Tropem Wolanda i jego świty, czyli spacer po Moskwie z Mistrzem i Małgorzatą w ręku

Kiedy zza chmur przebijało się właśnie gorące wiosenne słońce, na Patriarszych Prudach zjawiły się dwie obywatelki. Pierwsza z nich, mniej więcej trzydziestoletnia była ubrana w szarą sukienkę, a jej szyję zdobił zwiewny szal. Druga – nieco starsza, niewysoka – szła w dżinsach i sportowej koszulce. Ta pierwsza nosiła imię Irenn i mieszkała od kilku lat w Moskwie. Towarzyszyła jej blogerka Ewa, publikująca na stronie Daleko niedaleko. Zasiadłyby na ławce, zwrócone twarzami do stawu, a plecami do Bronnej, jednakże ławki opatrzone były kartkami ostrzegającymi przed mokrą farbą. Być może dlatego nie udało im się spotkać udającego cudzoziemca Wolanda, ale to chyba dobrze, bo żadna nie straciła głowy.

Patriarsze Prudy

Kultowa powieść Michaiła Bułhakowa Mistrz i Małgorzata powstawała aż dwanaście lat i ukończona została dopiero w 1940 roku, zaledwie kilkanaście dni przed śmiercią autora. Pierwszy raz opublikowano ją jednak dopiero w latach 1966-1967, w dodatku w wersji ocenzurowanej. Akcja książki toczy się w Moskwie lat trzydziestych XX wieku, a Bułhakow na tyle dobrze opisał różne miejsca, że bez problemu można je znaleźć do dziś. Ponieważ jest to jedna z moich ulubionych książek, będąc w Moskwie nie mogę odmówić sobie spaceru śladami postaci z Mistrza i Małgorzaty

Muzeum Dom Bułhakowa

Kiedy zachodziło właśnie gorące, wiosenne słońce, na Patriarszych Prudach zjawiło się dwóch obywateli. (…) Ten pierwszy to był Michał Aleksandrowicz Berlioz we własnej osobie, redaktor miesięcznika literackiego i prezes zarządu jednego z największych stowarzyszeń literackich Moskwy, w skrócie Massolit, towarzyszył mu zaś poeta Iwan Nikołajewicz Ponyriow, publikujący pod pseudonimem Bezdomny. (…) Literaci wypili, natychmiast dostali czkawki, zapłacili i zasiedli na ławce zwróceni twarzą do stawu, a plecami do Bronnej.

Patriarsze Prudy

Akcja powieści rozpoczyna się na Patriarszych Prudach, czyli w parku nad stawem leżącym przy ulicy Małej Bronnej. Do końca XIX wieku znajdowały się tu trzy zbiorniki wodne, stąd liczba mnoga w nazwie parku. Mówi się, że Bułhakow spotykał się w tym miejscu ze swoją trzecią żoną Heleną Siergiejewną Szyłowską, która mogła być pierwowzorem książkowej Małgorzaty. Tutaj też rozpoczynamy z Irenn – Rosjanką, która zaproponowała mi, że będzie moją przewodniczką, nasz spacer. Pod koniec kwietnia lipy otaczające kwadratowy staw ze wszystkich stron jeszcze nie zaczynają się zielenić. Drewniane ławki, których nie brakuje, dopiero co pomalowano świeżą farbą. Irenn zabiera mnie na róg skweru, by pokazać mi jakże ważny znak, zakazujący rozmów z nieznajomymi. Być może gdyby stał tutaj sto lat temu, Berlioz nigdy nie straciłby głowy!

Patriarsze Prudy

I tramwaj ten natychmiast nadleciał, skręcając w nową trasę z Jermołajewskiej na Bronną. Kiedy zakręcił i wyszedł na prostą, niespodziewanie rozbłysnął wewnątrz elektrycznym światłem, zawył i dodał gazu. (…) Tramwaj najechał na Berlioza, a na bruk, pod sztachety parkowej alei, wypadł okrągły, ciemny przedmiot. Przedmiot ten stoczył się na dół i podskoczył na kocich łbach jezdni. Była to odcięta głowa Berlioza.

Dom Muzeum Bułhakowa

Patriarsze Prudy z czterech stron otaczają ulice Jermołajewska, Mała Bronna, Wielki Patriarszy Zaułek i Mały Patriarszy Zaułek. To właśnie tymi pierwszymi miał jechać tramwaj, pod którego kołami dokonał żywota Berlioz. Stoję na skrzyżowaniu i rozglądam się po okolicy. Próżno jednak szukać tu torów tramwajowych, co więcej – nigdy ich tu nie było! Irenn wyjaśnia mi, że być może za czasów Bułhakowa pojawiły się plany pociągnięcia tymi ulicami linii tramwajowej, jednakże nigdy ich nie zrealizowano.

