Garść informacji praktycznych o Singapurze

Singapur jest niewielkim państewkiem o powierzchni mniejszej od Kijowa, które znajduje się na wyspie u koniuszka Półwyspu Malajskiego, w sąsiedztwie Malezji. Przez krótki okres w swojej historii było ono nawet zjednoczone z Malezją, ale różnice, między innymi kulturowe, sprawiły, że w 1965 roku utworzono samodzielne państwo. Jego historia nie jest długa, sięga zaledwie 1819 roku, kiedy to wyspę wydzierżawiła Wielka Brytania, zakładając tutaj placówkę handlową. Wcześniej na wyspie znajdowało się zaledwie kilka wiosek rybackich. Ciężko to sobie wyobrazić, widząc dzisiejsze szklane i stalowe wieżowce, dominujące w tutejszym krajobrazie.

Dzisiaj w Singapurze mieszkańcy cieszą się wysokim standardem życia w dobrze rozwiniętym ekonomicznie państwie, znanym jako jeden z azjatyckich tygrysów. Miasto jest czyste i bezpieczne. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że jednocześnie ciężko nazwać panujący tu ustrój demokracją, kiedy od lat rządzi jedna partia, a opozycja nie ma w zasadzie racji bytu. Przyjeżdżając do Singapuru, miałam w głowie setki zakazów i nakazów, wysokich kar za nietrzymanie się reguł, nawet pozornie głupich, takich jak zakaz żucia gumy. Zobaczyłam miasto fascynujące, w którym wszystko funkcjonuje jak w szwajcarskim zegarku, ale też wiele rzeczy sprawia po prostu wrażenie sztucznych. Mimo to uważam, że warto się tu wybrać, by porównać Singapur z innymi krajami Azji Południowo Wschodniej, a zebrane przeze mnie informacje praktyczne, mam nadzieję, pomogą w organizacji podróży.

Singapur praktycznie

Kiedy jechać do Singapuru

Klimat w Singapurze przez cały rok jest gorący i wilgotny, sami singapurczycy twierdzą, że u nich bez przerwy trwa lato. O ile temperatury przez cały rok są wysokie i oscylują wokół 25-30 stopni Celsjusza, to sprawa z opadami ma się już trochę inaczej. Pora deszczowa trwa tutaj zimą, mniej więcej od listopada do marca, kiedy wieje monsun z północnego wschodu – nie oznacza ona jednak opadów codziennie i przez cały dzień. Często bywa tak, że w ciągu dnia lub w nocy zdarzają się ulewy, a czasem tylko trochę popada, ale po chwili z reguły znowu wychodzi słońce. Takich przelotnych opadów może być kilka w ciągu dnia, a może nie być wcale. Należy się zatem zaopatrzyć w parasol lub płaszcz przeciwdeszczowy i zwiedzać! Najbardziej suche miesiące to lato, od maja do września, gdy wieje monsun z południowego zachodu, ale nie spodziewajmy się wówczas suszy – powietrze nadal jest bowiem bardzo wilgotne. Bywa też z reguły trochę cieplej, niż zimą, ale nie są to duże różnice. Podobno latem zdarzają się też dni, kiedy nad Singapurem wyczuć można dym z wypalanych lasów na Sumatrze. Z kolei miesiące pomiędzy oboma monsunami, czyli kwiecień i październik charakteryzują się brakiem wiatrów, co czyni upał trudno znośnym.

Ja przyjeżdżam do Singapuru na przełomie listopada i grudnia. Rzeczywiście codziennie zdarzają się deszcze, z reguły jednak, poza jednym dniem, nie są to ulewy. Zawsze mam ze sobą parasolkę, nie ma też nigdy problemu, by gdzieś się schować i przeczekać chwilę, aż deszcz przejdzie. W nocy zdarzają się burze.

