Widok wart dwudziestu dolarów

Stoję na stercie kamieni, podziwiając pejzaż, który rozpościera się przed moimi oczami. Tłem jest kilka skalistych, gdzieniegdzie ośnieżonych szczytów, częściowo przysłoniętych nisko zawieszonymi chmurami. Wyglądają groźnie, przywodząc na myśl zęby jakiejś wielkiej bestii. Po obu moich stronach górskie zbocza porasta gęsty las iglasty. Na wprost przede mną rozciąga się najbardziej olśniewające jezioro, jakie w życiu widziałam, o głęboko turkusowej barwie wody.

Jezioro Moraine

Tego dnia pobudkę mamy o wpół do szóstej rano. Las, w którym znajduje się nasze pole namiotowe, spowija jeszcze mrok. W chłodzie poranka nasze oddechy zamieniają się w lekką mgiełkę. Pierwsze chwile spędzamy, ogrzewając się w samochodzie. Dopiero później przychodzi czas na toaletę i możemy wreszcie wyruszyć w kierunku jeziora Moraine. Powoli dnieje, kiedy jedziemy niespiesznie krętą drogą pod górkę, przez las, rozglądając się i uważając, by jakiś niedźwiedź czy jeleń nie wszedł nam pod koła. O siódmej docieramy na parking, do połowy już zapełniony samochodami. Ponieważ nadal panuje poranna szarówka, na kuchence gazowej przygotowujemy sobie owsiankę i dopiero zjadłszy ją, idziemy nad brzeg jeziora.

Jezioro Moraine

Położone na wysokości 1885 metrów nad poziomem morza w Dolinie Dziesięciu Szczytów (Valley of Ten Peaks) Moraine Lake, czyli jezioro Morenowe, zajmujące powierzchnię około pięćdziesięciu hektarów, jest podobno najczęściej fotografowanym miejscem w kanadyjskich Górach Skalistych, a być może i w całej Kanadzie. Nic dziwnego, bo nietrudno się tu dostać, a widoki, jakie oferuje, zachwycą każdego miłośnika przyrody!

Jezioro Moraine

Zdjęcie tego krajobrazu, pochodzące z archiwum Kanadyjskiej Kolei Pacyficznej, znalazło się nawet na rewersie banknotu dwudziestodolarowego, wyemitowanego w Kanadzie w latach 1969 i 1979. Niestety pieniądz ten jest już wycofany z obiegu, więc nie udaje mi się go zobaczyć na własne oczy. Mogę za to nacieszyć je widokiem oryginału, a ten wart jest nawet więcej niż te dwadzieścia dolarów.

Jezioro Moraine

Najsłynniejszy punkt widokowy na Moraine znajduje się na szczycie moreny, czyli niewysokiego wzniesienia, zbudowanego z materiału skalnego naniesionego przez lodowiec przed wiekami. Wchodzi się na nią od tyłu, najkrótszym górskim szlakiem, jaki miałam okazję pokonać – ma on długość zaledwie trzystu metrów. Kanadyjczycy nie wysilili się też przy wymyślaniu nazwy szlaku: Rockpile Trail znaczy dosłownie Szlak na Kupę Kamieni, ale przecież tym właśnie jest! W kilka minut pokonujemy mordercze przewyższenie trzydziestu metrów i stajemy na szczycie moreny, z zachwytem przyglądając się niebieskiej tafli jeziora.

Jezioro Moraine

Moraine zasilane jest wodą z lodowca. Wczesnym latem, kiedy lód zaczyna topnieć, woda nanosi spod niego drobniutki jak mąka muł. Jego cząsteczki są tak lekkie, że unoszą się w wodzie, odbijając światło, co nadaje jezioru fantastyczną, turkusową barwę . Jego oprawa z ośnieżonych, ostrych i surowych szczytów sprawia, że cała sceneria wydaje się wręcz nierealna.

