Wokół masywu Lovćen

Nowa droga z Budvy pnie się pod górę. Jeszcze nie została ukończona, jeszcze gdzieniegdzie widać pracujące maszyny. Ciężki sprzęt wierci w zboczu góry tunel, by skrócić i uczynić bardziej komfortową podróż znad wybrzeża Morza Adriatyckiego do dawnej stolicy Czarnogóry. My jednak jeszcze musimy objechać masyw niemalże dookoła, ale nie szkodzi, bo z trasy rozpościerają się fantastyczne widoki na całą Rivierę Budvańską. Zatrzymuję się w punkcie, z którego doskonale widać panoramę wybrzeża – od starówki Budvy po prawej stronie, przez wyspę Sveti Nikola, kurorty Bečići i Rafailovići aż po uroczą, malutką wysepkę Sveti Stefan.

Riviera Budvańska

Masyw Lovćen jest częścią Gór Dynarskich, która wznosi się ponad Zatoką Kotorską. Mówi się, że od niego niejako wzięła swoją nazwę cała Czarnogóra. Podobno kiedy Wenecjanie przybijali do wybrzeży zatoki, słońce wschodziło nad potężnymi górami, świecąc im prosto w oczy i sprawiając, że widoczne były tylko czarne sylwetki szczytów. Do tego zbocza porastały ciemne lasy sosnowe. Wszystko to sprawiło, że Włosi nazwali okolicę monte negro, co w dawnym dialekcie oznaczało czarną górę. Nazwa ta pozostała do dzisiaj.

Lovćen

Kiedy mijamy kolejny zakręt, wybrzeże zostaje za naszymi plecami. Przed nami zupełnie inny krajobraz, tak niepodobny do tego ciepłego, nadmorskiego klimatu. Skalista, nieprzyjazna ziemia porośnięta jest przez niewysokie drzewa liściaste i krzewy. Temperatura tutaj, na wysokości, jest odczuwalnie chłodniejsza, niż w Budvie. Podobno różnica temperatur między położoną po drugiej stronie góry Cetynią a wybrzeżem wynosi średnio dziesięć stopni Celsjusza. Będąc tu co tydzień, mogę przekonać się o tym na własnej skórze. Czasem wyjeżdżam z Budvy w koszulce z krótkim rękawkiem, a w Cetyni muszę zakładać bluzę.

Lovćen

Tym razem jednak zamiast jechać prosto do dawnej stolicy Czarnogóry, odbijamy przed wjazdem do miasta w prawo, w kierunku Podgoricy. Kawałek dalej kryje się jeszcze nie do końca rozsławiony mały skarb masywu Lovćen – jaskinia Lipa. Jest to jedyna jaskinia na terenie Czarnogóry, która została udostępniona zwiedzającym, w dodatku całkiem niedawno, bo dopiero w 2015 roku, chociaż jej eksploracja trwała już od końca dziewiętnastego wieku. Prowadzi do niej niewielka, wąska górska droga odchodząca od głównej trasy łączącej obecną stolicę kraju z dawną. Na miejscu trzeba zostawić samochód i po zaopatrzeniu się w koce, niepotrzebne tylko tym, którzy zabrali ze sobą ciepłe kurtki, przesiąść się do niewielkiego pociągu, który dowozi do samego wejścia do pieczary.

Jaskinia Lipa

Jaskini nie wolno zwiedzać samemu. Przewodnik dzieli nas na mniejsze grupy i wchodzimy razem do środka. Od razu rozumiem, po co nam koce i jestem wdzięczna, że na górze była możliwość ich wypożyczenia. Temperatura w środku to dziesięć stopni Celsjusza i naprawdę to czuć, szczególnie jeżeli na zewnątrz świeci słońce, podgrzewając powietrze do trzydziestu pięciu stopni. Sama jaskinia nie jest duża, jej system ma około dwa i pół kilometra długości, a formacje naciekowe, stalaktyty, stalagmity i stalagnaty nie są szczególnie imponujące w porównaniu z chociażby jaskiniami Słowenii, ale i tak warto odwiedzić to miejsce, bo grota jest naprawdę ładna.