Skrzyżowanie Małej Bronnej i Jermołajewskiej

Stiopa Lichodiejew, dyrektor teatru Variétés, ocknął się rano w swoim mieszkaniu, które dzielił z nieboszczykiem Berliozem, w wielkim, mającym kształt podkowy, pięciopiętrowym domu na ulicy Sadowej. Stwierdzić tu należy, że mieszkanie to – numer pięćdziesiąt – od dawna cieszyło się, jeśli nie złą, to w każdym razie wątpliwą sławą.

Mieszkanie Bułhakowa

Jak dowiadujemy się z kart powieści, owo fatalne mieszkanie mieściło się w szóstej klatce budynku numer 302-A, którego oczywiście nie ma przy ulicy Sadowej. Irenn prowadzi mnie jednak pod adres Sadowa 10, gdzie wchodzimy na podwórko i szukamy odpowiedniej klatki. Tutaj, pod numerem 50, mieszkał w latach 1921-1924 sam Michaił Bułhakow. Zajmował z żoną jeden pokój, mając za sąsiadów między innymi prostytutkę, piekarza i komisarza policji, z którymi dzielił kuchnię i łazienkę. Nie były to dobre lata dla pisarza, który ledwo wiązał koniec z końcem. Podobno nienawidził on tego mieszkania, czemu dał wyraz w książce, umieszczając tu tymczasowe lokum samego szatana!

Mieszkanie Bułhakowa

Dzisiaj w mieszkaniu numer 50 mieści się niewielkie muzeum poświęcone Bułhakowi i jego najsłynniejszemu dziełu. Prowadzi do niego klatka schodowa, której ściany pokrywają kolorowe bohomazy, graffiti, rysunki i nalepki pozostawione przed odwiedzających to miejsce fanów powieści. Niektórzy wierzą, tłumaczy mi Irenn, że zapisanie na murze życzenia gwarantuje jego spełnienie. Postanawiam tego jednak nie sprawdzać.

Dom przy Sadowej 10

W tym samym budynku, lecz w innej klatce, na parterze, znajduje się konkurencyjne Muzeum Dom Bułhakowa, pełne gazet, książek i pamiątek związanych z życiem Bułhakowa. Ponadto można tu zobaczyć replikę tramwaju, który odciął głowę Berliozowi. Zaglądamy do obu muzeów, dość sprawnie oglądając wystawy.

Dom Muzeum Bułhakowa

W tym samym czasie, kiedy nieszczęście spadło na Nikanora Iwanowicza, nieopodal domu numer 302-A na Sadowej, w gabinecie dyrektora finansowego teatru Variétés, Rimskiego, znajdowało się dwóch ludzi – sam dyrektor Rimski i administrator Warionucha. Dwa okna wielkiego gabinetu na pierwszym piętrze budynku teatru wychodziły na Sadową, trzecie zaś – znajdujące się dokładnie za plecami siedzącego przy biurku dyrektora – wychodziło na letni ogródek Variétés. Mieściły się tam bufety z napojami chłodzącymi, strzelnica i estrada pod gołym niebem.

Teatr Satyry

Teatr Variétés w powieści jest miejscem, w którym Woland i jego świta kpią sobie z mieszkańców Moskwy, wywołując skandal obyczajowy. Wiele osób twierdzi, że jego pierwowzorem był znajdujący się nieopodal domu Bułhakowa Teatr Satyry. Jest to jednak tylko częściowo prawda, w rzeczywistości sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Otóż powieściowy teatr Variétés odnosił się do Teatru Estradowego, funkcjonującego w latach 1926-1936 w budynku, w którym od 1964 roku do dziś mieści się właśnie Teatr Satyry, a wcześniej, w latach 1911-1926 działał cyrk braci Nikitin. Z kolei Teatr Satyry w latach 1927-1954 znajdował się w stojącym naprzeciwko budynku, który wyburzono w roku 1974, a powstały w ten sposób plac wybetonowano.

