Dubrownik nigdy się nie znudzi!

Jedyne, co pamiętam z Dubrownika, to strome kamienne schody. Byłam tam piętnaście lat temu, ale wspomnienia wyblakły. Dlatego z radością jadę z Czarnogóry na krótki, jednodniowy wypad do miasta zwanego Perłą Adriatyku. Dubrownik nie rozczarowuje. Mamy zaledwie dwie godziny na spacer po starym mieście, ale to wystarczający czas, by dać się oczarować i zapragnąć więcej. Dlatego cieszę się na wieść, że co tydzień będą towarzyszyła wycieczkom fakultatywnym z Budvy do Dubrownika. Obawiam się tylko, że po jakimś czasie miasto może mi się znudzić. Z każdym tygodniem poznaję Dubrownik coraz lepiej i inaczej niż poprzednio. To miejsce przyciąga mnie jak magnes i daje się odkrywać na wiele różnych sposobów!

Dubrownik

Klasyka – spacer po starówce
Wpisana w 1979 roku na listę UNESCO starówka dubrownicka jest mniejsza niż mogłoby się wydawać. Zwartą, kamienną zabudowę otaczają grube, potężne mury miejskie. Historia Dubrownika sięga VII wieku, kiedy to na niewielkiej wysepce u wybrzeża osiedlili się greccy i rzymscy osadnicy ze zniszczonej w najeździe Słowian miejscowości Epidaurus, położonej bardziej na południe. Założyli oni tu nowe miasto o nazwie Ragusa. Słowianie z kolei osiedlili się na stałym lądzie, zakładając naprzeciwko Ragusy miasto Dubrava. Ponieważ sąsiedzi żyli w zgodzie, a obie osady coraz bardziej się rozrastały, postanowiono zasypać bagnisty przesmyk, oddzielający wyspę od stałego lądu i połączyć obie miejscowości, tworząc Dubrownik. W miejscu dawnego przesmyku znajduje się dzisiaj główny deptak miasta – Stradun.

Dubrownik - Stradun

Większość osób przyjeżdżających do Dubrownika wchodzi na starówkę poprzez bramę Pile. Zaraz za wejściem, po prawej stronie, można zobaczyć okazałą, okrągłą konstrukcję. To Wielka Fontanna Onufrego. Legenda mówi, że każdemu, kto napije się wody ze wszystkich szesnastu kraników, spełni się wybrane życzenie. Trzeba tylko dobrze się zastanowić, bo magia działa tylko raz w życiu. Po lewej stronie znajduje się klasztor Franciszkanów z jedną z najstarszych nadal działających aptek w Europie. Uruchomiono ją w 1317 roku, a mnisi sprzedawali tam medykamenty przygotowywane z uprawianych w klasztorze ziół.

Dubrownik - Wielka Fontanna Onufrego

Idąc prosto deptakiem Stradun, dochodzi się do placu Luža, gdzie warto zwrócić uwagę na kolumnę Rolanda, na której dawniej powiewała flaga Republiki Dubrownickiej. Łokieć wbudowanego w nią posągu rycerza Rolanda, o długości 51,2 centymetra stanowił w dawnych czasach oficjalną miarę długości.

Dubrownik - Plac Luza

Jeśli pójdziemy w lewo, przejdziemy obok monumentalnego budynku klasztoru Dominikanów i znajdziemy drugie wejście do miasta – bramę Ploče. Rozciąga się stąd bardzo ładny widok na port dubrownicki. Można tu na chwilę usiąść w cieniu drzewa i nacieszyć oczy widokiem.

