8 lutego 2012
Wpis w kategoriach: Portugalia, Ze świata | Tematy: Cabo da Roca, przylądek, Przylądek Roca, Sintra
Tutaj… gdzie kończy się ziemia, a zaczyna morze… – tak pisał o Przylądku Roca portugalski poeta Luis de Camões. Tutaj potrafi tak wiać, że czasem ciężko oddychać. Tutaj między nami, a zachodzącym słońcem nie ma nic więcej. Tutaj znajduje się koniec Europy.

Cabo da Roca to najdalej na zachód wysunięty punkt Europy kontynentalnej. Starożytni Rzymianie nazywali to miejsce Promontorium Magnum czyli Wielki Przylądek. Zanim Krzysztof Kolumb rzucił wyzwanie morzu i popłynął, aby odkryć Amerykę, wierzono, że miejsce to jest końcem świata. Że dalej jest już tylko wielka woda.
Dzisiaj w niewielkim pawilonie mieści się biuro informacji turystycznej, można też kupić pamiątki, między innymi pamiątkowy, dość tandetny certyfikat, że zajechało się tak daleko na zachód. Ciekawszym widokiem jest urocza latarnia morska wybudowana na cyplu, z czerwoną wieżyczką, którą wybudowano w 1772 r. Bliżej klifu stoi jeszcze betonowy krzyż z cytatem z poety i informacją o lokalizacji.
Niezależnie od pory dnia i pory roku, na Cabo da Roca wieje tak mocno, jakby chciało urwać głowę. Kiedy podchodzę do klifu wznoszącego się 144 metry nad poziom Oceanu Atlantyckiego ledwo mogę złapać oddech. Szum wiatru i hałas fal rozbijających się o skały huczą w uszach.
Brzegiem klifu biegnie wydeptana ścieżynka. Trzeba jednak bardzo uważać, żeby przypadkiem nie spaść – silny wiatr nie pomaga zachować równowagi.
Niektórzy twierdzą, że Cabo da Roca najpiękniej wygląda podczas zachodu słońca. Przyznaję – słońce chowające się w oceanie widziane z przylądka to naprawdę niesamowity spektakl.
Na Cabo da Roca najprościej dotrzeć autobusem z Sintry (do Sintry z Lizbony bardzo często kursują pociągi, ale o Sintrze będzie innym razem). Autobusy kursują dość rzadko, ale to nie szkodzi, bo warto na miejscu trochę czasu spędzić. Droga z Sintry do przylądka wije się serpentynami przez wzniesienia Serra de Sintra, niewielkiego pasemka górskiego (czy raczej pasemka wzgórz).
Kto ma ochotę wybrać się na koniec świata?
Podobne wpisy:
-
Zachód słońca na zachodzie Kiedy w 2006 r. byłam na Cabo da Roca, słońce paliło z nieba, kwiaty kwitły jak szalone, a wiatr urywał...
Cabo de São Vicente Przylądek św. Wincentego to jeden z kilku znanych mi końców świata. Najdalej na południowy zachód wysunięty punkt Europy kontynentalnej i...
Przylądek Emine Punkt, w którym łańcuch górski Stara Płanina zanurza się w Morzu Czarnym to podobno miejsce, gdzie najczęściej występują sztormy na...
Jakiego koloru jest Morze Czarne? Zastanawiam się, czy turyści równie chętnie przyjeżdżaliby wypoczywać do Bułgarii nad Morze Czarne gdyby woda faktycznie była koloru nocnego nieba....
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)














pięknie tam jest!
ale to tylko Europy ;)
oj tam, kiedyś nie wiedzieli, że za wielką wodą jeszcze coś jest :)
No własnie o zachodzie słońca pięknie tam jest. A i droga do tego miejsca fajnie się wije serpentynkami xD
A jak zobaczyłem na żywo tę latarnię, jak już ciemno było, to skojarzyła mi się od razu z latarnią z Muminków xD
Te serpentynki dały mi się nieźle we znaki jak tam byłam za pierwszym razem autobusem. Bardzo się cieszyłam, że wieje taki orzeźwiający wiatr :)
Mój kumpel pojechał tam kiedyś na zachód słońca i został na noc śpiąc w namiocie. Wymarzł ponoć okropnie, ale mówił, że było warto. Ja po zachodzie wróciłam do Lizbony, do ciepłego łóżka :)))
JA TAM BYŁEM! JA TAM WRÓCĘ! JA TAM CHCĘ PONOWNIE!
ja też chcę ponownie :))))
Piękny jest ten koniec Europy. Oczu nie mogę oderwać od tych krajobrazów. Naprawdę warto było pojechać.
Pozdrawiam
O tak, miejsce przeurocze! Większość zdjęć była robiona w maju, kiedy cały przylądek pokryty jest dosłownie dywanem kwiatów :)
zawsze :)
Tam jest cudownie.. i te dywany kwiatów. Bajka.
Cudnie :)
Nie spotkałam jeszcze osoby, której by się tam nie podobało :))) Miejsce magiczne!
Witam!
Cabo da Roca to jeden z piękniejszych zakątków Europy!
Pojechałem tam z Sintry taksówką – umówiliśmy sie z taksówkarzem na 35 euro [to nielegalne,bo powinien jechac na licznik,a wyszło 35 w jedną strone!],tam czekał 30 minut i powrót.
REWELACJA!!! Te 30 minut to bardzo mało,widok niesamowity,patrząc na morze z tego miejsca,zrozumiałem odkrywców i żeglarzy i ich tęsknotę za wypłynięciem w nieznane.
Polecam będąc w Sintrze pojechać tam – KONIECZNIE!!!
Zgadzam się, ze 30 minut to mało, ale nawet na tyle warto się tam wybrać :) I zgadzam się również, że miejsce obowiązkowe do odwiedzenia dla osób będących w Sintrze, a nawet w Lizbonie – bo z kolei Sintra jest moim zdaniem obowiązkowa dla tych, którzy przyjadą do stolicy Portugalii.
to ładnie zgrałyśmy się przylądkowo, u mnie też :)
U Ciebie Przylądek św. Wincentego, o którym pisałam kiedyś: http://www.dalekoniedaleko.pl/cabo-de-sao-vicente/ :)
Tęsknię, obrzydliwie…
Byłem i jak najbardziej polecam :)). Autostopem z Sintry można dojechać za darmo. (35euro za taxe? szok!). Zachód słońca jest niesamowity.
Miałem okazję spać na Cabo da Roca pod namiotem. Niestety z rana czekała mnie niespodzianka. Powrót do Sintry nie był już tak łatwy, bo pierwszy autobus odjeżdżał dopiero około 11 a turystów z rana jak na lekarstwo. Trzeba wziąć to pod uwagę nocując na najpiękniejszym końcu Europy :).
Witam!
Drogi Marku – bilet autobusowy z Sintry do Cabo da Roca kosztuje ok.4 euro w jedną stronę,taksówką jechały 4 osoby – myślę,że to nie był wielki “szok”.
Pozdrawiam
Byliśmy tam wczoraj, urocze miejsce, absolutnie warte odwiedzenia. Z Cascais jechaliśmy autobusem 403, cena 3,2euro w jedną stronę
Super, dzięki za aktualne informacje! :)