Teatr  Satyry

Kremowy, staroświecki jednopiętrowy dom stał przy okrężnych bulwarach w głębi wątłego ogrodu oddzielonego od trotuaru ozdobnym, żelaznym ogrodzeniem. Niewielki placyk przed domem był wyasfaltowany, zimą wznosiła się tam uwieńczona łopata zaspa, latem placyk przekształcał się w uroczy ogródek letniej restauracji, ocieniany wielką markizą z żaglowego płótna. Dom ów nazywano „Domem Gribojedowa”, ponieważ jego właścicielką była niegdyś jakoby ciotka pisarza Aleksandra Gribojedowa. (…) Obecnie dom należał do Massolitu, na którego czele stał, do momentu, w którym znalazł się na Patriarszych Prudach, nieszczęsny Michał Berlioz.

Z Teatru Satyry można przejść ulicą Twerską – na której zresztą Mistrz po raz pierwszy spotkał niosacą zółte kwiaty Małgorzatę – do Bulwaru Twerskiego, by odszukać znajdujący się pod numerem 25 Dom Hercena, który był pierwowzorem Domu Gribojedowa, choć nigdy nie było w nim restauracji. W czasach Bułhakowa mieściły się tu siedziby kilku organizacji literackich, przypominających fikcyjny Massolit, a dzisiaj ma tu siedzibę Instytut Literacki. Na działce z numerem 25 mieści się kilka budynków otaczających niewielki, zadrzewiony placyk, na który niestety nie mamy wstępu ze względu na remont. Mogę jedynie przyjrzeć się bladożółtej fasadzie głównego gmachu.

Dom Hercena

Małgorzata zajmowała z mężem całe piętro pięknej willi stojącej w ogrodzie przy jednej z uliczek w pobliżu Arbatu. Uroczy zakątek! Każdy może się o tym sam przekonać, jeśli tylko zechce udać się do owego ogrodu. Niechże się zwróci do mnie, ja mu podam adres, wskażę drogę, willa stoi do dziś.

Spod Domu Hercena idziemy w kierunku ulicy Arbat, zwanej też Stary Arbat, będącej dzisiaj modnym i dość zatłoczonym deptakiem. Od niej wzięła nazwę cała okolica. Wiadomo, że gdzieś tutaj powinna znajdować się willa, w której mieszkała Małgorzata. Jest to jednak najbardziej tajemniczy dom w całej powieści, gdyż tak naprawdę nie wiadomo, która konkretnie posiadłość zainspirowała Bułhakowa, a badacze wskazują na co najmniej kilka potencjalnych kandydatek. Irenn pokazuje mi trzy z nich, kiedy kręcimy się po uliczkach i zaułkach Arbatu.

Willa Małgorzaty

… i w jednym z zaułków w pobliżu Arbatu odnajął od właściciela dwa pokoje w suterenie niewielkiego, stojącego w ogrodzie domku. (…) Własne, oddzielne mieszkanko, do tego jeszcze przedpokój, a w przedpokoju zlew – nie wiedzieć czemu podkreślił ze szczególną dumą – maleńkie okienka tuz nad trotuarem, który prowadził od domku do furtki. A pod płotem, o cztery kroki, przed samymi oknami – bez, lipa i klon.

Nikt nie ma za to wątpliwości, gdzie znajduje się pierwowzór domu Mistrza. Idziemy więc w kierunku Zaułka Mansurowskiego, by rzucić okiem na dom numer 9. Należał on kiedyś do do braci Siergieja i Vladimira Topleninowów. Sergiej był makijażystą teatralnym, a Vladimir aktorem. Część budynku podnajmował dramaturg Siergiej Jermoliński. Bułhakow często był w tym miejscu gościem. Dzisiaj domek wygląda na stary i zaniedbany, jednak w czasach pisarza było to całkiem niezłe lokum. Warto wiedzieć też, że nie każdy miał wówczas dostęp do bieżącej wody, a w komunałkach, takich jak zajmowane przez pisarza mieszkanie numer 50, zlew trzeba było dzielić z innymi lokatorami. Za to dom Topleninowów taki zlew posiadał.

Dom Mistrza

Niebawem można było zobaczyć Iwana na granitowych stopniach nabrzeża rzeki Moskwy. Iwan zrzucił z siebie odzienie, opiekę nad nim poruczył jakiemuś sympatycznemu brodaczowi, który palił skręta, siedząc obok podartej białej tołstojowskiej koszuli i rozsznurowanych zdeptanych butów. Iwan pomachał rękami, by ochłonąć, i skoczył strzałką do wody.

