Jadę i jadę… i jadę. I cieszę się, że schody są ruchome, a nie tradycyjne, po których trzeba by się było wspinać. W końcu dojeżdżam, a tu okazuje się, że to dopiero połowa. Przede mną kolejne schody. Jadę dalej. Przejeżdżam 100 metrów i dopiero mogę wyjść na powierzchnię. Oglądam się za siebie. Nad wejściem do budynku widnieje napis: Арсенальнa.
Krowy nie takie święte
Stoi naprzeciwko i wpatruje się we mnie maślanym wzrokiem. Nic jej nie obchodzi. Ktoś z boku trąbi, bo chce przejechać, ale ona nie rusza się z miejsca. Zniecierpliwiony kierowca motorka objeżdża zawalidrogę, ale samochód nie ma już tak łatwo. Na szczęście w pewnym momencie ona postanawia w całej swojej łaskawości przesunąć się na bok i nie tamować dalej ruchu. Schyla głowę i pyskiem szuka czegoś w rynsztoku. Wszystko jej jedno. Jest przecież święta. To święta krowa.
Wpis w kategoriach: Indie, Ze świata | Tematy: Delhi, hinduizm, Jaipur, święte krowy, wierzenia, zwyczaje
O złym chłopcu, żebraku i rybaczce
Co zrobić, aby zasłużyć na pomnik? Najlepiej być władcą – dobrym, który zrobił dużo pożytecznych rzeczy. Wtedy można stać na środku placu prężąc pierś przed turystami cykającymi zdjęcia. Albo dowódcą wojska, które wygrało ważną bitwę – być może ludzie postawią pomnik konny. Wtedy znajdą się nawet tacy, którzy po układzie nóg wierzchowca rozpoznają, w jaki sposób zginął jeździec. Takie zwykłe pomniki znajdziemy w wielu miastach, także w Karlskronie. A jednak tutaj spotykam trzy trochę mniej standardowe, które jednak wydają mi się bardzo sympatyczne.
Wpis w kategoriach: Szwecja, Ze świata | Tematy: Karlskrona, pomnik
Konkurs wenecki
Późno, ale są! Wyniki konkursu weneckiego. Historia z palącymi się jajami rozłożyła mnie na łopatki, więc jedna z książek wędruje do Krzyśka. Druga pojedzie do Kasi za ucieranie żółtek, a trzecia do p-i-f za ogórkową bez ogórków. Dzięki wszystkim, którzy pocieszyli mnie, że nie tylko ja sobie czasem, delikatnie mówiąc, nie radzę w kuchni i gratuluję zwycięzcom :)
Wpis w kategoriach: Z innej beczki | Tematy: konkurs
Donna Leon, Roberta Pianaro: Szczypta Wenecji, czyli ulubione dania komisarza Brunettiego
Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że kuchnia stanowi bardzo ważny element kultury kraju – dlatego podróżując warto zawsze popróbować lokalnych dań. A jak już wrócimy z podróży – czemu by nie spróbować samemu czegoś ugotować? Jeśli marzy nam się kuchnia włoska, można sięgnąć po Szczyptę Wenecji Donny Leon i Roberty Pianaro. Bo to trochę więcej, niż tylko książka kucharska…
Wpis w kategoriach: Ze stron świata | Tematy: Donna Leon, książka podróżnicza, Roberta Pianaro, Szczypta Wenecji









