Chrześcijańska miłość w Malezji wygląda tak

12 stycznia 2012      

Wpis w kategoriach: Malezja, Ze świata | Tematy: ,

Pierwszego dnia w Kuala Lumpur stanęłam przed słupem ogłoszeniowym i przeczytałam w myślach początkowe zdanie z wiszącej na nim kartki. Marzyłem o tym, że ślub będzie w kościele, ale ślub odbywa się w świątyni. Czy chodzi o ceremonię, z której właśnie wyszłam, a gdzie znalazłam się zupełnym przypadkiem podążając za kolorowym tłumem? Rodzina zaprosiła do środka i pozwoliła obserwować hinduskie zaślubiny. Pan młody wyglądał na zadowolonego, a piękna panna młoda wręcz promieniała szczęściem.

Hinduska panna młoda w malezyjskiej świątyni
Przyjrzałam się niewyraźnemu, czarno-białemu zdjęciu wydrukowanemu na dole kartki wiszącej przede mną. To chyba jednak nie ta sama dziewczyna, która tam w środku ślubuje miłość, wierność i uczciwość małżeńską, czy cokolwiek Hindusi sobie ślubują.

Zaczęłam czytać dalej. Po pierwszych dwóch zdaniach spodziewałam się romantycznego listu. Po kolejnych doszłam do wniosku, że to nawet zabawne, ale po przeczytaniu całości byłam zszokowana. Jak można coś takiego pisać?

List wiszący na słupie przed świątynią hinduską w Kuala Lumpur

Mathenan,

Marzyłem o tym, że ślub będzie w kościele, ale ślub odbywa się w świątyni. Kocham ją bardzo, a ona kocha mnie bardzo. Dlatego już poruszamy się jak mąż i żona. Wszystko jest skończone! Ona już NIE JEST dziewicą!

Nawet jeśli się z nią ożenisz, ona nie będzie dla ciebie dobrą żoną. Czemu nie możesz wybrać sobie dobrej kobiety? Świat jest WIELKI! Jeśli mi nie wierzysz, poproś ją, żeby zrobiła sobie badania lekarskie (test na HIV)! Do tego czasu jej krew może być kompletnie przepełniona wirusem HIV! Jesteś bardzo przystojnym mężczyzną i jest tyle dziewcząt, które na ciebie czekają! Możesz wybrać dobrą dziewczynę!

Twój ojciec, Mathirajan, jest osobą poważaną w społeczeństwie. Jeśli ożenisz się z tą dziewczyną, twoja przyszłość jest ciemna i będziesz musiał zmierzyć się z długoterminowym problemem!

Ja nawet wiem, ile pieprzyków znajduje się na jej prywatnych częściach ciała!

Ona sypia również z zagranicznymi studentami za pieniądze!

Z poważaniem,

Chrześcijanin (były kochanek)

Nie wiem, co zrobiła ta dziewczyna, nie wiem też, jak zachował się jej narzeczony. Ale wiem, że to, co zrobił ten chrześcijanin nijak się ma do prawdziwej miłości.

Podobne wpisy:

    Ciągle pada w Kuala Lumpur Po dwóch dniach spędzonych w stolicy Malezji ja ciągle nie wiem, czy mi się ona podoba, czy nie. Wiem jedno...
    Welcome to Egypt! Taki przewrotny trochę tytuł, biorąc pod wagę, że zgodnie z planami w najbliższym czasie w Egipcie nie zawitam. Ale to...
    Herbaciane kobiety Kiedy wypijacie w domowym zaciszu cejlońską herbatę zapewne nie myślicie o tym, skąd się ona wzięła w waszej filiżance. A...
    Grozi mi więzienie, czyli Birmańczycy mówią o reżimie Słuchamy opowieści taksówkarza o rządzie, o biedzie, o życiu w Birmie. Oglądamy zdjęcie opozycjonistki Aung San Suu Kyi wyciągnięte z...

Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)

Komentarze: 7 do “Chrześcijańska miłość w Malezji wygląda tak”


  1. Ajka pisze:

    O rany. Podróże kształca, oj kształcą…

  2. Strasznie zdesperowany chyba

    • Ewa pisze:

      Zdesperowany, szalony, chorobliwie zazdrosny… nie sądzę, żeby czymś takim przywrócił w wybrance miłość do niego…

  3. Widmowy pisze:

    He, he… dobre… choć ciekawe dlaczego tak się podpisał… może to ma jakiś specjalne znaczenie w tej całej sprawie? Hm…

    • Ewa pisze:

      Nie mam pojęcia, ale jak na chrześcijanina to słabo stosuje się do nakazów… seks przed ślubem, zemsta… to mało chrześcijańskie :)

      • Widmowy pisze:

        To chyba zależy do którego odłamu gostek należy. Chrześcijanie mają ich trochę. ;-) Jakby nie było część z nich będzie dumnymi mając tak wzorowego członka w swojej społeczności.

Zostaw ślad, skomentuj, zapytaj...

Chcesz zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto w darmowym serwisie Gravatar. To proste!

Przerwa na reklamę

Polecam

Peron4

Blogi podróżnicze

Kategorie

Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia i filmy na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Jeśli chcesz je wykorzystać, proszę zapytaj o zgodę.