Po tym, jak Berlioz wpadł pod tramwaj, Iwan Bezdomny postanowił schwytać nieznajomego cudzoziemca, który zaczepił ich na Patriarszych Prudach. Pościg zaprowadził go aż nad rzekę Moskwę. Tutaj też kończymy z Irenn nasz spacer śladami Mistrza i Małgorzaty, a dalsze miejsca odkrywam już na własną rękę.

Rzeka Moskwa

W kilka chwil później siedziała na ławce pod murem Kremla, usiadła tak, że mogła widzieć plac Maneżu. (…) Sąsiad jej, jak się okazało, był niewielkiego wzrostu, płomiennie rudy, posiadał wielki kieł, na sobie miał zaś wykrochmaloną koszulę, pasiasty garnitur w dobrym gatunku, na nogach lakierki, a na głowie melonik.

Na Plac Maneżowy, nieopodal którego Małgorzata przygląda się procesji pogrzebowej Berlioza i dostaje od Azazella propozycję nie do odrzucenia, zaglądam kolejnego dnia. Maneż to spora budowla mieszcząca się na tyłach Kremla, obok Ogrodu Aleksandrowskiego, wzniesiona w 1817 roku dla uczczenia piątej rocznicy zwycięstwa nad Napoleonem. W czasach Bułhakowa garażowane w nim były rządowe samochody.

Maneż (fot. Kamila Napora)

Na końcu uliczki zwróciła jej uwagę wspaniała bryła siedmiopiętrowego, najwyraźniej dopiero co wybudowanego domu. Małgorzata obniżyła lot, wylądowała i zobaczyła, że fasada domu oblicowana jest czarnym marmurem, za szerokimi oszklonymi drzwiami widać czapkę ze złotym galonem i guziki portiera, a nad wejściem umieszczono złocone litery: „Dom Dramlitu”. (…) Tak, lokator spod osiemdziesiątego czwartego na siódmym piętrze do grobowej deski powinien być wdzięczny nieboszczykowi Berliozowi za to, że prezes Massolitu wpadł pod tramwaj i że zebranie poświęcone jego pamięci wyznaczone zostało akurat na ten wieczór.

Bułhakow opisuje wybudowany w 1935 roku budynek leżący po drugiej stronie rzeki, przy Zaułku Ławruszyńskim numer 17, umieszczając go jednak w pobliżu Arbatu. Zajmowane w powieści przez krytyka Łatuńskiego, który zniszczył karierę Mistrza, mieszkanie numer 84 rzeczywiście znajduje się na siódmym piętrze bloku, w czasach Bułhakowa zamieszkiwał je jednak Osaf Litowski, nielubiany przez pisarza z wzajemnością szef Centralnego Komitetu Repertuarowego. Nie mam problemu ze znalezieniem sporego budynku, wejście do którego do dzisiaj wyłożone jest czarnym marmurem.

Dramlit

Burza przeminęła już bez śladu i przerzucona łukiem ponad całą Moskwę trwała na niebie wielobarwna tęcza, piła wodę z rzeki Moskwy. Wysoko na wzgórzu, między dwiema kępami krzaków, widać było trzy ciemne sylwetki. Woland, Korowiow i Behemot siedzieli na czarnych osiodłanych koniach, patrzyli na rozpościerające się za rzeką miasto, całe w rozpryskach słońca, pobłyskującego w tysiącach zwróconych ku zachodowi okien, na piernikowe baszty Nowodziewiczego Monasteru.

Po rozstaniu się z Irenn, ruszam w kierunku Wróblowych Wzgórz, czy też – jak nazywane są w polskim przekładzie powieści – Worobiowych Gór. Tutaj Mistrz i Małgorzata, a także Woland i jego świta, żegnaja się z Moskwą i odlatują w siną dal. Mieści się tu bardzo przyjemny park, do którego w wolne dni przy ładnej pogodzie schodzą się całe rodziny. Ja też spaceruję zalesionymi alejkami, ciesząc się słońcem i podziwiając panoramę centrum Moskwy.

Worobiowe Góry

Wspomniany w książce Nowodziewiczy Monastyr, którego kopułom przyglądał się Woland wraz z towarzyszami, także znajduje się na mojej trasie. Nie dzieje się tu wprawdzie akcja powieści, ale na przyklasztornym cmentarzu lezy pochowany sam Michaił Bułhakow. Zjawiam się tu późnym popołudniem i nie od razu odnajduję jego skromny grób, który łatwo przeoczyć, bo niczym się nie wyróżnia. Poszukiwania kończę sukcesem w ostatniej chwili, kiedy strażnik zrwaca mi uwagę, że przyszedł czas na zamknięcie bram cmentarza.