Jezioro Moraine

Przed wschodem słońca kolor jeziora jest dość ciemny, o stalowoszarym, zimnym odcieniu. Przechodzi mnie dreszcz, gdy chłodne powietrze przenika przez gruby polar. Mimo to stoję i obserwuję, jak najwyższe szczyty zaczynają błyszczeć, oblewane promieniami słonecznymi. Światło bardzo powolutku przesuwa się coraz niżej, a jednocześnie delikatne chmurki zaczynają unosić się do góry. Powietrze jest zupełnie spokojne, ani jeden podmuch wiatru nie wywołuje fal na płaskiej jak lustro tafli wody. Nie mogę się zdecydować, co robi na mnie większe wrażenie – skaliste góry na wprost mnie czy ich odbicie w niebieskiej wodzie jeziora u moich stóp.

Jezioro Moraine

Z kupy kamieni schodzimy dopiero, gdy słońce wstaje nad Doliną Dziesięciu Szczytów, choć niestety częściowo chowa się za chmurami. Zaczyna też robić się trochę cieplej. Zastanawiamy się, jak zagospodarować pozostałą część dnia. Wokół Moraine wytyczono kilka szlaków pieszych różnej trudności – od najprostszego Rockpile Trail, przez dwu-trzygodzinne wędrówki, po kilkugodzinne wspinaczki na okoliczne wzniesienia. W końcu decydujemy się przespacerować nad jeziora Consolation, a tak dokładnie to nad pierwsze z nich, oddalone od Moraine o trzy kilometry.

Szlak na Consolation

Na początku szlaku wita nas tabliczka ze zdjęciem niedźwiedzia grizzly i z informacją, że zaleca się wędrówkę w grupie. Zdarza się, że grupowe wejście na trasę jest obowiązkowe. Wówczas pójście w mniej niż cztery osoby może skończyć się nawet karą pieniężną od strażników parku narodowego. My jesteśmy we trójkę, ale i tak fotografia misia sprawia, że moja wyobraźnia zaczyna pracować, kiedy pokonujemy pierwszy fragment szlaku, prowadzący przez skalne zwalisko. Udaję przed Pauliną i Kacprem, że niczym się nie przejmuję, ale tak naprawdę trochę stresu jest. Niby żartem pytam wracających znad jeziora Consolation piechurów, czy spotkali jakiegoś niedźwiedzia. Ich przeczące odpowiedzi trochę mnie uspokajają, ale i tak przez całą drogę nie przestajemy głośno rozmawiać, śmiać się, a nawet śpiewać, a przy każdym kroku pobrzękują nasze dzwoneczki, przyczepione do plecaków. Do pasa przypięty mam też gaz pieprzowy.

Szlak na Consolation

Z niedźwiedziami to jest tak, że z jednej strony chciałabym je spotkać, bo uwielbiam przyglądanie się zwierzętom w ich naturalnym środowisku, a z drugiej strony boję się, bo nie wiem, czy zareagowałabym prawidłowo. Podczas wędrówki nad jeziora Consolation nie jest mi niestety dane się o tym przekonać. Misiów ani widu, ani słychu. Mimo to rozglądam się uważnie, kiedy idziemy przez gęsty, dziki las. Być może dzięki temu zwracam jeszcze baczniejszą uwagę na otoczenie – miękki, wilgotny i soczyście zielony mech wyściełający ziemię, z którego wyrastają brązowe kapelusze grzybów, niektóre dorastające do ogromnych rozmiarów, spróchniałe pnie zwalonych drzew i pierwsze pożółkłe spadające liście, zwiastujące nadejście jesieni.

Szlak na Consolation

Po kilkudziesięciu minutach marszu drzewa się przerzedzają, a my skręcamy nad płynący po naszej lewej stronie strumień, którego woda skrzy się w pojedynczych promieniach słońca, przebijających się przez chmury. W czasie naszej wędrówki pogoda zdążyła się zmienić na tyle, że prawie całkowicie zakryły one niebo i tylko gdzieniegdzie dociera bezpośrednie światło słoneczne. Napawam się tym pierwotnym krajobrazem, by po chwili ruszyć dalej przed siebie, nad jezioro.