Jaskinia Lipa

Po wyjściu z jaskini, zamiast wracać do Cetyni, jedziemy jeszcze kawałek dalej w kierunku Podgoricy, a następnie odbijamy w mniejszą drogę prowadzącą do miejscowości Rijeka Cnrojevića. Oglądałam wcześniej zdjęcia zrobione w jednym z tutejszych punktów widokowych zwanym Pavlova Strana, na których zobaczyć można zakole rzeki Crnojevića, wielu osobom kojarzące się z Horseshoe Bend w Wielkim Kanionie Kolorado. Przełom tutejszej rzeki jest oczywiście o wiele mniejszy i bardziej zielony, ale widok absolutnie zachwyca i z całą stanowczością powiem, że warto jechać tu specjalnie po to, by móc zobaczyć to na własne oczy!

Rijeka Crnojevića

Po krótkim przystanku na obiad ruszamy wreszcie w kierunku Cetyni, znanej także jako Cetinje. Ze względu na pracę miasto odwiedzam przez całe lato raz w tygodniu. Historia miasta sięga końca piętnastego wieku. Wtedy to władca ówczesnego księstwa Zety, Ivan Cnrojević, szukając schronienia przed napierającymi wojskami osmańskimi przeniósł stolicę swojego państwa z miejscowości Žabljak nad Jeziorem Szkoderskim najpierw do Rijeki Crnojevića, ale kiedy okazało się, że i tutaj nie jest bezpieczny, wysłał ludzi w głąb kraju, by znaleźli mu odpowiednie miejsce do osiedlenia się i obrony. Otoczona górami okolica, gdzie dzisiaj leży Cetynia, wydała się idealna, więc w 1482 roku Crnojević założył tu nową stolicę. Dzisiaj jego pomnik stoi na niewielkim skwerku przy jednym z głównych placów miasta. Niestety przeniesienie miasta niewiele pomogło, gdyż już w 1499 roku księstwo zostało podbite przez tureckie imperium.

Pomnik Ivana Crnojevića

Mimo wieloletniego panowania Turków w Cetyni, miasto i jego mieszkańcy nigdy tak naprawdę się nie poddali. Cetynia została stolicą księstwa Czarnogóry rządzonego przez władyków, łączących funkcje świeckie z religijnymi, a Imperium Tureckie nie było w stanie nigdy sprawować faktycznej władzy nad tą okolicą. Wskutek walk zniszczony został dwór założony przez ród Crnojevićów, a także pierwszy monastyr, który został założony w tym miejscu. Obie budowle następnie odbudowano. Dzisiaj w miejscu dawnego dworu i monastyru stoi nowy klasztor, jeden z najważniejszych w Czarnogórze. Przechowywane są w nim relikwie, między innymi ręka świętego Jana Chrzciciela.

Monastyr w Cetyni

Nieopodal znajduje się niewielka, dziewiętnastowieczna świątynia zwana Cerkwią na Ćipurze. Powstała ona na zlecenie pierwszego króla Czarnogóry, Mikołaja I, w miejscu, gdzie dawniej stała cerkiew wybudowana przez Ivana Crnojevića. Pozostałości dawnej świątyni, w szczególności kolumnadę, można oglądać dookoła. Warto także zajrzeć do wnętrza niewielkiej cerkwi, gdzie znajdują się groby trzech ważnych dla historii Czarnogóry osobistości – króla Mikołaja I i jego żony Mileny oraz samego Ivana Crnojevića.

