11 stycznia 2010
Wpis w kategoriach: Portugalia, Ze świata | Tematy: kawa, napoje
Jak już w tematach kawiarnianych jesteśmy to zapraszam na szybki przegląd tego, co można w takiej kawiarni portugalskiej zamówić. Chociaż nie, bo nie będę Wam dziś pisać tostach z szynką i serem (tosta mista) i pastéis de nata. Będzie o kawie!

Ponieważ ja do kawoszy nie należę, w dużej mierze opieram się dzisiaj na podpowiedziach Renaty, którą odwiedzałam niedawno w Lizbonie. Zacznijmy więc od tego, że prawdziwy Portugalczyk nigdy w kawiarni nie zamówi espresso. Prosząc o małą, mocną kawę, powie: Um café, faz favor, czyli po prostu poprosi o kawę. Taka „zwyczajna” kawa w Lizbonie ma też nazwę bica, z kolei w Porto, poza porto, można zamówić cimbalinho.
Wariacje na temat espre… tfu, znaczy café obejmują café curto czyli mocny, gęsty płyn, tak jakby espresso zrobione z połowy wody i café cheio, gdzie z kolei tej wody jest nieco więcej, dlatego też i kawa jest słabsza. Wszystkie one są czarne, bez mleka.
Jeśli chcemy kawę z mlekiem, można zamówić café pingado, czyli café z dosłownie kropelką mleka. Jak to za mało, można spróbować meia de leite. Renata pisze mi, że to jest taka trochę nasza kawa z mlekiem podawana w większej filiżance. To w sumie wszystko wyjaśnia :)
I na koniec jedyna kawa, którą jestem w stanie wypić z przyjemnością – galão. To bardziej napój kawowy przygotowany na bazie café. Wlewa się ją do wysokiej szklanki i dopełnia się gorącym mlekiem. Przepyszne!
Podobne wpisy:
-
Kawiarniane życie Niesamowite jest w Portugalii to, ile starszych osób można codziennie spotkać w knajpkach i kawiarniach. Babcie nie siedzą w fotelu...
Vila Nova de Gaia Będąc w Porto trzeba koniecznie, ale to koniecznie wybrać się na drugą stronę rzeki Douro. Vila Nova de Gaia, która...
Gorąca cytryna Uwielbiam lemoniadę, szczególnie latem. Słodko-kwaśny, orzeźwiający napój z sokiem z cytryny. Ale w życiu nie wpadłabym na taki pomysł, żeby...
W królestwie piwa Ci, którzy mnie trochę znają, wiedzą, że za piwem nie przepadam. Chyba, że nie smakuje jak piwo, to ok. Ale...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)






A w Brazylii za „uma bica” można dostać kopniaka. Bo potraktują dosłownie ;)
zadam naiwne pytanie ;) a co z herbatami???
Z herbatami to jest ciekawie :)
Na Azorach są plantacje herbaty (całkiem dobrej z resztą, próbowałam :), a Portugalia była pierwszym europejskim krajem, w którym zaczęto ją produkować. Teraz do produkcji nie używa się pestycydów, a standardy produkcji nie zmieniły się od 250 lat.
A w ogóle to Portugalczycy byli pierwszym europejskim narodem, który w ogóle zaczął pić herbatę.
No i co? No i nadal jednak wolą kawę :)
Muszę przyznać że kawy pijam mało, ale portugalskie café wspominam do dziś z rozrzewnieniem… pijałam po trzy dziennie, z czystego łakomstwa:)
Ewa, cudny jest ten twój blog, że też ja o nim wcześniej nie wiedziałam!
Pozdrawiam:)
ba… jeśli wierzyć portugalskim historyko (a w tym wypadku chyba można sobie na to pozwolić), to zwyczaj picia herbatki o piątej po południu zaszczepiła Brytyjczykom żona ich króla, Portugalka właśnie- niejaka Katarzyna Braganza…
Chciałoby się raczej powiedzieć- przeszczepiła, bo w jej rodzinnym kraju dominuje jednak i to zdecydowanie kawa!
A szkoda, bo ja wolę herbatkę od kawy :) A tu kawa i kawa, i kawa, i kawa…
na herbatkę to trzeba na Azory… jeśli lubisz takie prawdziwe fajf o clockowe angielskie herbatkowe celebrowanie, to musisz się udać do Pastelaria Versailles na Avenida da Republica :)
Herbatki, tias i angielskie scones…
Nie wiem, kiedy mi się to uda, ale na Azory na pewno dotrę! :)
Jakbyś się wybierała to daj znać, ja też się wybieram w bliżej nieokreślonej przyszłości, ale nie mam z kim ;)
Jasne! W tym roku to na pewno nie, może w przyszłym pomiędzy sezonami, jak się uda :)
W tym roku stan mojego szanownego konta nie pozwoli na takie ekstrawagancje ;)