Dubrownik - port

Przy placu Luža znajduje się kilka ważnych budynków, między innymi wieża zegarowa i kościół świętego Błażeja – patrona miasta, ratusz, a dalej po prawej wyróżniający się charakterystycznie zdobionymi arkadami Pałac Rektorów, w którym siedzibę miał włodarz miasta. Dzisiaj urządzono tam spore muzeum. Naprzeciwko stoi katedra, główny kościół katolicki Dubrownika. To przepiękna budowla, do której warto zajrzeć choć na chwilę. W Dubrowniku znajdziemy głównie kościoły katolickie, ale jest też jedna cerkiew, choć moim zdaniem niezbyt piękna, niewielka synagoga w jednej z kamienic, a w innej meczet bez minaretu. Te świątynie kryją się w wąskich uliczkach starówki.

Katedra w Dubrowniku

Pomijając główne zabytki miasta, tym, co w mojej opinii stanowi o pięknie Dubrownika, są właśnie te niewielkie, wąskie zacienione uliczki. Tam można skryć się przed palącym latem słońcem i przede wszystkim uciec od tłumu turystów, bo nawet w dni, kiedy Stradunem ciężko przejść, nie obijając się o innych odwiedzających, boczne zaułki i zakamarki często świecą pustkami. Tutaj można znaleźć nieco podniszczone, ale nadal piękne kamienne domy z drewnianymi okiennicami, zwisające z nich sznury pełne suszącego się na zewnątrz prania i leniwe koty wylegujące się na kamiennych stopniach. Czasem trzeba się wspiąć po schodach, innym razem zawrócić, bo nie ma przejścia, ale takie błądzenie, najlepiej bez mapy, sprawia mi ogromną przyjemność!

Dubrownik

Raz w życiu – na mury
Od momentu połączenia Ragusy i Dubravy, nowo powstałe miasto zaczęto otaczać murami, początkowo drewnianymi, a później kamiennymi. Ich celem była oczywiście obrona Dubrownika przed atakami, zarówno od strony morza, jak i od strony lądu. Mury, które widzimy dzisiaj, powstawały na przestrzeni od XII do XVII wieku, z czego większość powstała pomiędzy XIV a XV wiekiem. Mają one niemalże dwa kilometry długości, w najszerszym miejscu – sześć metrów grubości i dochodzą do wysokości dwudziestu pięciu metrów. Są tak potężne, że przetrwały bez uszkodzeń wielkie trzęsienie ziemi z 1667 roku.

Dubrownik - baszta Minceta

Spacer po murach nie należy do najtańszych atrakcji. Uważam jednak, że jeśli tylko mamy taką możliwość, warto skusić się na tę przechadzkę, ponieważ widoki z góry są fantastyczne. Główne wejście znajduje się zaraz przy bramie Pile po lewej stronie. Miasto obchodzimy w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Z murów rozciąga się nie tylko panorama miasta z kamienicami krytymi intensywnie czerwoną dachówką, ale też zaraz po wejściu po prawej stronie mamy widok na sąsiadującą ze starówką twierdzę Lovrijenac oraz na leżącą pomiędzy twierdzą a miastem przystań. Dalej trasa prowadzi dookoła starówki, gdzie po lewej mijamy kolejne budowle, a po prawej, kilka metrów niżej, znajduje się intensywnie niebieskie Morze Adriatyckie. Mijamy kolejne mniejsze i większe baszty, port dubrownicki, aż wreszcie docieramy do najbardziej charakterystycznej wieży Dubrownika – potężnej przysadzistej Minčety. Stąd niedaleko już do zejścia z murów.

Dubrownik

Mając bilet na mury, możemy bezpłatnie wejść na broniąca dostępu do Dubrownika twierdzę Lovrijenac. Położona na szczycie trzydziestosiedmiometrowego klifu forteca została wybudowana w zaledwie trzy miesiące w XI wieku, a następnie wielokrotnie podlegała rozbudowom. By do niej dotrzeć, trzeba wyjść ze starówki przez bramę Pile, minąć plac o tej samej nazwie i skręcić w niewielkie przejście po lewej stronie. Na górę prowadzą kamienne schody. Już z nich rozciąga się jeden z moich ulubionych widoków na Dubrownik, jednak warto też zajrzeć do samej twierdzy, gdyż stamtąd miasto prezentuje się jeszcze ładniej!