Cerkiew na Ćipurze

Wąska ścieżka, przechodząca później w wyasfaltowaną dróżkę, prowadzi stąd w kierunku niewysokiego wzniesienia zwanego Orlą Skałą. Wspinaczka na szczyt zajmuje nie więcej niż dwadzieścia minut, dlatego warto się tu wybrać, by rzucić okiem na okolicę. Stąd dopiero widać, jak niewielkim i sennym miasteczkiem jest Cetynia, będąca przecież przez wieki nieoficjalną, a od 1878 roku oficjalną stolicą Czarnogóry. Na wzgórzu znajduje się mauzoleum jednego z władyków, Daniela I, jednakże to panorama miasta z jednej strony i masywu Lovćen z drugiej jest tym, co bardziej zachęca do wejścia tutaj.

Orla Skała

Sama Cetynia jest dzisiaj dość sennym miasteczkiem w sezonie odwiedzanym przez turystów w czasie jednodniowych wycieczek. Moim zdaniem przysłużyło się jej przeniesienie w 1946 roku stolicy do ówczesnego Titogradu, znanego dzisiaj jako Podgorica. Dzięki temu Cetynia zachowała swój charakter małego, górskiego miasteczka, a szare bloki z wielkiej płyty powstały gdzie indziej. Bo pomimo bycia kolebką czarnogórskości, Cetyni nigdy nie dałoby się określić jako metropolii. Do czasów, gdy w 1830 roku rządy objął Piotr II Petrowić Niegosz, miasteczko złożone było z siedziby władyki, monastyru i drewnianych chatek krytych strzechą.

Cetynia

Pod rządami Niegosza Cetynia zaczęła się rozwijać i unowocześniać. Sam władca wprowadził w kraju wiele reform i zmian. Symbolem niech będzie fakt, że sprowadził do swojego dworu pierwszy w Czarnogórze stół bilardowy, od którego nazwę wzięła jego siedziba, zwana dzisiaj Bilardówką. Legenda mówi, że stół wnieśli tu mężczyźni na własnych plecach, by mieszkańcy Czarnogóry mogli zobaczyć ten wynalazek na własne oczy.

Bilardówka

Bilardówkę zwiedzam podczas jednego z cotygodniowych odwiedzin w Cetyni. Oprócz słynnego stołu bilardowego można tu zobaczyć także stół, przy którym Niegosz napisał poemat Górski wieniec, będący dla Czarnogórców tym, czym Pan Tadeusz jest dla Polaków. W pawilonie sąsiadującym z dworkiem zobaczyć można natomiast betonową makietę Czarnogóry wykonaną przez wojska austro-węgierskie.

Bilardówka

Cetynia prawdziwie rozkwitła po Kongresie Berlińskim w 1878 roku, kiedy Czarnogóra uzyskała niepodległość i stała się najmniejszym królestwem w Europie. Kolejne europejskie państwa zaczęły otwierać tu swoje przedstawicielstwa i chociaż dzisiaj wszystkie konsulaty zostały przeniesione do Podgoricy, to Cetynia nadal nazywana jest miastem ambasad. Szczególnie podoba mi się pokryty zielonymi kafelkami budynek dawnego poselstwa francuskiego, o którym mówi się, że zaprojektowany był jako ambasada w Kairze, ale komuś pomylił się Kair z Cetynią.

Dawna ambasada Francji

Idąc deptakiem od strony dawnej ambasady francuskiej można zauważyć, że w mieście rośnie bardzo dużo lip. To kolejny wyróżnik Cetyni. Deptak prowadzi mnie do głównego placu, a dalej po prawej stronie znajduje się różowy budynek poselstwa brytyjskiego. Jeszcze kawałek dalej wyróżnia się za to sylwetka Niebieskiego Pałacu, który wybudowano pod koniec dziewiętnastego wieku dla książąt z dynastii Niegoszów. Dzisiaj służy on jako pałac prezydencki.

