Komu pieprz, komu figi, komu viagrę?

11 lutego 2012      

Wpis w kategoriach: Turcja, Ze świata | Tematy: , , ,

Lubię spacerować po bazarach nawet wtedy, jeśli nie zamierzam nic kupować. Męczy mnie jednak nachalne nawoływanie, zapraszanie tylko do obejrzenia, wciskanie kitu i myfriendowanie. Dlatego, chociaż Kryty Bazar w Stambule jest uznawany za ten wspanialszy, mi dużo bardziej podoba się na mniejszym Bazarze Egipskim – Mısır Çarşısı.

Bazar Egipski w Stambule
Bazar znajduje się w dzielnicy Eminönü, tuż nad Zatoką Złotego Rogu, nieopodal mostu Galata. Jego historia sięga roku 1660. Wybudowany tutaj targ stanowił część tzw. külliye, czyli zabudowań towarzyszących Nowemu Meczetowi. Opłaty za dzierżawę stoisk miały wspierać budowę i utrzymanie meczetu.

Bazar Egipski w Stambule

Zanim nazwano go Egipskim, miejsce to znane wcześniej zwyczajnie jako Nowy Bazar. Nowa nazwa przyjęła się w efekcie tego, że większość przypraw, którymi handlowano na tym targu, pochodziła z Egiptu.

Bazar Egipski w Stambule

Dzisiaj Bazar Egipski nadal stanowi centrum Stambułu jeśli chodzi o handel przyprawami, ale można się tutaj zaopatrzyć w wiele innych towarów, począwszy od złota, przez pamiątki, aż po słodycze i turecką viagrę.

Bazar Egipski w Stambule

Właściwy Bazar Egipski mieści się w budynku w kształcie litery L, gdzie znajduje się ponad 80 sklepików. Jednak również na zewnątrz i dookoła budynku rozmieściły się stoiska z przyborami kuchennymi, rybami czy małe kebabownie.

Bazar Egipski w Stambule

Znakomita większość handlujących na Bazarze Egipskim to mężczyźni. Pomimo tego, że Turcja jest dość liberalna jeśli chodzi o kobiety, praca na targu nadal jest zajęciem typowo męskim.

Bazar Egipski w Stambule

Spacerując po targu często pytam się właścicieli stoisk, czy mogę zrobić zdjęcie. Wszyscy się zgadzają, ale większość od razu zastrzega – tylko sklepu, mi nie. Trzeba to uszanować.

Bazar Egipski w Stambule

Co mi się tak podoba w Bazarze Egipskim? Tutejsza atmosfera, gwar, fakt, że oprócz mnie i turystów pomiędzy stoiskami kręci się też spora liczba Turków robiących zakupy, brak nachalności, ładnie wyeksponowane towary, intensywne, korzenne zapachy i feeria barw…

Podobne wpisy:

    Po dwóch stronach Bosforu Drugi dzień wycieczki do Stambułu to taka mieszanka. Europa miesza się z Azją, Morze Czarne z Morzem Marmara, dywany ze...
    Na zakupy do Mercado Central Fajnie mieć taki targ w centrum miasta. Nie dość, że można zrobić najpotrzebniejsze zakupy, to jeszcze w przyjemnym otoczeniu. Budynek...
    Damnoen Saduak Można je zobaczyć chyba w każdym sklepie z pamiątkami w Bangkoku. Pojedyncze lub serie, do powieszenia na ścianie. Zdjęcia z...
    Loulé Wróciłam właśnie z miasteczka Loulé i nadal nie mogę wyjść z podziwu. Nasłuchałam się wcześniej, że w soboty jest tam...

Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)

Komentarze: 15 do “Komu pieprz, komu figi, komu viagrę?”


  1. Edyta pisze:

    Uwielbiam takie miejsca…te duże i te małe bazary,targowiska:)..te miliony zapachów, gwar,a nawet i pewną bezczelnośc sprzedających;)….z pobytu w Stambule najmilej wspominam pobyt w swoistym lokalu;)..płonący tam bar,pitą czystą wódkę ku zdziwieniu lokalnych bywalców..i powrót do hotelu….policyjnym wozem…bowiem zgubiliśmy drogę i Ci uprzejmi panowie w końcu o 5 rano zawieźli nas pod drzwi hotelowe…wróciłabym tam jeszcze raz:)

