Skąd się biorą orzeszki ziemne

Przy każdym kroku słychać chrupnięcie, gdy wysiadam z autobusu na promie z Bandżulu do Barry, by czas przeprawy przez rzekę Gambia spędzić na świeżym powietrzu na górnym pokładzie. Cała metalowa podłoga pokryta jest skorupkami orzeszków ziemnych, łupanych przez pasażerów promu. Łamliwa łupinka pęka pod naciskiem palców, które wyjmują ze środka dwa ziarenka. Trafiają one prosto do ust, podczas gdy połamana skorupka ląduje na metalowej posadzce. Jestem zaskoczona tym, jak popularne są tu fistaszki. Nie spodziewam się, że w sąsiednim Senegalu będę je spotykała na każdym kroku.

Prom przez rzekę Gambia

Orzacha podziemna jest gatunkiem rośliny z rodziny bobowatych, która pochodzi z Ameryki Południowej. W dzisiejszych czasach w zasadzie nie występuje w stanie dzikim. W Senegalu i sąsiednich krajach zaczęto ją uprawiać na początku dziewiętnastego wieku. Pod rządami gubernatora Louisa Faidherbe duże plantacje założono w latach sześćdziesiątych owego stulecia między innymi wzdłuż rzeki Senegal nieopodal Saint-Louis. Do połowy dwudziestego wieku uprawy rozwinęły się tak bardzo, że orzeszki ziemne stały się podstawą senegalskiej gospodarki.

Orzeszki ziemne

Podróżując po Senegalu spotykam fistaszki w każdej postaci: w łupinkach i bez nich, surowe, prażone, gotowane, solone i na słodko. Sprzedawane są na każdym rogu ulicy, targu i stacji benzynowej. Torebka rozłupanych świeżych orzeszków arachidowych kosztuje zaledwie sto franków CFA, czyli około sześćdziesiąt groszy. Można też kupić duże paczki za pięćset franków CFA. Zjada się je bez wyrzutów sumienia, bo niesolone i nie prażone na oleju orzeszki ziemne są bardzo zdrową i sycąca przekąską.

Orzeszki ziemne

Podczas zwiedzania wyspy Gorée zatrzymujemy się na obiad w lokalnej knajpce, gdzie zamawiamy maffe. Danie to, znane także pod nazwą domodah, opiera się przede wszystkim na paście z orzeszków arachidowych. Połączenie z ryżem i kawałkami wołowiny jest proste, ale smakuje wyśmienicie. W Senegalu i okolicach orzeszki ziemne spożywa się w dużych ilościach i dodaje do wielu potraw.

Maffe

Jednakże spożycie wewnętrzne stanowi tylko ułamek Senegalskiej produkcji orzeszków. Duża część jest przerabiana na olej arachidowy i eksportowana. Za granicę wysyła się także nieprzetworzone orzeszki. Złote lata orzeszkowe przypadły na szóstą i siódmą dekadę dwudziestego wieku, kiedy dobra koniunktura i wysokie ceny na rynkach światowych wsparły rozwój gospodarki państwa, które dopiero co odzyskało niepodległość. W tamtym czasie Senegal odpowiadał bowiem aż za jedna trzecią światowego eksportu orzeszków ziemnych.

Orzeszki ziemne

Niestety, wszystko co dobre z czasem się kończy i tak też stało się z orzeszkową passą. W latach osiemdziesiątych ceny spadły, a Senegal boleśnie odczuł uzależnienie gospodarki od jednego rodzaju uprawy. Dołożyła się do tego susza, wskutek której zbiory zmniejszyły się znacząco. Produkcja spadła o połowę – z miliona ton rocznie w połowie lat siedemdziesiątych do pół miliona dziesięć lat później. Początek dwudziestego pierwszego wieku przyniósł ponowną poprawę warunków i obecnie senegalska produkcja przekracza osiemset pięćdziesiąt tysięcy ton rocznie.

Orzeszki ziemne

W dzisiejszych czasach około czterdziestu procent gruntów uprawnych w Senegalu, czyli dwa miliony hektarów, zajęte są przez plantacje orzeszków arachidowych, a ich produkcja daje zatrudnienie milionowi osób. Głównym regionem upraw jest obecnie tak zwany orzeszkowy trójkąt na wschód od Dakaru, wyznaczony przez miasta Diourbel, Touba i Kaolack. Przejeżdżając przez te okolice z okien autobusu często widzę wysuszone połacie ziemi, na których rośnie orzacha podziemna.