Niebieski Pałac

Przy głównym placu z kolei wyróżnia się bordowa fasada Pałacu Królewskiego, wybudowanego dla króla Mikołaja I i jego żony Mileny. Para królewska nie miała dużych wpływów na europejskiej scenie politycznej, ale określa się ich jako teściów Europy, gdyż dobrze wydali wiele swoich córek. Jedna z nich została żoną króla Serbii, kolejne dwie wyszły za mąż za rosyjskich książąt, a jeszcze jedna poślubiła króla Włoch. O samej Milenie mówi się natomiast, że była wzorem piękna, choć według dzisiejszych kanonów powiedziałabym, że wyglądała dość przeciętnie. Pałac Królewski udostępniony jest do zwiedzania, można w nim zobaczyć pamiątki po rodzinie królewskiej.

Pałac Królewski

Oprócz określenia miasto ambasad Cetynia ma też przydomek miasto muzeów. Poza Bilardówką i Muzeum Króla Mikołaja I znajduje się tu też Muzeum Etnograficzne, mieszczące się w dawnej ambasadzie Serbii, a także Muzeum Sztuki i Historyczne urządzone w budynku, który kiedyś służył za siedzibę parlamentu. Związki z muzealnictwem podkreśla wielki drogowskaz umieszczony przy głównym placu miasta, wskazujący kierunki i odległości do najważniejszych muzeów świata, takich jak Luwr.

Muzeum Historyczne

Będąc w Cetyni warto podjechać do leżącej przy drodze do Kotoru miejscowości Njeguši. Ta niewielka górska wioska o cudownie świeżym i czystym powietrzu jest dzisiaj uzdrowiskiem, polecanym w szczególności ludziom mającym problemy z oddychaniem. Jest ona także domem dynastii Petrowić Niegosz. Tutaj, w niepozornym kamiennym domu, na świat przyszedł Piotr II Petrowić Niegosz.

Dom Niegosza

Njeguši słynie także z produkowanej tutaj długo dojrzewającej szynki zwanej njeguški pršut. Warto zajrzeć do jednej z wielu suszarni, w których całe świńskie nogi wiszą pod sufitem. Szynkę wytwarza się w tradycyjny sposób, najpierw przez miesiąc mocząc nogę w solance, następnie wędząc kolejny miesiąc nad drewnem czereśniowym i trzy miesiące nad bukowym. Potem pozwala jej się dojrzewać w ciemnym, suchym pomieszczeniu. Dobra szynka powstaje nawet przez rok. Wielu tutejszych gospodarzy zaprasza na degustację nie tylko pršuta, ale też domowej roboty serów, wina, rakii czy medoviny – delikatnego likieru miodowego.

Njeguski prsut

Z Cetyni jadę górską drogą na Jezerski Vrh, sięgający 1657 metrów n.p.m. drugi co do wysokości szczyt Masywu Lovćen położony w Parku Narodowym Gór Lovćen. Znajduje się na nim Mauzoleum Piotra II Petrowića Niegosza. Władca spodziewając się śmierci zażyczył sobie, by pochować go na wzniesieniu, tak by mógł z góry patrzeć na swój ukochany kraj nawet po śmierci. Wybrał jednak drugi co do wysokości szczyt mówiąc, że przyjdzie po nim władca jeszcze wspanialszy, który spocznie na najwyższym wzniesieniu, sięgającym 1749 metrów n.p.m. Štirovniku. Do dzisiaj jednak przywódca taki się nie pojawił, a na szczycie ustawiono anteny i nadajniki.

Jezerski Vrh

Samo mauzoleum nie jest szczególnie interesujące dla osoby spoza Czarnogóry, choć dla mieszkańców ma z pewnością ogromną wartość sentymentalną. Tym, co mnie tu zachwyca, jest fantastyczny widok. Stojąc na tarasie widokowym i wpatrując się w horyzont rozumiem, czemu Niegosz chciał, by tu złożono jego ciało. Z jednej strony w oczy rzuca się najwyższy szczyt masywu, dalej – kontury malowniczej Boki Kotorskiej, a jeszcze dalej – krajobraz zwany morzem kamieni. Po drugiej stronie dostrzec można połyskującą w promieniach słońca taflę Jeziora Szkoderskiego, największego zbiornika wodnego na Bałkanach.