Szlak na Consolation

Po kilku kolejnych minutach udeptana, ziemna ścieżka kończy się, a my dochodzimy do ogromnego skalnego rumowiska. Niektóre z kamieni są wyższe ode mnie! Panorama pionowych, poszarpanych ścian skalnych, otulonych chmurami, potężnych moren i stalowo-zielonej wody jest nagrodą za pokonanie łagodnego podejścia pod górę. Podobno gdzieś za chmurami kryje się też górski lodowiec.

Szlak na Consolation

By dojść nad brzeg jeziora, trzeba przedrzeć się przez kamienny tor przeszkód, co też robimy, uważając, by nie skręcić nogi. Krajobraz nad Consolation może nie zniewala tak, jak nad Moraine, ale trudno odmówić mu surowego piękna, podkreślonego jeszcze przez aurę, która grozi nam deszczem z szarych chmur, powoli przesuwających się w naszym kierunku.

Jezioro Consolation

Przy ogromnym kawałku skały robimy sobie przerwę na odpoczynek i zdjęcia, a potem powoli zaczynamy wracać tam, skąd przyszliśmy. Pokonując kolejne kamienie, spotykamy kilka pręgowców bądź pięknosusłów złocistych – te urocze gryzonie są tak podobne do siebie, że nie jestem w stanie ich od siebie odróżnić. Gdzieś w międzyczasie słyszymy też i widzimy świstaki siwe. I to by było na tyle, jeśli chodzi o dzikie zwierzęta na naszej trasie. Grizzly nie spotykamy.

Szlak na Consolation

Pogoda tego dnia zmienia się jak w kalejdoskopie. Mgła powoli się podnosi i wychodzi słońce, wiatr przegania chmury, które je zasłaniają i przynoszą deszcz, wiatr cichnie, chmury się rozpraszają, wychodzi słońce, i tak w kółko. Kiedy dochodzimy z powrotem nad Moraine, akurat pięknie świeci, ogrzewając nas i nadając wodzie w jeziorze jeszcze bardziej jaskrawego, turkusowego odcienia.

Jezioro Moraine

Jezioro Moraine nie zawsze wygląda tak samo. Jego barwa zależy od pory dnia, kąta padania promieni słonecznych, zachmurzenia czy wiatru, ale także od pory roku. Na przykład wiosną, kiedy lodowiec jeszcze pozostaje zamarznięty, nie ma drobinek, które mogłyby odbijać słońce. Przez to jezioro wygląda zupełnie zwyczajnie. My widzieliśmy je z rana przy nieco pochmurnej pogodzie, więc teraz ponownie idziemy na szczyt moreny, by obejrzeć je tym razem w południowym słońcu, które świeci zza naszych pleców.

Jezioro Moraine

Na szczycie kupy kamieni wyznaczono kilka punktów widokowych. Warto zajrzeć na wszystkie z nich, bo można wówczas zobaczyć jezioro pod różnymi kątami i z różnej wysokości. Jedyne, czego nie robimy, to nie schodzimy na dół moreny, gdzie leży całkiem pokaźny pień zwalonego drzewa, z którego kilkoro śmiałków wskakuje do lodowatej, niebieskiej wody! Szczerze podziwiam, ale sama nawet nie myślę o kąpieli, skupiając się na obserwacji. Krajobraz jest tak piękny, że mogłabym tu bez problemu spędzić cały dzień.

Jezioro Moraine

Postanawiamy skorzystać z ładnej pogody i popływać po jeziorze w kanu, które można wypożyczyć w małej przystani na brzegu. Siedząc w niewielkiej, trzyosobowej kanadyjce człowiek czuje się taki malutki w obliczu potężnych gór dookoła. Przyglądam się też z bliska turkusowej wodzie. Spodziewałam się, że będzie mętna, skoro pływa w niej drobniutki osad glacjalny, ale ona okazuje się zaskakująco przejrzysta! Nie jest nam dane długo cieszyć się wiosłowaniem, bo kiedy z jednej strony nadal mamy niebieskie niebo, znad gór z drugiej nadciąga deszcz ze śniegiem. Stwierdzamy więc, że czas już wracać na kemping, tym bardziej, że nasze żołądki powoli zaczynają domagać się ciepłej i pożywnej strawy.