Formalności wjazdowe do Singapuru

Nie potrzebujemy wizy, by wjechać do Singapuru w celach turystycznych, nie planując pobytu dłuższego niż dziewięćdziesiąt dni, trzeba natomiast zadbać o to, by paszport był ważny przez co najmniej sześć miesięcy. Teoretycznym wymogiem przy wjeździe na teren tego kraju jest też posiadanie ważnego biletu na podróż powrotną lub dalszą, ale w moim przypadku nikt tego nie sprawdza. Jeszcze w samolocie dostaję do wypełnienia kartę imigracyjną, które rozdawane są też później na lotnisku. Trzeba tam wpisać takie informacje, jak imię, nazwisko, numer paszportu, płeć, kraj i miasto zamieszkania, numer lotu, którym się przylatuje, adres w Singapurze, numer kontaktowy, kraj i data urodzenia, narodowość, skąd przylatujemy i dokąd udamy się z Singapuru. Pojawia się też pytanie o wizytę w Afryce lub Ameryce południowej w ciągu ostatnich sześciu dni. Z paszportem i wypełnioną kartą podchodzę do kontroli – kolejka jest krotka, a wszystko idzie bardzo sprawnie. Urzędniczka pobiera ode mnie odciski kciuków, stempluje paszport i kartę imigracyjną, zatrzymuje jej większą część, mniejszą oddaje mi razem z paszportem i oto jestem w Singapurze.

Wybierając się do Singapuru warto zdawać sobie sprawę z tego co można ze sobą przywieźć, a co jest nielegalne. Jeśli chodzi o alkohol, to można wwieźć trzy litry (pod warunkiem, że nie wjeżdża się bezpośrednio z Malezji): litr wina, litr piwa i litr mocnego alkoholu, albo dwa litry piwa i litr wina, albo dwa litry wina i litr piwa. Nie wolno wwozić żadnych papierosów, nawet tych elektronicznych, ani produktów z nikotyną typu gumy nikotynowe czy plasterki. Zabroniony jest wwóz między innymi gumy do żucia, zapalniczek w kształcie pistoletów, materiałów pornograficznych czy podróbek (na przykład płyt DVD). W praktyce na lotnisku Changi wygląda to tak, że podróżni losowo wybierani są do kontroli, a ich bagaż jest skanowany. Próba wwozu zabronionych artykułów może skończyć się karą finansową. Mam to szczęście, że zostaję zaproszona do kontroli – na szczęście nie przewożę niczego nielegalnego. Moi znajomi opowiadają jednak, że często przywożą sobie gumę do żucia, a ktoś im nawet kiedyś przywiózł dwa kilogramy gumy w prezencie. Widać zatem, że można gumę przywieźć, natomiast to, czy ryzykować, czy nie zostawiam każdemu, kto planuje podróż do Singapuru.

Jak dostać się do Singapuru

Z Polski do Singapuru najprościej i najszybciej jest dolecieć samolotem. Bezpośrednie połączenie Dreamlinerem oferują Polskie Linie Lotnicze LOT. Mi udało się kupić bilet w promocji za 2000 złotych, cena standardowa to mniej więcej 2650 złotych. Można też lecieć z przesiadkami, na przykład liniami Finnair (przez Helsinki), Swiss (przez Zurych) czy Lufthansa (przez Frankfurt), ale ceny też kształtują się raczej na poziomie ponad 2000 złotych. Dobrą opcją może być lot z Berlina Tegel tanimi singapurskimi liniami Scoot – także Dreamlinerem – w cenach już od 400 euro w dwie strony (bez bagażu rejestrowanego, jego cena to około 40 euro w każdą stronę), a czasem nawet taniej, jeśli trafi się na dobrą promocję.