Orzeszki ziemne

W listopadzie zbiory trwają w najlepsze. Rozpoczynają się w październiku, wraz z końcem pory deszczowej i trwają do stycznia. Najpierw wyrywa się z ziemi całe rośliny z korzeniami i zostawia do wyschnięcia. Następnie zbiera się je w stosy i młóci drewnianymi kijami, by oddzielić orzeszki od reszty rośliny. Zza okien autobusu niejednokrotnie obserwuję całe rodziny zajęte pracą na polu.

Orzeszki ziemne

W drodze z Touby do delty Saloum zatrzymujemy się przy jednym z pól, by z bliska podejrzeć pracę przy orzeszkach ziemnych. Trzech mężczyzn pokazuje nam, jak należy się zamachnąć, by zagarnąć odpowiednią ilość roślin i jak uderzyć, by oddzielić orzeszki od łodyg i liści. Wygląda to bardzo prosto, jednak kiedy biorę kije do ręki i próbuję naśladować ich ruchy, zupełnie mi to nie wychodzi. Cóż, trening czyni mistrza. Dobrze przynajmniej, że panowie podchodzą do moich nieporadnych prób z dużą dozą humoru i mogą pośmiać się z niezdarności turystki.

Orzeszki ziemne

Choć roślinki zostały już dawno wyrwane z ziemi i wysuszone, nadal możemy przyjrzeć się ich budowie. Orzacha podziemna jest niewielką, nieco rozłożystą rośliną osiągającą mniej więcej pół metra wysokości. Ma żółte kwiaty, po których przekwitnięciu szypułka wydłuża się i kieruje ku ziemi, wpychając strąk pod jej powierzchnię. Owoc dojrzewa zatem w ziemi, na głębokości około pięciu centymetrów, stąd nazwa orzech ziemny.

Orzeszki ziemne

Choć smaczne, pożywne i ważne dla senegalskiej gospodarki, fistaszki, a raczej ich uprawa, ma też swoje ciemne strony. Największym problemem jest dewastacja środowiska naturalnego. Orzacha pochłania mnóstwo składników odżywczych z gleby, a poprzez to, że usuwa się dokładnie całą roślinę, nie może się ona rozłożyć i zwrócić ich części do ziemi. Liście, łodygi i inne fragmenty roślin pozostałe po oddzieleniu orzeszków wykorzystuje się jako paszę dla zwierząt, zamiast przerabiać je na nawóz. Pozostaje wyschnięta, pylista gleba podatna na erozję przez wiatr i deszcz. Przyglądając się pracy przy oddzielaniu orzeszków stąpamy właśnie po takim suchym, jałowym kawałku ziemi.

Orzeszki ziemne

Traktowana w ten sposób ziemia szybko się wyjaławia, a kolejne plantacje muszą powstawać na nowych terenach kosztem stepu, buszu i innych naturalnych ekosystemów, których połacie szybko kurczą się usuwane przez plantatorów za zgodą władz. Zmniejsza się także areał pastwisk do wypasu bydła, co często rodzi konflikty o ziemię pomiędzy plantatorami orzeszków a pasterzami. Z kolei porzucone tereny, ogołocone z roślinności, regenerują się bardzo długo.

Orzeszki ziemne

Trudno jednak wyobrazić sobie, by Senegal zrezygnował z uprawiania orzachy podziemnej. Produkcja orzeszków arachidowych w ostatnich latach wzrasta, napędzana przez rosnący popyt ze strony Chin. Odnoszę jednak wrażenie, że przed Senegalem jeszcze daleka droga do zrównoważonych upraw.

Informacje praktyczne

  • Walutą Senegalu jest frank zachodnioafrykański CFA (XOF). Kurs to około 1 USD = 550 XOF.
  • Wbrew pozorom nie wszędzie w Senegalu orzeszki ziemne są tanie. Nie opłaca się kupować przetworzonych, prażonych, solonych oraz zapakowanych jako pamiątki orzeszków w supermarketach. Za duży pojemnik takich orzeszków zapłaci się około 2500 franków CFA.
  • Tańsze i o wiele smaczniejsze są wysuszone, ale nie solone i nie prażone orzeszki sprzedawane w torebkach na ulicy. Mała torebka kosztuje 100 franków CFA, a duża – 500 franków CFA.
  • Trzeba też uważać na granicy z Gambią, gdyż pełno tam agresywnych naciągaczy, próbujących sprzedać orzeszki ziemne, jak i orzechy nerkowca, po zawyżonych cenach.
  • Zatrzymując się przy drodze, by podejrzeć pracę przy zbiorach orzeszków, wypada zaproponować niewielki napiwek. Jeśli chcemy fotografować ludzi, należy także wcześniej spytać się o zgodę.


