Kiedy wspominałam wśród ludzi z pracy o wycieczce na Gibraltar, większość popukała się w czoło stwierdzając, że to za daleko i w ogóle im się nie chce. Ale znalazł się jeden równie chętny do takiej wyprawy, jak ja, więc zostało postanowione. Piątek, dzień wolny, jedziemy do Wielkiej Brytanii. I potrafię zrozumieć, że Hiszpanie może nie do końca cieszą się z tego, że Gibraltar nie jest ich. Ale mimo wszystko mogliby jednak postarać się lepiej oznaczyć dojazd do tego miejsca, bo trafienie na granicę hiszpańsko-brytyjską to jak trzynasta praca Herkulesa.
W poszukiwaniu Gibraltaru
11 września 2010 | Komentarze: 15
Wpis w kategoriach: Wielka Brytania, Z podróży | Tematy: Andaluzja, Gibraltar, jaskinia, lotnisko, natura, przyroda, święto, zwierzęta
Wiosna w lesie
18 kwietnia 2010 | Komentarze: 22
Las Kabacki jest moim ulubionym miejscem wypadów rowerowych – blisko domu i jest gdzie pojeździć, miło nawet wyskoczyć po pracy na chwilę. Ponieważ jednak bicykl nie wrócił jeszcze z przezimowania u rodziców w garażu, gdzie pojechał, żeby nie marznąć u mnie na balkonie, to wycieczka rowerowa nie wchodzi póki co w grę. Ale w taki piękny dzień jak dzisiaj nie można siedzieć w domu. Biorę więc aparat i idę na spacer szukać wiosny.
Wpis w kategoriach: Polska, Ze świata | Tematy: las, Las Kabacki, rośliny, Warszawa, zwierzęta
Targ, węże i złoty Budda
18 listopada 2009 | Brak komentarzy
Wstajemy z rana, przed wschodem słońca. Przespałam całą noc jak kamień, więc jestem wyspana. Szybko się zbieramy i ruszamy na poszukiwania ambasady Omanu. Nie, żebyśmy planowali wypad w kraje arabskie. Chociaż, może kiedyś… Tym razem pod ambasadą Omanu jesteśmy umówieni z kierowcą busika, który ma nas zabrać na pływający targ Damnoen Saduak. Nie jest łatwo znaleźć tę ambasadę, ale w końcu się udaje. Na busik trzeba poczekać, bo chociaż to jedyne miejsce w okolicy, które kierowca mógł skojarzyć na mapie, to sam ma problemy ze znalezieniem.
Wpis w kategoriach: Tajlandia, Z podróży | Tematy: Bangkok, bazar, buddyzm, China Town, Damnoen Saduak, świątynia, targ, zwierzęta
Hat Yai
10 listopada 2009 | Komentarze: 2
Pół dnia w Bangkoku spędzamy na luzie. Aga z Florkiem i Florka rodzicami jadą na targ, a ja zostaję z Paulą. Postanawiam zrobić sobie pranie – Paula i Florek mają pralkę, więc nie muszę prać w ręku. Tylko, że Paula nie wie, jak uruchomić tą pralkę. W dodatku praktycznie kończy się proszek, jest go pół miarki. Co tam, wrzucam, kombinuję, pralka zaczyna chodzić. Dobrze. Ustawiam, żeby pranie było wysuszone, żeby nie czekać na wyschnięcie. I ruszamy z Paulą do centrum handlowego. Tam przynajmniej jest klimatyzacja. Podobnie jak w kolejce BTS, czyli tzw. skytrain (podniebny pociąg). Przychodzi moment, kiedy czuje się, jakbym miała przedwczesne klimakterium: zimno – gorąco – zimno – gorąco…
Wpis w kategoriach: Tajlandia, Z podróży | Tematy: bazar, Hat Yai, ludzie, targ, transport, zwierzęta