Transport po Singapurze

Poruszanie się po Singapurze jest niezwykle proste. Jest to jedno wielkie miasto z kilkoma oazami zieleni na obrzeżach, a wszystkie najważniejsze miejsca łączy sieć metra, która ma pięć linii i ponad sto stacji. Metro dojeżdża także na lotnisko, więc jeśli nie przylatujemy w środku nocy, można się nim bez problemu dostać do centrum miasta. Bilety na przejazd kupuje się w automatach przy wejściach do stacji, wybierając dokąd chce się jechać (cena zależy bowiem od przejechanej odległości, ale waha się z reguły w granicach 1-2 dolarów), ale planując kilkudniowy pobyt można też zaopatrzyć się w jedną z kart Smartcard (najpopularniejsze to EZ-Link oraz Nets FlashPay – karta kosztuje 12 dolarów, z czego 7 dolarów ma się na przejazdy, a 5 dolarów można dostać z powrotem, zwracając kartę), sprzedawanych na stacjach, które potem doładowuje się w biletomatach. Z takimi kartami przejazdy są tańsze, niż na pojedynczych biletach. Bilet lub kartę trzeba odbić na bramce zarówno przy wchodzeniu, jak i wychodzeniu z metra.

Po Singapurze jeżdżą też autobusy, ale przy tak dobrze rozwiniętym metrze, mam wrażenie, że nie ma konieczności korzystania z nich.

Czasem może zajść konieczność skorzystania z taksówki – na przykład jeśli musimy się dostać na lotnisko w nocy, kiedy nie kursuje metro, albo dojechać z niego do centrum miasta. Cena przejazdu z lotniska do miasta to około 20-25 dolarów w ciągu dnia, 25-30 dolarów w godzinach szczytu. Taksówkarze singapurscy są uczciwi i jeżdżą według taksometrów, a ich samochody czyste i klimatyzowane. Warto wiedzieć, że w godzinach szczytu (od 18:00 do 24:00) i nocnych (od 24:00 do 5:00) doliczane są dodatki do podstawowej taryfy. Alternatywą dla zwykłych taksówek może być aplikacja Grab, działająca podobnie do Ubera. Można do niej podpiąć kartę kredytową lub wybrać opcję płacenia gotówką.

Singapur praktycznie

Noclegi – gdzie spać w Singapurze

Niestety, nie ma tu dobrych wieści. Miejsc noclegowych w Singapurze nie brakuje, ale… są naprawdę drogie! Trzeba liczyć się z wydatkiem przynajmniej 25 dolarów singapurskich za łóżko w dormitorium. W dodatku jakość tych najtańszych miejsc nie zawsze jest wysoka, a za wszelkie dodatkowe usługi (na przykład dostęp do internetu) trzeba płacić. Ja mam duże szczęście, że do odwiedzin zapraszają mnie znajomi, którzy mieszkają w Singapurze, ale z tego względu nie jestem w stanie polecić konkretnego miejsca. Kliknij tutaj, by przejrzeć oferty noclegów.

Najsłynniejszym singapurskim hotelem jest Marina Bay Sands – charakterystyczne trzy wieże zwieńczone konstrukcją przypominającą łódkę, na której znajduje się między innymi basen z niesamowitym widokiem na miasto. Osoby chcące tam przenocować muszą się jednak liczyć z wydatkiem co najmniej 400 dolarów singapurskich.

Singapur praktycznie

Wyżywienie – co zjeść w Singapurze i ile to kosztuje

O ile noclegi będą raczej drogie, to przynajmniej na jedzenie nie wydaje się majątku w Singapurze. Mamy do wyboru wiele opcji, najtaniej – a naprawdę dobrze można zjeść na jednym z przeróżnych tak zwanych food courtów, czyli miejsc ze stolikami otoczonymi przez kilka-kilkanaście barów z jedzeniem w różnych stylach – tajskim, chińskim, indyjskim, zachodnim. W takich miejscach za porządny obiad zapłaci się już od 5 dolarów. W China Town znajduje się tez sporo knajpek, ale tutaj widziałam najczęściej oferty zaczynające się od około 7-10 dolarów. Spory wybór miejsc jest też nad wodą, w Clarke Quay, gdzie obiad będzie kosztował 10-15 dolarów.

Z doświadczenia mogę polecić foodcourt Lau Pa Sat w dzielnicy biznesowej, niedaleko zatoki Marina. W tygodniu w porze obiadowej spotka się tu tłumy pracowników okolicznych biurowców, ale w weekendy jest dość spokojnie, choć wtedy niestety nie wszystkie knajpki są otwarte.

