzieła, a także różnych turystycznych bibelotów typu magnesy na lodówkę czy breloczki do kluczy. Lepiej nie zostawiać sobie zakupu pamiątek na ostatnią chwilę na lotnisku, gdyż ceny tam standardowo są wyższe, niż na mieście.

Słowenia określana jest jako zielony kraj nie tylko ze względu na bujną przyrodę, ale także na duży nacisk na ekologię. Standardem jest tu segregowanie odpadów, korzystanie z łodzi z napędem elektrycznym na jeziorach Bled i Bohinj oraz dbanie o naturę. Woda z kranu jest czysta i nadaje się do picia, często na ulicach można też spotkać małe źródełka, z których można się napić.

Artykuły
Poniżej lista artykułów na blogu Daleko niedaleko dotyczących Słowenii:

Informacje są aktualne na maj 2017 roku. Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości dodatkowe informacje albo wiesz, że coś już jest nieaktualne, daj mi o tym znać w komentarzu poniżej. Dziękuję!

To kto ma ochotę wybrać się do Słowenii? Co najbardziej fascynuje was w tym kraju? A może już tam byliście i macie jakieś ciekawe rady i wskazówki dla tych, którzy dopiero chcą poznać te okolice?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

32 komentarze

  1. Dawid Kopaczewski napisał(a):

    Mnie kusi w tym roku Słowenia, Macedonia lub Mołdawia. Być może dzięki temu wpisowi padnie na ten pierwszy kraj :) ;)

    • Daleko niedaleko napisał(a):

      Bardzo, bardzo polecam. Jeśli nie przekona ten, to może przekonają następne, skupione mniej na praktycznych wskazówkach, a bardziej na samym kraju i jego atrakcjach :)

  2. Aleksandra Walkowiak napisał(a):

    Oprócz tego, że Słowenia jest po prostu przeSUPER i trzeba ją odwiedzić :D jej zwiedzanie można połączyć z wypadem do włoskiego Triestu i objazdem po północnej Chorwacji (Zagrzeb, Jeziora Plitwickie, Pula, Rovinj). Zwłaszcza jak się jedzie autem. Trasa sprawdzona 2 lata temu, jedna z lepszych opcji w Europie :D A wpis oczywiście świetny (y) Fajnie było wrócić do tamtych stron i powspominać dzięki Twoim postom. :)

  3. Katarzyna Dabrowska napisał(a):

    Slowenia jest fantastyczna :) super miejsce na Erasmusa :)

  4. Ewa napisał(a):

    Podzielam Twoją fascynację Słowenią. Ten maleńki kraj to prawdziwa perła i szkoda, że tak mało popularna turystycznie . A może to lepiej…. Zjezdzilam Slowenię wzdłuż i wszerz autostopem i w żadnym innym europejskim nie spotkałam się z taką życzliwością kierowców. Twoje wpisy obudziły wspomnienia ze studenckich czasów, i dziękuję Ci za to:) Lody bananowe na Neboticniku z widokiem na Alpy w bezchmurny dzień- bezcenne ! ( choć pewno ich już nie sprzedają, bo minęło 20 lat).

    • Ewa napisał(a):

      Myślę, że to trochę lepiej :) Sama pamiętam, jak piętnaście lat temu, gdy jechaliśmy na wakacje do Chorwacji, to Słowenię traktowaliśmy wyłącznie jako kraj tranzytowy. Myślę, że nadal wielu turystów ją tak traktuje. Lodów na Neboticniku nie próbowałam, skusiłam się na aperol :)

  5. Szymon napisał(a):

    miałem się wybrać na kwietniówkę 2015, ale jednak zwyciężyła Mołdawia… i z jednej strony w ogóle nie żałuję, a z drugiej… Słowenia, zwłaszcza w górskim wydaniu, musi być fajna :)

  6. mfigat napisał(a):

    WSPANIAŁY POST ! i jakie zdjęcia. Właśnie przejeżdżałam przez Słovenię i zachwyciła mnie

  7. kori napisał(a):

    No to zachęciłas mnie na maksa, szkoda że mam już plany na wakacje bo jechałabym tam na pewno!!!

  8. Aleksandra Cepek napisał(a):

    Jade w czerwcu w połączeniu z Triestem :)

  9. Karolina napisał(a):

    Słowenię pamiętam tylko zza szyby samochodu, gdy wiele lat temu, zaraz po wojnie, pędziłam przez ten kraj nad Adriatyk. Uwielbiam góry i takie jeszcze nieprzepełnione turystami perełki w Europie, pewnie się tam wybiorę. Twój post mnie zachęcił. Dzięki

    • Ewa napisał(a):

      Też tak ją pamiętalam z pierwszego razu piętnaście lat temu. Warto było sobie przypomnieć i poznac ją lepiej :)

  10. Paulina Muszyńska napisał(a):

    Po Twoich zdjęciach nic tylko się pakować :)

  11. Olka napisał(a):

    My do Słowenii wybieramy się od wielu lat, ale drożyzna, jaka panuje tam w porównaniu z innymi krajami, które leżą w bliskim jej sąsiedztwie, skutecznie nas zniechęca. Chociażby koszt benzyny – paliwo jest tam droższe niż choćby w równie drogiej Chorwacji. U nas jest to główny wydatek, w trakcie wyjazdów, więc generalnie wybieramy kraje, gdzie na nasze auto nie wydamy więcej, niż to konieczne. Dla porównania w Bośni i Hercegowinie benzyna bezołowiowa kosztuje od 3,90 do 4,20 za litr.
    Powyższe kwestie jednak nie zmieniają faktu, że Słowenia jest śliczna i może, gdy kiedyś będziemy się mniej szczypać z kasą, uda nam się ją objechać i zaliczyć najważniejsze atrakcje oraz te nieco mniej znane miejsca.

    • Ewa napisał(a):

      A wiesz, że bardzo mnie to zaskoczyło… Myślałam, że Chorwacja jest droga, a potem zdziwiłam się, że zarówno nocleg w okolicy Jezior Plitvickich jest tańszy, niż w Lublanie, jak i wypożyczenie samochodu na dwa dni. No to pojechałam bez wahania na te dwa dni, co Evi już wróciła do Polski, do Chorwacji – choć nie po to, by zaoszczędzić, a żeby te jeziora znowu zobaczyć :D

  12. MAGDA napisał(a):

    I teraz myślę o Słowenii 🙂 Dzięki, jest inspiracja !

  13. A jak Ci smakowała kremna rezina? Jestem bardzo ciekawa. Słowenia to mój plan na przyszłość, niestety do tej pory zawsze bywałam tam tylko przejazdem.

  14. Marcin napisał(a):

    Oj, przyda się, bo bardzo chciałbym się tam wybrać. A i zdjęcia zachęcają do takiej podróży! Planuję na dwóch kółkach latem, więc trzymaj kciuki! :)

  15. addicted to passion napisał(a):

    Wstyd sie przyznać, ale jeszcze nie bylam, tak blisko, a tak daleko :) Swietne wskazowki, na pewno kiedys wykorzystam!

  16. Asia napisał(a):

    Przez Słowenię jak narazie tylko przejeżdżałam, ale widoki i tak były niezłe. Kiedyś na pewno muszę odwiedzić :) Ciekawy post i super zdjęcia, zwłaszcza to z ciastem na pierwszym planie :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!