Dubrownik

Z góry – punkty widokowe
Uwielbiam punkty widokowe! Mury i Lovrijenac to nie jedyne miejsca, z których Dubrownik wygląda fenomenalnie. Jeśli jedziemy do miasta drogą od strony Czarnogóry lub z Cavtatu, warto zatrzymać się w punkcie widokowym tuż przed zjazdem z magistrali adriatyckiej do centrum. Widać stąd starówkę jak na dłoni, wraz z otaczającymi ją murami. W panoramie wyróżnia się baszta Minčeta, sylwetka katedry i port. Latem, jeżeli przez dłuższy czas nie padało, powietrze może być niezbyt przejrzyste ze względu na unoszący się pył i kurz, ale jeśli mamy szczęście i dzień wcześniej spadł oczyszczający deszcz, widok na pewno zachwyci każdego.

Dubrownik

Kolejkę linową zauważam od razu, a potem ktoś jeszcze zwraca mi na nią uwagę, ale patrząc z dołu na wzgórze Srdj, odnoszę wrażenie, że jej górna stacja jest zbyt wysoko, by ten widok na Dubrownik mógł mi się spodobać. Mimo to któregoś dnia, akurat po deszczu, widząc, że powietrze jest pięknie przejrzyste, decyduję się wypróbować i tę atrakcję. By dojść do dolnej stacji kolejki, trzeba wyjść ze starówki niewielką bramą Buža, leżącą pomiędzy Pile i Ploče, przejść nad drogą dojazdową do parkingu przy starówce i skręcić w prawo. Warto w wagoniku zając miejsca od strony murów miejskich, by obserwować zmniejszającą się starówkę w miarę, jak kolejka wwozi nas coraz wyżej. Nie mam zbyt dużych oczekiwań, stąd może pozytywne zaskoczenie. Widok z góry jest naprawdę niezły. Widać nie tylko samo stare miasto, ale też sąsiednią wysepkę Lokrum i całkiem spory fragment wybrzeża.

Dubrownik

Tydzień przed wjechaniem na Srdj postanawiam zrobić sobie spacer na jakiś punkt ponad starówką, skąd mogłabym zobaczyć miasto. Wychodzę tą samą bramą, która prowadzi do stacji kolejki, ale zamiast skręcić w prawo, idę przed siebie. Pod górę prowadzi nieco stroma, wybetonowane ścieżka, a potem schody. Po jakimś czasie dochodzi się do drogi prowadzącej z miasta na południe, a przy niej znaleźć można kilka tarasów, będących nieformalnymi punktami widokowymi. W upalny sierpniowy dzień wspinaczka nie należy do najprzyjemniejszych, ale jeśli ktoś nie ma ochoty wydawać majątku na kolejkę, warto się poświęcić, bo Dubrownik po prostu trzeba zobaczyć z góry!

Dubrownik

Od strony morza
Zobaczywszy Dubrownik z góry, można pokusić się o przyjrzenie mu się od strony morza. Być może nie robi on stąd takiego wrażenia, jak z punktów widokowych, ale przyznaję, że przepłynięcie pod murami kolejny raz uświadamia mi, jak monumentalna to konstrukcja. Na czterdziestopięciominutowy rejs wybieram się któregoś pięknego, bezwietrznego wakacyjnego dnia. Łódka ze szklanym dnem wypływa z portu przy starówce. Najpierw opływamy miasto wzdłuż murów i dopływamy pod twierdzą Lovrijenac, by tam zawrócić i skierować się ku wyspie Lokrum, gdzie przez szybę w dnie można czasem dostrzec kolorowe rybki. Stamtąd łódka płynie ku wybrzeżu do niewielkiej groty z plażą, gdzie zawraca i dopływa z powrotem do portu.