Singapur praktycznie

Atrakcje – co zobaczyć w Singapurze

Singapur to miasto, w którym raczej nie można się nudzić. Atrakcji i ciekawych miejsc jest tu bez liku. Warto wybrać się na spacer po najstarszej części miasta, gdzie można zobaczyć kolonialne budynki, postawione przez Brytyjczyków, takie jak dawny parlament, ratusz, katedra czy sąd (w tych dwóch ostatnich działa obecnie Galeria Narodowa), aż do parku Fort Canning, gdzie dawniej rzeczywiście znajdował się fort. Warte odwiedzenia jest też China Town, gdzie można zajrzeć do świątyni buddyjskiej, ale też hinduistycznej czy meczetu. Zaraz obok znajduje się dzielnica biznesowa ze szklanymi i stalowymi wieżowcami, u stóp których leży zatoka Marina. Tutaj można zobaczyć salę koncertową mającą przypominać duriana, a także symbol Singapuru – statuetkę Merliona. Po drugiej stronie widać charakterystyczną sylwetkę hotelu Marina Bay Sands, za którym rozciągają się ogrody Gardens by the Bay, ze słynnym zagajnikiem superdrzew. Zupełnie inną atrakcją jest wyspa Sentosa, gdzie znajduje się między innymi park rozrywki Universal Studios Singapore, wielkie oceanarium czy plaża.

Jeśli chodzi o ceny atrakcji i biletów wstępu, to kształtują się one następująco:

  • świątynie: wstęp bezpłatny
  • Gardens by the Bay: wstęp bezpłatny, poza wybranymi dniami (na przykład okres przedświąteczny – wstęp po 16:00 kosztuje 6 dolarów)
  • kopuły z lasem deszczowym i z kwiatami w Gardens by the Bay: 28 dolarów
  • pomost pomiędzy superdrzewami w Gardens by the Bay: 8 dolarów
  • Universal Studios Singapore: 76 dolarów

Singapur praktycznie

Zakazy i nakazy

Singapur słynie z licznych zakazów, a także z surowych kar za nieprzestrzeganie reguł. Wiele z nich jest zrozumiałych – na przykład zakaz przechodzenia przez jezdnię w niedozwolonym miejscu czy śmiecenia, inne – na przykład zakaz żucia gumy – mogą wydawać się trochę dziwne, ale jadąc do Singapuru po prostu trzeba się z nimi pogodzić. Moi znajomi uważają, że to właśnie dzięki nim i wysokim karom w Singapurze panuje taki porządek, szczególnie jeśli porówna się go z innymi krajami w regionie, a ja myślę, że mają rację.

Z drugiej strony nie jest też tak, że Singapur jest miastem idealnym. Zdarza mi się widzieć puszkę po napoju wrzuconą pod jakiś krzak, albo foliową torebkę unoszącą się na wietrze. Chociaż w metrze wyznaczone są miejsca do czekania, aż wysiadający wyjdą z wagonika, Singapurczycy rzadko tak naprawdę stoją cierpliwie i od razu próbują wejść do środka. Często widzę też ludzi przechodzących przez ulicę, chociaż pasy są pięćdziesiąt metrów dalej.

Jakie kary mogą czekać za złamanie zakazów? Posiadanie dużej ilości gumy do żucia, albo wyrzucenie gumy na chodnik może skutkować karą do 1000 dolarów, wyrzucenie niedopałka papierosa albo papierka na chodnik – do 300 dolarów, przechodzenie przez jezdnię w miejscu niedozwolonym – do 1000 dolarów, jedzenie lub picie w metrze – do 500 dolarów, a chodzenie nago po domu z odsuniętymi zasłonkami – do 2000 dolarów. Za wandalizm można zostać wychłostanym. Zabronione jest karmienie gołębi, oddawanie moczu w windzie, palenie poza miejscami wyznaczonymi, niespuszczanie wody w toalecie czy plucie na ulicy. Singapur jest także nieprzyjazny homoseksualistom, za stosunek z osobą tej samej płci grożą aż dwa lata więzienia. Za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków grozi do dziesięciu lat więzienia, dużej ilości – kara śmierci.

