6 marca 2011
Wpis w kategoriach: Dominikana, Ze świata | Tematy: kuchnia dominikańska, kulinaria, przepis, Santo Domingo, słodkości
Słodycze na Dominikanie to esencja słodkości. Zazwyczaj robione z mleka z dużą ilością cukru i czasem różnych dodatków. Proste w przygotowaniu i natychmiast zaspokajające potrzebę wszamania czegoś słodkiego. Nie da się ich zjeść zbyt dużo, ale spokojnie można zapakować na później.

Najpopularniejsze przysmaki nazywają się tu dulce de leche, czyli mleczne słodycze. Ewentualnie leche con… – mleko z… i tu spory wybór: często spotykany kokos (coco), pomarańcza (naranja), ananas (piña), orzeszkami czy też owocem nerkowca (cajuil).

Ten ostatni jest zresztą ciekawy sam w sobie. W życiu nie przypuszczałabym, że poza orzeszkiem da się też zjeść owoc nerkowca. Wygląda on jak żółta gruszka, do której od spodu przyczepiony jest dzyndzelek. Jak na zdjęciu powyżej. Poniżej za to suszone owoce nerkowca. Choć wyglądają bardzo nieapetycznie, to smakują ciekawie, trochę jak suszone śliwki.

Wracając do dulce de leche, to można je kupić normalnie w sklepach, ale też zrobić samemu. Przygotowuje się toto w prostokątnym naczyniu o wymiarach mniej więcej 17×10 cm i głębokości 3 cm. Składników nie potrzeba wiele: 8 szklanek świeżego, tłustego mleka, 8 szklanek brązowego cukru i opcjonalnie łyżeczkę startej skórki z cytryny. Można dorzucić jakieś kandyzowane owoce, parę orzeszków lub wiórki kokosowe.

Mleko z cukrem mieszamy w głębokim garnku i podgrzewamy na wolnym ogniu, aż do otrzymania gęstej masy. Trzeba uważać, żeby nie przegotować! Dodajemy – jeśli chcemy – skórkę z cytryny i owoce, orzeszki lub wiórki. Wlewamy do naczynia wyłożonego folią i zostawiamy, by stężało. Jak stwardnieje – wcinamy ze smakiem :)

Któregoś dnia na Dominikanie wyjmuję cukierka, którego dostałam od sprzedawcy słodyczy w guagua i pytam się lokalesa, jak się toto nazywa. Byłaś w Santo Domingo! – mówi. No byłam, ale skąd on to wie? A stąd, że długi cukierek zawinięty w papierek w kolorowe paski to canquiña, symbol dzieciństwa i prezentów przywożonych dzieciakom ze wsi przez rodziców, którzy udawali się do miasta. Dziś głównie do kupienia właśnie w stolicy Dominikany.

Najłatwiej dostać canquiñas właśnie na dworcach czy przystankach autobusowych. Taki ostatni zakup przed powrotem do domu… Słodycze robione są z mleka kokosowego, które po ugotowaniu kształtuje się w patyczki i zawija w prążkowany papier. Potem sprzedawcy zabierają ze sobą garście słodkich patyczków i sprzedają.
Albo częstują nimi zagraniczne turystyki z wielkimi plecakami, niewielką znajomością hiszpańskiego i szerokim uśmiechem na twarzy :)
Podobne wpisy:
-
Pyszne danie na Dominikanie Kuchnia dominikańska mnie zachwyca! Najprostsze rozwiązania, ciekawe smaki ale nie za ostre, wszędobylskie zielone banany. Weźmy chociażby tradycyjne danie zwane...
Na bułgarskim stole W Bułgarii z jedzenia zadowoleni będą zarówno miłośnicy świeżych warzyw, jak i smakosze mięsa. Najedzą się ci, co lubią pikantnie...
Juan Dolio Końcówka podróży po Dominikanie to czas odpoczynku i relaksu. Trochę kraju już zobaczyłyśmy i nawet miejscowi dziwią się, że byłyśmy...
Sekretna receptura ciastek z Belém Zima za oknem! W mediach wszyscy nawołują do pozostania dzisiaj w domach, jeśli nie ma konieczności wychodzenia. A jak już...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)








Leche con coco…i zrobilo sie smakowicie:))
i słodko ;)
ja zawsze czytam bardzo chętnie o tych arcy-słodkich wyrobach (Portugalia też bynajmniej nie pozostaje w tej konkurencji w tyle peletonu…), do ich skonsumowania jednak trudno jest mi się zmusić :)
Nie lubisz słodkiego? :)
Ja chętnie próbuję, ale jak za słodkie to się tego za dużo nie da zjeść…
Hmm… ale mi teraz chce się czegoś słodkiego..
Klik dobry:)
Bardzo dziękuję Ewo z słoneczne wyróżnienie. Miło mi się zrobiło:)
Pozdrawiam serdecznie!
ciekawe jak to smakuje, jakoś zupełnie nie mogę sobie wyobrazić:)
dulce de leche? Trochę jak zagęszczone, słodzone mleko z tubki tylko trzeba je gryźć :)
Jakoś wyjątkowo jestem na słodkości (ale takie 200%…) niewrażliwy. Jedynym odstępstwem od reguły jest karmel :)
Przy okazji dziękuję za wyróżnienie mojej Luzomanii :)
a pasteis de Belem…? ;)