  2. Ewa pisze:

    ale to dobrze, że wódki było na tyle, że jeszcze pamiętasz ten lokal :))) a powrót do hotelu – mistrzowski! :)

  3. Ania pisze:

    Tez bardzo lubie takie miejsca. Stambul jest na naszej liscie w maju wiec juz dodaje do must to see ;-) Dzieki za inspiracje. pozdrawiam cieplo Ania

    • Ewa pisze:

      Cieszę się, jak mogę zainspirować :) Jakbyś miała jakieś pytania odnośnie Stambułu – to pisz! :)

      A samo miasto mnie zaczarowało, więc uważaj, Ciebie też może ;)))

  4. Baraka pisze:

    Dopatrzyłam się na straganie , przyprawy o nazwie ‘indian saffron’. Zawsze zastanawiał mnie fenomen ‘szafranu’ , który w krajach Arabskich można kupić za jakieś psie pieniądze. I oczywiście każdy Ci tam powie , że to prawdziwy jest szafran. Ten tutaj na zdjęciu jest jeszcze zmielony, więc już w ogóle trudno rozpoznać , że to nie nie krokus a roślina z rodziny astrowatych. Krokosz barwierski, bo o tej roślinie mowa , posiada właściwości troszkę podobne do szafranu(stąd w Anglii roślina ta zwana jest ‘basterd saffron’ ), ale szafranem absolutnie nie jest . To tak jakby ktoś się interesował takimi małymi szczegółami :)
    Pozdrawiam

    • Ewa pisze:

      O masz! Nigdy się w sumie nad tym nie zastanawiałam, choć powinnam, bo rzeczywiście szafran (czy jak się okazuje “szafran”) w Maroku czy Turcji faktycznie jakiś podejrzanie tani mi się wydawał :) Dzięki za uświadomienie!

  5. AsiaB pisze:

    “Tylko sklepu mnie nie” widzę nie dotyczy wszystkich jednak :)? Też uważam że targi i bazary są ciekawe.. W takich krajach jak Tunezja czy Turcja sa zupełnie inne niż tutaj w Polsce.. Jest tak kolorowo i wesoło.. Chociaż “myfrendowanie” też mnie denerwuje ;)

    • Ewa pisze:

      Na szczęście nie wszystkich – ci dwaj panowie się zgodzili :) Ten pierwszy po przemiłej pogawędce przy pysznym kebabie, który chwilę wcześniej dla mnie przygotował, a ten drugi po odrzuceniu przeze mnie propozycji zostania jego dziewczyną ;)

  6. AsiaB pisze:

    I wszystko jasne :) Ja jakoś nigdy nie prosiłam nikogo o zdjęcie.. Więc nie wiem jak by zareagował.. Może kiedyś spróbuję ;)

    • AsiaB pisze:

      Ojej.. źle mi się kliknęło i dodałam zupełnie nowy komentarz.. Trudno :D

    • Ewa pisze:

      Ja kiedyś nie prosiłam, ale było mi trochę głupio cykać z ukrycia, więc miałam mało zdjęć “zaludnionych”. Postanowiłam się więc przełamać.

      Jeśli chcę zrobić portret to zawsze proszę o pozwolenie. Najczęściej jednak ludzie się zgadzają, choć w krajach arabskich faktycznie rzadziej. Jeśli fotografia jest sytuacyjna (np. ludzie na ulicy, na targu) to proszę o pozwolenie, bo przede wszystkim musiałabym prosić kilkanaście osób, a po drugie chwile bywają ulotne :)

  7. AsiaB pisze:

    Ja nie ma praktycznie “zaludnionych” zdjęć.. chyba, że takie grupowe na ulicy właśnie.. ;) Czekam na kolejne wpisy! Pozdrawiam :)

    • Ewa pisze:

      Spróbuj się kiedyś przełamać i poprosić. Jest baaaaardzo trudno, ale czasem naprawdę warto ;)

      A kolejny wpis już jutro! Pozdrowienia!

Zostaw ślad, skomentuj, zapytaj...

Chcesz zdjęcie przy swoim komentarzu? Załóż konto w darmowym serwisie Gravatar. To proste!

Przerwa na reklamę

Polecam

Peron4

Blogi podróżnicze

Kategorie

Prawa autorskie

Wszystkie teksty, zdjęcia i filmy na blogu są mojego autorstwa, chyba, że zaznaczono inaczej. Jeśli chcesz je wykorzystać, proszę zapytaj o zgodę.