Jak to wygląda w praktyce? Myślę, że nie trzeba wpadać w paranoję. Przecież i tak nikt nie zamierza śmiecić czy sikać w windach. Warto jednak uważać, przechodząc przez ulicę, a na pewno trzymać się z daleka od narkotyków – szczególnie, że władze mają prawo przeprowadzić wyrywkowe testy na każdym, czy to obywatelu, czy turyście.

Singapur praktycznie

Dodatkowe informacje

Walutą Singapuru jest dolar singapurski (SGD). Jego kurs kształtuje się następująco: 1 SGD = 2,75 PLN. Pieniądze można wymienić na lotnisku albo wyjąć z bankomatu – te niestety naliczają prowizję w wysokości około 3-5 dolarów. Bez problemu można płacić kartą. Ja po raz kolejny posługuję się Revolutem i za każdym razem jest on akceptowany.

Singapur jest bardzo bezpiecznym krajem. To zapewne efekt bardzo wysokich kar za wszelkie przewinienia. Mimo to warto pilnować swoich rzeczy, szczególnie w tłumie. Warto też się ubezpieczyć przed przyjazdem do tego kraju.

Singapur ma cztery oficjalne języki: angielski, malajski, mandaryński i tamilski. Wszystkie napisy w metrze, znaki i tablice informacyjne są po angielsku, dlatego posługując się choć trochę tym językiem, nie będziemy mieć problemu z dogadaniem się.

W Singapurze obowiązuje strefa czasowa UTC+8, nie zmienia się także czasu z letniego na zimowy i odwrotnie. W porównaniu z Polską, latem w Singapurze jest więc sześć godzin później, a zimą – siedem.

Gniazka w Singapurze są typu brytyjskiego, dlatego będzie potrzebna przejściówka, albo też długopis do zwolnienia blokady w trzeciej dziurce. Każde gniazdko ma jeszcze dodatkowo włącznik prądu obok, trzeba go pstryknąć, by prąd zaczął płynąć po włożeniu wtyczki.

Nie powinno być problemu z dostępem do internetu w Singapurze. Bezpłatny internet bezprzewodowy oferuje wiele knajpek, często także hotele (czasem może być jednak dodatkowo płatny). Teoretycznie wifi jest także na stacjach metra, ale mi ani razu nie udaje się połączyć. W Universal Studios co chwilę mnie rozłącza. Bez problemu za to korzystam z bezprzewodowego internetu na lotnisku Changi.

Jeśli chodzi o pamiątki, to najtaniej i największy wybór jest w okolicach China Town.

Singapur praktycznie

Informacje są aktualne na grudzień 2018 roku. Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości, dodatkowe informacje albo wiesz, że coś już jest nieaktualne, daj mi o tym znać w komentarzu poniżej. Dziękuję!

Kto chciałby odwiedzić Singapur? A może już tam byliście i chcecie podzielić się wrażeniami?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

9 komentarzy

  1. Monika napisał(a):

    kręci mnie to 😈

  2. Andrzej napisał(a):

    Polecam Singapur z całego serca. Jestem szczęśliwcem, bo pierwszy raz byłem tu… w 1974r. i z zachwytem patrzę na rosnącą zamożność i szacunek do różnorodnej tożsamości. Niestety mankamentem są ceny zakwaterowania, o czym autorka wspomina. Warto też pójść w takim miejscu do teatru np. na Szekspira(chyba 30$)

  3. Magda napisał(a):

    Ja!!!!To mój plan na następne wakacje-tylko czy dam radę sama?😞

  4. Paulina napisał(a):

    Ej, z tą gumą do żucia to się z nimi zgadzam. To ani zdrowe, ani dobre dla środowiska, taki zbytek trochę. Z sikaniem do windy też piona.
    Te ogrody to jest szał. Chyba najfajniejsza rzecz w tym miejscu.
    W ogóle miałam nawet bilety do Singapuru i zapłacony nocleg… ale ostatecznie przyszła zmiana planów :-((

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!