Dubrownik

Zamiast biernie siedzieć na łódce, miłośnicy aktywnego wypoczynku mogą się też wybrać na wycieczkę wokół murów kajakami. Trzeba ich szukać w niewielkiej przystani pomiędzy starówką a twierdzą Lovrijenac. Ważne jest, żeby szczególnie latem użyć dobrego kremu z filtrem oraz chronić głowę przed słońcem. Wycieczka kajakiem jest bardzo fajną alternatywą dla rejsów motorówką.

Dubrownik

Legendy wyspy Lokrum
O ile w czasie panoramicznego rejsu wokół Dubrownika zaledwie przepływamy obok pięknej, porośniętej bujnym lasem wyspy Lokum, to z portu możliwe jest też dopłynięcie tam promem. Znajduje się na niej leśny rezerwat naturalny, a pośród drzew ukrytych jest kilka ciekawych perełek. Prom ze starówki po zaledwie dziesięciu minutach dopływa do portu Portoč, skąd od razu udaję się w kierunku ruin klasztoru Benedyktynów. Założony on został w 1023 roku i działał do momentu, kiedy papież Pius VI zamknął klasztor w 1798 roku na wniosek bogatych mieszkańców Dubrownika, którzy chcieli przejąć ziemie na wyspie. Mnisi robili, co mogli, by przekonać dubrowniczan oraz papieża, by pozwolono im zostać, ale ich wysiłki spełzły na niczym. Legenda mówi że ostatniej nocy przed opuszczeniem wyspy, zebrali się na mszę ubrani w długie habity. Po nabożeństwie procesja zakapturzonych postaci ze świecami w rękach obeszła wyspę trzykrotnie, a misi szeptali słowa: Niech klątwa spadnie na każdego, kto zagarnie Lokrum dla własnej przyjemności! Świece były skierowane knotem ku dołowi, tak by płomień topił wosk, który z każdym krokiem i z każdym wypowiedzianym słowem klątwy padał na ziemię. Mówi się, że urok zostanie odczyniony dopiero wtedy, gdy ostatnia kropla wosku zostanie podniesiona z ziemi.

Wyspa Lokrum

Po wyspie kicają króliki, a gdzieniegdzie można zobaczyć przechadzające się pawie. Za klasztorem znajduje się niewielki ogród, a dalej płaskie skały które służą za miejscową plażę. Jest też niewielki zbiornik wodny nazywany Morzem Martwym, nad którym również wypoczywają szukający relaksu turyści, a dalej w lesie znajduje się wyschnięta Studnia Charlotte, która dawniej była stawem z piękną, egzotyczną wodną roślinnością. Słabo oznaczone ścieżki prowadzą na skraj wyspy, ku klifom, w których ukryte są piękne jaskinie.

Wyspa Lokrum

Jak się pójdzie w drugą stronę, tak zwana Rajską Drogą prowadzi pod górę, do położonego na wzgórzu Fortu Królewskiego, wybudowanego przez Francuzów w 1806 roku. Jeszcze dalej znajdują się pozostałości dawnej przystani Skalica. Według innej legendy, w tym miejscu w 1192 roku przybił do brzegu król Ryszard Lwie Serce, powracający z krucjaty. Jego zniszczony w czasie sztormu statek utracił sterowność, więc król w swoich modlitwach przysiągł, że jeżeli zostanie uratowany, to wybuduje dwa kościoły – na lądzie, do którego uda mu się dopłynąć oraz drugi, w ojczyźnie. Kiedy udało mu się bezpiecznie wylądować, jego statek został zauważony przez mieszkańców Dubrownika, którzy nie tylko przybyli mu na ratunek, ale też przekonali, by zamiast budować nowy kościół na Lokrum, wsparł konstrukcję dubrownickiej katedry.