Jezerski Vrh

Jeszcze lepszy widok na Bokę ma się jednak z drogi prowadzącej z Lovćen w kierunku Kotoru. Jedziemy tam tuż przed zachodem słońca, a powietrze nie jest zbyt przejrzyste ze względu na szalejące w tym sezonie pożary, ale zachód prezentuje się fenomenalnie. Przy wąskiej drodze znajduje się kilka punktów widokowych. Mój ulubiony to ten z drewnianą ławeczką, na której można usiąść, by w ciszy i spokoju cieszyć oczy odgrywającym się przed nami spektaklem natury.

Boka Kotorska

Zjazd drogą do Kotoru jest atrakcją samą w sobie. Wije się ona w dół jak wąż o dwudziestu sześciu zakrętach. Jest też wąska, dlatego czasem trzeba się nakombinować, by wyminąć samochód, albo – co nawet lepsze – autokar jadący z naprzeciwka. Wystarczy jednak jechać ostrożnie, a okolica wynagrodzi trudy. Serpentynka numer dwadzieścia pięć to jeden z ładniejszych punktów widokowych, z którego dostrzec można nie tylko sam Kotor, ale też lotnisko w Tivacie i prawie wszystkie zalewy Zatoki Kotorskiej.

Boka Kotorska

Z Kotoru wracam do Budvy. Trasę z Riviery Budvańskiej do Cetyni, Nieguši i Kotoru robię kilkanascie razy w ciągu całego sezonu letniego, ale nigdy mi się ona nie nudzi. Rijekę Crnojevića, jaskinię Lipa i Mauzoleum Niegosza odwiedzam oddzielnie. Uważam, że każde z tych miejsc jest warte odwiedzenia, chociażby na chwilę!

Informacje praktyczne

  • Choć Czarnogóra jest poza Unią Europejską, obowiązującą tu walutą jest euro.
  • Do Cetyni, jaskini Lipa czy Mauzoleum Niegosza najłatwiej dostać się wynajętym samochodem. Z Budvy i Kotoru do Cetyni jeżdżą też autobusy. Kliknij tutaj, by sprawdzić połączenia autobusowe! Dostępne są też zorganizowane wycieczki, obejmujące wizytę w dawnej stolicy Czarnogóry.
  • Wstęp do Bilardówki kosztuje 3 euro. Dodatkowo 1 euro płaci się, chcąc obejrzeć makietę Czarnogóry.
  • Wstęp do Muzeum Króla Mikołaja I kosztuje 5 euro.
  • Wstęp do Muzeum Etnograficznego kosztuje 2 euro.
  • Wstęp do Muzeum Historycznego kosztuje 3 euro.
  • Wstęp do Muzeum Sztuki kosztuje 4 euro.
  • Wstęp do domu, w którym urodził się Niegosz, kosztuje 2 euro.
  • Wstęp Mauzoleum Niegosza na Jezerskim Vrhu kosztuje 3 euro. Dodatkowo przed wjazdem na górę powinno się zatrzymać przy kasie Parku Narodowego Lovćen i zakupić bilet za 2 euro, ale nie wiem, czy ktokolwiek to sprawdza.
  • Wstęp do jaskini Lipa kosztuje 10,90 euro. Zwiedzanie od maja do października odbywa się w grupach o wyznaczonych godzinach, poza sezonem konieczne są rezerwacje. Jest też możliwość wzięcia udziału w wycieczce bardziej ekstremalnej. aktualne informacje o godzinach zwiedzania najlepiej sprawdzić na stronie internetowej jaskini.
  • Cetynia i okolice odwiedzane są najczęściej w ramach jednodniowych wycieczek, ale miasto oferuje także miejsca noclegowe. Kliknij tutaj, by sprawdzić oferty!
  • Jeśli szukasz bardziej szczegółowych wskazówek dotyczących kraju, kliknij tutaj, by przeczytać zbiór informacji praktycznych o Czarnogórze!