Grób Bułhakowa

Rimski został odnaleziony w hotelu „Astoria”, na trzecim piętrze, w pokoju czterysta dwanaście (…) Rimski zatrzymał się w tym właśnie pokoju, w którym, jak wiadomo, jest znakomita łazienka i szaroniebieskie meble ze złoceniami. Wydobytego z szafy w czterysta dwunastym pokoju hotelu „Astoria” Rimskiego bezzwłocznie aresztowano i przesłuchano od razu w Leningradzie.

Pięciogwiazdkowy hotel Astoria to jedyna z lokalizacji Mistrza i Małgorzaty którą odwiedzam poza Moskwą. Znajduje się on przy Placu Świętego Izaaka w Petersburgu, do którego jedziemy po wizycie w Kazaniu. W 1932 roku Bułhakow wraz ze swoją trzecią żoną spędził tutaj miesiąc miodowy, zajmując właśnie pokój numer 412.

Hotel Astoria (fot. Kamila Napora)

Miło mi słyszeć, że się pan tak uprzejmie zwraca do kota. Nie wiadomo dlaczego wszyscy mówią do kotów „ty”, choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

Wędrówka śladami Mistrza i Małgorzaty to nie tylko podróż przez moskiewskie bulwary, zaułki i kamienice. To też jakby podróż w głąb powieści, pozwalająca wyobrazić sobie, jak wyglądała Moskwa w czasach, gdy Woland dawał popisy czarnej magii, Mistrz pisał o Poncjuszu Piłacie, a Annuszka rozlewała olej na ulicy. W czasie tego spaceru nawet napotkany przypadkowo czarny kot zaczyna wydawać się podejrzany. Na wszelki wypadek mówię do niego: kici, kici, panie kocie!

Informacje praktyczne (zebrane w kwietniu i maju 2018 roku)

  • Walutą Rosji jest rubel (RUB). Kurs wymiany wynosi 1 USD = 62 RUB, 1 EUR = 74 RUB.
  • Większość opisanych atrakcji można zobaczyć spacerując po Moskwie. Do tych dalej położonych, jak na przykład Cmentarz Nowodziewiczy, można też dojechać metrem. Jeden przejazd kosztuje 55 rubli, a bilet do metra kupuje się w automatach na stacji, przed wejściem na perony. Kliknij tutaj, by zobaczyć mapę metra (w języku rosyjskim).
  • Wstęp do Muzeum Bułhakowa w mieszkaniu numer 50 kosztuje 150 rubli. Muzeum zamknięte jest w poniedziałki. Godziny otwarcia można sprawdzić na stronie muzeum (w języku angielskim).
  • Wstęp do Muzeum Domu Bułhakowa na parterze jest bezpłatny. Otwarte jest codziennie, w tygodniu od 13:00, a weekendy od 12:00, do późnych godzin wieczornych. Dokładne godziny otwarcia można znaleźć na stronie muzeum (w języku rosyjskim).
  • W Moskwie śpimy w Portal Hotel and Hostel, z którego niedaleko jest do budynku będącego pierwowzorem Dramlitu. Hotel położony jest niedaleko stacji metra Paveletskaya. Otrzymujemy malutki, ale czysty pokój dwuosobowy bez łazienki, wyposażony w dwa wygodne łóżka i szafę. Brakowało tylko małego stolika i kosza na śmieci. Łazienka na korytarzu czysta, prysznic z ciepłą wodą. Dobrze działające, bezpłatne WiFi. Śniadanie wliczone w cenę. Za trzy noce dla dwóch osób zapłaciłyśmy w sumie 7419 rubli.
  • W Moskwie nie brakuje hoteli i hosteli o różnych standardach. Kliknij tutaj, by zarezerwować nocleg w Moskwie.
  • Jeśli potrzebujesz więcej wskazówek, na blogu znajdziesz cały artykuł poświęcony informacjom praktycznym dotyczącym podróżowania po Rosji – Moskwie, Kazaniu i Petersburgu.


Wszystkie cytaty pochodzą z książki Mistrz i Małgorzata w tłumaczeniu Ireny Lewandowskiej i Witolda Dąbrowskiego, wydanej przez Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA w 2001 roku. Autorką zdjęć Maneżu oraz Hotelu Astoria jest Kamila z bloga Kami and the rest of the world.