Wyspa Lokrum

Śladami Gry o tron
Fani serialu Gra o tron z pewnością wiedzą, że niektóre sceny filmowano właśnie w Dubrowniku, który na ekranie zamienił się w Królewską Przystań (King’s Landing). Niemalże na każdym kroku można natknąć się na znajomo wyglądające miejsca. Twierdza Lovrijenac to serialowa Czerwona Twierdza (Red Keep), a wejście do niej to brama Ploče. Port Pile stworzył scenerię dla statków przybywających i odpływających ze stolicy Westeros, a każdy, kto pamięta scenę marszu wstydu, w którym naga Cersei idzie ulicami miasta wyszydzana przez jego mieszkańców, musi koniecznie pójść na schody prowadzące do klasztoru zakonu Jezuitów, gdzie ów marsz miał swój początek. Wiele scen nakręcono też na murach miejskich, w forcie Bokar, na ulicy świętego Dominika i przy bramie Pile.

Dubrownik - schody klasztoru Jezuitów

Dubrownik to jednak nie tylko Królewska Przystań. W Pałacu Rektorów fani rozpoznają z pewnością fragmenty miasta Qarth, podobnie na baszcie Minčeta, gdzie kręcono sceny rozgrywające się na zewnątrz Domu Nieśmiertelnych (House of Undying), kiedy Daenerys szukała swych skradzionych smoków. Wyspa Lokrum zagrała z kolei ogrody w Qarth. Wiele z tych miejsc można znaleźć samemu, a nawet natknąć się na nie przypadkiem, ale zagorzali fani mogą również pokusić się o udział w około dwugodzinnym spacerze śladami Gry o tron. Jeśli będziecie mieć szczęście, możecie nawet trafić na przewodnika, który był statystą na planie serialu.

Dubrownik - Pałac Rektorów

Czas na relaks
Wiadomo, że będąc w Dubrowniku tylko kilka godzin, chce się zobaczyć jak najwięcej, ale jeśli komuś wystarczy czasu, a zwiedzanie go znuży, starówka oferuje różne możliwości odpoczynku. Głodnym osobom polecam portową restaurację Lokanda Peskarija, którą sama odwiedzam kilkukrotnie i nigdy nie wychodzę stamtąd rozczarowana. Jeśli ktoś nie lubi owoców morza, to po mieście rozsianych jest mnóstwo innych tańszych i droższych knajpek. Tutaj mogę polecić Steakhouse Domino, gdzie w godzinach obiadowych serwowane są pyszne lekkie dania w rozsądnych, jak na Dubrownik, cenach… Bo nie oszukujmy się, starówka jest droga, nawet bardzo, ale miasto może sobie na to pozwolić, gdyż turystów chcących odwiedzić Perłę Adriatyku nie ubywa. Są nawet plany, by w przyszłym roku ograniczyć liczbę odwiedzających do czterech tysięcy dziennie, choć UNESCO zaleca, by limit ten nie był wyższy niż osiem tysięcy.

Dubrownik - Lokanda Peskarija

Jako że Dubrownik leży nad samym morzem, w gorący letni dzień można się też wykąpać. Możliwości jest kilka. Główna plaża dubrownicka, czyli tak naprawdę kilka skałek nad wodą, gdzie można rozłożyć ręcznik i posmażyć się na słońcu, dostępna jest od strony portu. Trzeba iść nabrzeżem, obejść fort świętego Jana i jesteśmy na miejscu! Inną możliwością jest spacer wzdłuż murów od strony morza. W ścianie znajdziemy najpierw jedno, potem drugie niewielkie przejście na drugą stronę, gdzie otwarto niewielkie bary z widokiem na morze. Strome schody prowadzą po skałach do miejsc, gdzie można się wykąpać, a śmiałkowie mają możliwość podnieść sobie poziom adrenaliny, skacząc do wody prosto z kilkumetrowego klifu.

Dubrownik

W ciągu całych wakacji jeżdżę do Dubrownika co tydzień. Za każdym razem spędzam tu cztery godziny. A jednak, mimo początkowych obaw, ani razu się nie nudzę, bo tu zawsze jest coś ciekawego do zrobienia lub zobaczenia. Wybór jest tak duży, że każdy na pewno znajdzie coś dla siebie, a samo miasto jest po prostu zachwycające!