Podoba się Wam Cetynia? A masyw Lovćen? Lubicie zwiedzać jaskinie? Co z opisanych powyżej atrakcji wydaje się Wam najciekawsze?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

39 komentarzy

  1. Joanna Podwińska napisał(a):

    Pozdrawiam z Czarnogóry.

  2. Edyta Tkacz napisał(a):

    Szczegółowe opisy, przydatny tekst dla wszystkich, którzy się wybierają i chcą pozwiedzać. No i przepiękne widoki, no ale przecież Czarnogóra z nich słynie. Ciekawe, jak te miejsca wyglądają teraz, w zimie.

  3. Robert Gringmann napisał(a):

    Byłem…piękna miejscówka!

  4. Paulina napisał(a):

    Czarnogóra – szczególnie Kotor i jego zatoka – od dawna jest na mojej podróżniczej wishliście z całymi Bałkanami ;-)) Ale jak tylko jak trafiam na wpis o Bałkanach, za każdym razem okazuje się, że tych atrakcji bałkańskich jest cała masa. Impressive <3

  5. Anna Tomasz Ciesielscy napisał(a):

    I jak tu wytrzymać do wakacji

  6. Łukasz Kędzierski napisał(a):

    Główne zdjęcie przypomina mi trochę Horseshoe Bend :)

  7. Artur Sienkiewicz napisał(a):

    Mega fajne miejscówki na zdjęcia :)

  8. Dorota Miśkiewicz napisał(a):

    Ta droga do Kotoru z widokiem na Bokę skradła moje serce <3

  9. Hanys Pudelek napisał(a):

    Zazdroszczę widoczności, ja w sierpniu nie miałem w Lovcen takich widoków.

    Co do biletów do PN to podczas mojej wizyty nikt ich nie sprzedawał…

  10. Joanna Kiecka napisał(a):

    Dzięki za artykuł :) przyda nam się :)

  11. Anita napisał(a):

    Oj zdecydowanie moje klimaty! Uwielbiam takie widoki i obcowanie z naturą. MEGA! A ta fota na zakole rzeki Crnojevića – miazga!

  12. Krzysiek napisał(a):

    Przepiękne zdjęcia i widoki. Czarnogóra jest wspaniałą i przez wielu bardzo niedoceniana.

  13. Romantic Vagabonds napisał(a):

    Ewo, jak zawsze stanęłaś na wysokości zadania i napisałaś świetny wpis! Piszesz z taką lekkością, z takim wyczuciem że można czasami odnieść wrażenie że było się tam z tobą! Ale mimo tego będzie trzeba wkrótce nadrobić zaległości i faktycznie polecieć tam osobiście i przekonać się na własnej skórze jak tam jest wspaniale. Pozdrawiamy!

  14. Mela napisał(a):

    Piękne widoki! Uwielbiam wszelkiego rodzaju jaskinie i bardzo chętnie zajrzałabym też do tej. Obowiązkowo w kocu, bo zmarźluch ze mnie. :D

    • Ewa napisał(a):

      To koc koniecznie bo 10 stopni, jak się wchodzi z 30 na zewnątrz, wydaje się być jak na Arktyce, a dodatkowo wieje momentami mocno ;)

  15. Krystian napisał(a):

    Super zestawienie. Czarnogóra jeszcze nie została odhaczona na mojej liście podroży, dlatego bardzo prawdopodobne, że przyda mi się w przyszłości twój tekst :) Widoki są wręcz przepiękne!

  16. Joanna Jabłonowska napisał(a):

    Przepiękne zdjęcia, aż chciałoby się te miejsca zobaczyć na żywo!

  17. Iza napisał(a):

    Cudowne i malownicze krajobrazy, z których w końcu słynie Czarnogóra. W jaskiniach również musi być przepięknie. Myślę, że wytrzymałabym te zmiany temperatur aby tylko je zobaczyć :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!