Jezioro Moraine

Chłód, który odczuwam, wykaraskawszy się ze śpiwora następnego ranka, nie jest niczym zaskakującym. Niespodzianka czeka mnie dopiero, gdy otwieram namiot, by wyjść na zewnątrz. Ma ona postać śniegu, który spada mi za kołnierz na kark, powodując gwałtowny dreszcz. Poprzedniego dnia wieczorem padał deszcz, który w nocy przerodził się w biały puch, pokrywający namioty, samochody, drzewa i wszystko inne dookoła. To nasza druga i ostatnia noc na kempingu w miejscowości Lake Louise, pakujemy więc cały majdan i po śniadaniu ruszamy w kierunku gór, by zobaczyć jak wygląda leżące nieopodal jezioro Louise. Poprzedniego dnia zaplanowaliśmy jego pobliżu kilkugodzinną wędrówkę po górach…

Jezioro Louise

Jest połowa września, a śniegu napadało tyle, że brakuje tylko Mikołaja, aby poczuć świąteczny nastrój. Parking przy jeziorze Louise jest prawie pusty – niewiele osób postanowiło się tu wybrać z samego rana. Nic zresztą dziwnego, bo śnieg nie przestaje padać, ograniczając widoczność do kilkudziesięciu metrów. Jezioro Louise jest dwukrotnie większe od Moraine. Trudno to jednak stwierdzić empirycznie, bo jego końca w śnieżycy niestety nie widać. Rezygnujemy z wędrówki górskiej ze względu na to, że w takich warunkach nie ma ona najmniejszego sensu – nie zobaczymy nic, poza czubkami własnych nosów. Zamiast tego spacerujemy trochę brzegiem, chłonąc zimową atmosferę i ciesząc się pierwszym śniegiem tego lata.

Jezioro Louise

Tego dnia chcemy opuścić Park Narodowy Banff i dojechać do Parku Narodowego Jasper, ale śnieżyca krzyżuje nam plany, czyniąc drogę niemalże nieprzejezdną. Zawracamy więc do Banff, by przeczekać załamanie pogody. Ja się jednak tym nie przejmuję za bardzo, bo zobaczyłam to, co najbardziej chciałam podczas tej podróży – bezcenny widok z dwudziestodolarówki!

Jezioro Moraine

Informacje praktyczne (zebrane we wrześniu 2018 roku)