Dubrownik

Informacje praktyczne

  • Walutą obowiązującą w Chorwacji jest kuna chorwacka (HRK). Kurs to 1 HRK = 0,50 PLN.
  • W niektórych miejscach w Dubrowniku można płacić w euro, jednakże preferowane są kuny. Po wejściu do miasta, za Wielką Fontanną Onufrego, znajduje się kantor, a przy deptaku Stradun – bankomaty. W wielu miejscach, choć nie wszędzie, można płacić kartą.
  • Najwięcej turystów odwiedza Dubrownik tuż przed i tuż po sezonie letnim – w czerwcu i we wrześniu, ze względu na przyjemne temperatury. W lipcu i sierpniu wbrew pozorom odwiedzających jest mniej, gdyż wiele osób uznaje, że jest wtedy za gorąco na zwiedzanie. Najmniej turystów przyjeżdża zupełnie poza sezonem, czyli zimą.
  • Dojazd do Dubrownika własnym samochodem to niekoniecznie najlepszy pomysł. Parkingi przy starówce są przepełnione i drogie – w sezonie nawet do 75 kun za godzinę
  • Z miast chorwackiego wybrzeża do Dubrownika można dojechać autobusem. Kliknij tutaj, by sprawdzić połączenia!
  • Z miejscowości wypoczynkowej Cavtat do Dubrownika co mniej więcej godzinę jeżdżą autobusy komunikacji podmiejskiej numer 10, cena biletu to 10 kun.
  • Wstęp na mury miejskie to koszt 150 kun.
  • Wstęp na twierdzę Lovrijenac – 50 kun, jeżeli ma się bilet wstępu na mury, to na twierdzę można wejść bezpłatnie.
  • Wjazd kolejką linową na wzgórze Srdj kosztuje 140 kun.
  • Prom na Lokrum i z powrotem to wydatek 120 kun.
  • Wycieczka łódką dookoła murów – 70 kun lub 10 euro.
  • Obiad można zjeść w portowej restauracji Lokanda Peskarija: ogromna porcja krewetek kosztuje 144 kuny, do tego sałatka za 60 kun i dwie osoby najedzą się spokojnie.
  • Jeśli ktoś nie lubi owoców morza, polecam Steakhouse Domino, gdzie za lekki lunch zapłaci się niecałe 100 kun.
  • Chcąc spędzić więcej czasu w Dubrowniku, warto pomyśleć o przenocowaniu w mieście lub okolicach. Ceny poza sezonem zaczynają się od 15 euro za osobę w hostelowych pokojach kilkuosobowych i od 30 euro za pokój dwuosobowy. W sezonie będzie nieco drożej. Kliknij tutaj, by sprawdzić aktualne oferty noclegów w Dubrowniku.


Mam nadzieję, że ten artykuł choć trochę zachęci Was do odwiedzenia Dubrownika! Macie już to w planach? A może już tam byliście i podzielicie się wrażeniami?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

39 komentarzy

  1. Maria napisał(a):

    Byliśmy w Dubrowniku 3-krotnie i miasto nas zachwyciło.
    Będąc w Chorwacji nie można go absolutnie pominąć.
    Pozdrawiam:)

  2. Piotr napisał(a):

    Wiem, że aż wstyd przyznać, ale nigdy nie byłem w Chorwacji, a planowałem podróż tam już od dłuższego czasu – razem z moją żoną. Wygląda na to, że po przeczytaniu twoich doświadczeń w Dubrowniku, zdecydowanie będe musiał zacząć od Dubrownika, bo wygląda to naprawdę pięknie :)

    • Ewa napisał(a):

      Chorwacja ma wiele pięknych miejsc, nie widziałam wszystkich, ale udało mi się co nieco pozwiedzać i Dubrownik rzeczywiście jest na szczycie mojej listy. Zaraz za Jeziorami Plitwickimi :)