Kto z Was lubi orzeszki ziemne? Próbowaliście je w jakiejś innej formie niż tylko prażone i solone? A może używacie ich w kuchni?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

26 komentarzy

  1. Anonim napisał(a):

    Właśnie o mały włos nie wylądowaliśmy w Senegalu. Chętnie poczytam, bo kierunek na liście!

  2. Paulina napisał(a):

    O rany, dziś oglądałam dokument o topniejących lodowcach, jak to człowiek właśnie kolejne terytoria naturalne wypala na farmy, i to wszystko jak jedno wielkie koło działa, powodujące zmiany klimatyczne… przerażające, więc już na każdy fragment tekstu, że coś jest wypalane pod kolejne uprawy od razu mnie zasmuca :-((

    A co do orzeszków – los mi nie sprzyja w smakowaniu ich, mam nietolerancję ;-)) Ale myślę, że znajdzie się tu wielu fanów masła orzechowego chociażby! :-))

    • Paulina napisał(a):

      w ogóle tak sobie teraz pomyślałam, bo właśnie jeszcze obczajałam skąd są gumki :-D i teraz widzę jeszcze herbatę – kurde, taką kulinarno-produktową mapę świata fajnie by było zrobić i jechać właśnie szlakiem wielu znanych surowców (choć pewnie żadne to odkrycie hehe)

      • Ewa napisał(a):

        Dokładnie o tym samym pomyślałam, jak publikowałam ten wpis! Mam już orzeszki z Senegalu, herbatę ze Sri Lanki, kauczuk z Tajlandii, przyprawy (głównie goździki) i algi z Zanzibaru, kilka winnic… Ciekawią mnie takie tematy bardzo! :)

  3. Anonim napisał(a):

    Jestem uzależniona od masła orzechowego ;) Także tak – orzechy rządzą.

  4. Anonim napisał(a):

    60 groszy za torebkę świeżych orzechów, to jest najlepsze w podróżach :)

  5. Anonim napisał(a):

    Idę do kuchni poszukać orzeszków… pochrupię do lektury :p

  6. Anonim napisał(a):

    Lubimy ❤️

  7. Karolina napisał(a):

    Nie miałam pojęcia w jaki sposób uprawia się orzeszki ziemne! Szkoda, że przy takich masowych uprawach wciąż liczy się tylko zysk, a kwestie ekologiczne schodzą na dalszy plan :(
    Czy tylko mężczyźni zajmują się uprawą, czy widziałaś też kobiety?

    • Ewa napisał(a):

      Widziałam też kobiety. I dzieci. Całe rodziny pracowały na niektórych polach przy oddzielaniu orzeszków od łodyg.

  8. Łukasz | KzP napisał(a):

    Dzięki za info. Do pełnej automatyzacji to jeszcze trochę brakuje. Nasuwa się pytanie: dlaczego nie używa się odchodów jako nawozu, żeby zamknąć cykl przemiany materii organicznej?

    • Ewa napisał(a):

      nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że te kozy i kurczaki raczej chodzą wolno, więc nie zbiera się ich odchodów, by je potem wykorzystać…

  9. Madzia WT napisał(a):

    Na co dzień człowiek się nie zastanawia, skąd i jak biorą się produkty ze sklepowych półek. ;) Temat nie z mojej bajki, ale przyznam, że ciekawie ujęty. :)

  10. Romantic Vagabonds napisał(a):

    Oooh, pamiętam te orzeszki jeszcze z Gambii, ale nigdy nie udało nam się zobaczyć ich plantacji. Nie podejrzewałabym, że uprawa fistaszków ma tak negatywny wpływ na środowisko! :O

  11. Katarzyna Suwalska napisał(a):

    Nie wiedziałam, że orzeszki ziemne rosną w taki sposób. Człowiek cały czas uczy się czegoś nowego :) Pozdrawiam!

  12. Wakacje-marzeń napisał(a):

    Dobrze, że wczoraj kupiłam masło orzechowe :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!