  • Walutą Kanady jest dolar kanadyjski (CAD). Kurs wymiany wynosi 1 CAD = 2,85 PLN, 1 PLN = 0,35 CAD.
  • Wiele cen nie jest cenami ostatecznymi. Przy płaceniu często doliczany jest podatek. Jego wysokość zmienia się w zależności od kategorii towaru lub usługi.
  • Jeziora Moraine, Consolation i Louise leżą na terenie Parku Narodowego Banff w kanadyjskich Górach Skalistych, w prowincji Alberta. Najbliżej położoną miejscowością jest Lake Louise, tuż przy Autostradzie Transkanadyjskiej numer 1.
  • Turkusowy kolor jeziora Moraine można zobaczyć mniej więcej od przełomu czerwca i lipca do października.
  • Z Lake Louise nad jeziora Moraine i Louise prowadzą drogi, nad Consolation trzeba dojść na piechotę.
  • Droga nad jezioro Moraine jest okresowo zamykana ze względu na zagrożenie lawinami. Otwarta jest mniej więcej od połowy maja do połowy października. Przed wyjazdem warto się upewnić, czy będzie można tam dojechać, sprawdzając warunki na oficjalnej stronie prowincji Alberta (w języku angielskim).
  • Nawet jeżeli droga do jeziora Moraine jest otwarta, to parking jest bardzo mały. Od 7:30 rano władze kontrolują wjazd i wpuszczają samochody tylko jeśli jest miejsce. Warto więc wybrać się tam przez tą godziną.
  • Jeśli parking jest pełen, można skorzystać z autobusów. Działający przez cały sezon prywatny przewoźnik Moraine Lake Shuttle zabiera pasażerów z centrum handlowego w Lake Louise lub z kempingu za 15 dolarów w jedną stronę lub 25 dolarów w obie strony. Wskazane są rezerwacje miejsca. Cennik, dokładne godziny oraz kontakt znajdują się oficjalnej stronie przewoźnika (w języku angielskim). Od 10 września do 8 października można też skorzystać z bezpłatnych busów parku narodowego, dowożących pasażerów z dużego parkingu położonego przy autostradzie, sześć kilometrów za Lake Louise w kierunku Banff. Jeżdżą one pomiędzy 8:00 a 17:30 co kwadrans. Kliknij tutaj, by zobaczyć dodatkowe informacje o tych autobusach.
  • Parking przy jeziorze Louise jest o wiele większy, raczej nie powinno być tam problemów z zaparkowaniem.
  • Trzy najbardziej popularne szlaki nad jeziorem Moraine to Rockpile Trail (szlak na szczyt moreny, 300 metrów w jedną stronę, przewyższenie 30 metrów, trzeba wrócić tą samą trasą), Lakeshore Trail (szlak wzdłuż brzegu jeziora, 1,5 kilometra w jedną stronę, bez przewyższenia) oraz Consolation Lakes Trail (szlak nad jeziora Consolation, 3 kilometry w jedną stronę, przewyższenie 65 metrów, około godziny w jedną stronę, maksymalna wysokość 1950 metrów n.p.m.). W przypadku tego ostatniego okresowo obowiązuje wstęp wyłącznie w grupie ze względu na obecność niedźwiedzi. Zdarza się, że szlak zostaje całkowicie zamknięty. Kliknij tutaj, by przed wyjściem w góry sprawdzić ważne informacje dotyczące szlaków (w języku angielskim).
  • Wypożyczenie kanadyjki nad Moraine kosztuje 110,25 dolara (z podatkiem) za godzinę, koszt dzieli się na dwoje lub troje pasażerów. Wypożyczalnia czynna jest od połowy czerwca do połowy września (choć ze względu na pogodę może zamknąć się wcześniej) w godzinach od 9:30 do 17:00. W cenę wliczone są wiosła, kapoki oraz instrukcja, jak pływać. Jeśli ktoś posiada własne kanu lub kajak, to również może nim pływać po jeziorze.
  • W okolicy dostępnych jest kilka możliwości zakwaterowania. My korzystamy z kempingu Lake Louise Tent Campground, 27,40 dolara za miejsce za noc (maksymalnie dwa namioty). Kemping jest spory, ale ze względu na rozrzucenie po lesie, nie czuje się tłoku. Są prysznice z ciepłą wodą i zadaszone wiaty ze stołami, gdzie można coś ugotować na własnej kuchence gazowej. Kemping otacza ogrodzenie pod napięciem, mające zapobiegać wchodzeniu niedźwiedzi na jego teren. Nie ma WiFi, jest zasięg komórkowy. Miejsca należy rezerwować, ale nam udaje się dostać poletko bez rezerwacji. Jeśli ktoś ma kampera, to tuż obok jest dla nich Lake Louise Trailer Campground.
  • Istnieje możliwość przenocowania nad samym jeziorem Moraine w niedużej, a całkiem ładnej Moraine Lake Lodge, ale przyjemność ta niestety nie jest tania. Z kolei nad jeziorem Louise znajduje się słynny hotel Fairmont Château Lake Louise, który moim zdaniem wygląda jak koszmarek, ale jakie musi mieć widoki z okien! W Lake Louise znajduje się też jeden z hostel HI Lake Louise Alpine Centre, gdzie można przenocować w pokoju wieloosobowym już za 32,50 dolara. Miasteczko oferuje także inne możliwości zakwaterowania. Kliknij tutaj, by przejrzeć oferty i zarezerwować nocleg w Lake Louise!
  • Jeśli potrzebujesz więcej wskazówek, na blogu znajdziesz cały wpis poświęcony poradom praktycznym dotyczącym podróżowania po kanadyjskich Górach Skalistych.