Lubicie w podróży podążać śladami bohaterów ulubionych książek lub filmów? Jakie szlaki moglibyście polecić? Macie w planach podróż do Moskwy?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

39 komentarzy

  1. Iwona napisał(a):

    Super tekst! W ogóle w liceum byłam wielką fanka tej książki, więc sama z chęcią wybrałabym się na taki spacer :)

  2. Olka napisał(a):

    Jestem pewnie jedną z nielicznych osób, która nigdy nie przebrnęła przez Mistrza i Małgorzatę. Do tej książki miałam kilka podejść, wszystkie zakończone fiaskiem. Może uda mi się kiedyś przeczytać tę książkę, bo dla wielu osób jest ona kultowa.

    • Ewa napisał(a):

      To jesteś drugą osobą, którą znam, która nie przeszła przez tę książkę. Pierwszą jest moja mama. Dla mnie może nie jest to kultowa książka, ale bardzo ją lubię :)

  3. Anita napisał(a):

    W Moskwie byłam, ale do głowy nie wpadło mi że można w taki sposób zwiedzać miasto! Rewelka! Już lecę poczytać. Zaraz sprawdzę co straciłam ;)

  4. Magdalena napisał(a):

    W Moskwie byłam w muzeum Bułhakowa i oczywiście na Patriaszach Prudach, natomiast w Sankt Petersburgu podążałam śladami bohaterów „Zbrodni i kary” Dostojewskiego :)

  5. Radosław napisał(a):

    Dziękuję :) Super spacer i opis, miło zobaczyć te miejsca w realu. Pozdrawiam i teraz do Manczy ;)

  6. Agnieszka napisał(a):

    Spacer śladami swojej ulubionej powieści jest naprawdę świetnym pomysłem! Kiedy w końcu uda mi się odwiedzić Rosję bardzo chętnie wybiorę sie na podobny spacer :)

  7. Iga napisał(a):

    Moje marzenie!

  8. Martyna napisał(a):

    Książka, jako jedna z nielicznych w liceum, mnie bardzo wciągnęła. Ale obcięta głową się nigdzie nie potoczyła? :P Próbuję sobie przypomnieć, czy kiedyś byłam w miejscu, gdzie działa się akcja jakiejś książki. I nie mogę sobie niczego przypomnieć. No może po za przewodnikami turystycznymi :P

  9. Paulina napisał(a):

    W NY bylam w Central Parku, pod Rockefeler Center, i pod tym domem gdzie Kevin ukrywal sie przed swoimi oprawcami pod koniec filmu. Wiadomo o jaki film chodzi ;)

  10. Kinga napisał(a):

    Fantastyczny pomysł na tekst i doskonała realizacja! Czytałam tę powieść dawno temu i zrobiła na mnie duże wrażenie, a teraz wspomnienia wróciły, dzięki! ;) W NYC podążałam śladami „Przyjaciół” czy bohaterek „Seksu w wielkim mieście”

  11. Anna napisał(a):

    Ja zwiedzałam Mumbaj śladami bohaterów Shantaram :)

  12. Kasia napisał(a):

    Ja też tak uwielbiam zwiedzać, książkowym i filmowym szlakiem, gdybym pojechała do Moskwy zmałpowałabym po Tobie:))

  13. MAGDA napisał(a):

    Ewa, mega fajny tekst ! Przeczytałam jednym tchem! W szkole byłam jedyną osobą,która się tą książką zachwycała :D I bardzo lubię szukać w podróżach miejsc związanych z moimi ulubionymi książkami, dlatego Twoja podróż szlakiem Mistrza mnie zachwyciła bez reszty! ; )

  14. Nasz Mały Świat napisał(a):

    I to jest podróżowanie z pasją! Przyznam Ci, że mega mnie zainteresowałaś tym tekstem i bardzo chętnie powieliłabym Twoją wycieczkę! Kurcze, naprawdę ekstra! Coś innego i niesamowicie wciągającego! :)

  15. Kinga napisał(a):

    A ja Sycylia – Cinema Paradiso 💕

  16. Pasjonat napisał(a):

    Byłem w Moskwie ponad 10 lat temu, chyba czas wrócić na stare śmieci i przeżyć to na nowo. Świetnie przygotowane informacje praktyczne – wielkie dzięki! Pozdrawiam!

  17. Jakub napisał(a):

    Uwielbiam tą książkę więc mega zazdroszczę takiego spaceru.

  18. Fajne podróże napisał(a):

    Jak wygląda sprawa bezpieczeństwa obecnie w Moskwie?

  19. Dekolo napisał(a):

    Świetna trasa :P Akurat bardzo lubię takie literackie spacerki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!