Jakie jest najpiękniejsze jezioro, jakie widzieliście w swoim życiu? Jak podoba się Wam jezioro Moraine?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

50 komentarzy

  1. Justyna napisał(a):

    Mnie również zachwyciło😊

  2. Paulina napisał(a):

    AWWW ♡
    Powiem tylko, że #TAK BYŁO!
    Kolor niezmyślony!

  3. Robert napisał(a):

    Bajka 😀 moje ulubione to Toba w kraterze potężnego stratowulkanu na Sumatrze

  4. Agnieszka napisał(a):

    Nie tak piekne.😍…. ale warte odwiedzenia. Hatta Lake…..Emiraty Arabskie.

  5. Gabi & the new direction napisał(a):

    Hah, a ja niedawno pisałam u siebie o widoku wartym austriackie 20 szylingów… :D Muszę przyznać, że „dolary” jednak ładniejsze ;)

  6. Barbara napisał(a):

    Cudo, łaaał :D

  7. Emilia napisał(a):

    dokładnie to jezioro mam na swoim zdjęciu w tle :D potwierdzam – najpiękniejsze jezioro ever jakie widziałam

  8. Maryla napisał(a):

    Pangong Tso w Ladakhu – zapiera dech nie z powodu wysokości (4350 m.n.p.m.)

  9. Hania napisał(a):

    Austria ❤

  10. Alicja napisał(a):

    Lake Pukaki, New Zealand
    https://goo.gl/maps/bkKXufLEAzt

    • Alicja napisał(a):

      Moraine i Louise są na mojej liście marzeń. Zdecydowanie możesz sobie dorzuć Nową Zelandię na listę swoich jeśli jeszcze na niej nie jest 🙂

    • Ewa napisał(a):

      Właśnie oglądałam to jezioro na instagramie! Mega wygląda 😍 Nowa Zelandia gdzieś tam jest, ale najpierw Singapur ;) i Australia :)

  11. Zuzia napisał(a):

    Mono Lake w Kalifornii :)

  12. Grażyna napisał(a):

    cudne miejsce

  13. Paulina napisał(a):

    Lake Tahoe, Nevada side ☺️

  14. Kinga napisał(a):

    Zgadzam się w 100 proc chociaż Atitlan w Gwatemali jest ex aequo z Moraine 😁

  15. Caro napisał(a):

    A ja dorzucam Bacalar w Meksyku 😊

  16. Marcin napisał(a):

    Zdecydowanie wart! Przepiękne miejsce!

  17. Karolina napisał(a):

    To jest cudowne. CUDOWNE! Miejsce jak z bajki albo jakiejś fantastycznej opowieści <3 Ale Ci zazdroszczę, to musiało być przeżycie! Jezioro Morenowe piękne, ale sama trasa tam dalej… ach! Widok warty więcej niż 20 dolarów… nawet więcej niż 20 tysiecy <3

  18. ewa napisał(a):

    Zdecydowanie jest warte swojej ceny!

  19. ojejku tyle widziałem zdjęć z tego miejsca, że razem z włoskim Lago di Braies trafiły na moją listę must see. Miejsce jest obłędne!

  20. Nasz Mały Świat napisał(a):

    Zachwycające miejsce, kolor chyba dużo bardziej imponujący niż w Blue Lagoon :P Fajnie byłoby zobaczyć ten banknot! A miejsce warte chyba każdej ceny! :)

  21. Alfama napisał(a):

    Widoki warte stu dwudziestu dolarów, a nawet i więcej, chciałoby się powiedzieć :)

  22. Easy Surf napisał(a):

    Co za widoki! Jestem zachwycony tymi zdjęciami. Myślałem, żecos takiego jest dostępne tylko na pocztówkach ale koniecznie planując podróż do ameryki musze odwiedzić to miejsce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!