  3. Iwona Gogulska napisał(a):

    Piękne miasto, choć liczba turystów w wakacje może przerazić ;)

  4. Dorota Kubacka napisał(a):

    Byliśmy ,więcej nie pojedziemy … czułam się jak kij wsadzony w mrowisko

  5. Kasia napisał(a):

    Bałkany to mój przyszłoroczny kierunek. Te czerwone dachy i port są tak niezwykłe, że już bym się spakowała i ruszyła przed siebie. Mam nawet na mojej liście marzeń Dubrownik ;-)
    Dziękuję za praktyczny element, bo na pewno skorzystam.

  6. Magda Zbieraj napisał(a):

    Też uwielbiam punkty widokowe. Pozwalają spojrzeć na świat z innej perspektywy. Lubię sobie takie miejsca planować na początek, żeby zobaczyć mniej więcej co zamierzam zobaczyć.

  7. Martina lovelajf.pl napisał(a):

    Siedzę pod kocem z zimową herbatą i oglądam słoneczne zdjęcia i zachęcające opisy aby odwiedzić Dubrownik… chętnie bym się transportowała :)

  8. oto ja napisał(a):

    Ten tekst jest w sam raz na dzisiejszą pogodę. Za oknem szaro, buro, choć i trochę kolorowo, bo piękna złota polska jesień ożywia krajobraz swoimi kolorami. Dziękuję za miły spacer, wyczerpujące opisy i przepiękne zdjęcia. Jeśli kiedyś pojadę do Dubrownika z pewnością skorzystam z Twoich informacji. Pozdrawiam ;)

  9. Anita napisał(a):

    Słyszałam , że turystyczna sielanka w Dubrowniku za niedługo może się skończyć. Władze planują ponoć wprowadzić restrykcyjne przepisy m.in ograniczyć liczbę odwiedzających Stare Miasto turystów do 6 tysięcy czy podnieść ceny biletów do najpopularniejszych atrakcji miasta. Faktycznie aż takie tłumy tam przybywają?

  10. Kinga Bielejec napisał(a):

    Chętnie tam wracam, ale najlepiej poza sezonem (kwiecień-maj) ;)

  11. Marta Gawrychowska napisał(a):

    Niestety, Dubrownik jest znośny tylko w godzinach porannych. Pisałam nawet o tym artykuł.

  12. Darek Sekula napisał(a):

    Wygląda jak w raju <3!

  13. Szymon Król napisał(a):

    pamiętam Dubrownik w lipcu, 2 lata temu. samochodem :D nie było ani jednego wolnego miejsca parkingowego, więc stanęliśmy na górze (za darmo), przy wjeździe na Jadranską magistralę… chociaż główna rzecz, jaka kojarzy mi się z tym miastem to upał i sporo ludzi. w ogóle dla mnie to miasto /chociaż ładne/ chyba najlepiej wygląda z góry :)

  14. Byłem tam kilka razy, ale największe wrażenie Dubrownik zrobił na mnie podczas przedostatniej wizyty – na początku grudnia 2015. Dlaczego? Po pierwsze było bardzo mało turystów, więc można było w ciszy i spokoju pochodzić po mieście. A po drugie był już Jarmark Bożonarodzeniowy, co dodawało miastu dodatkowego uroku :)

  15. Kinia23 napisał(a):

    Jak w raju :O

  16. aga f. napisał(a):

    W Dubrowniku byłam jak dotąd tylko raz, ale to miasto również skradło moje serce :)
    Pozdrawiam Cię cieplo i serdecznie! :)

  17. naszymioczami.pl napisał(a):

    Z jednej strony fajne miejsce, bo słońce, bo morze, bo jedzenie, bo architektura. Byłam w Dubrowniku kilkanaście lat temu, zaraz po wojnie. Teraz zmieniły mi się preferencje i urlop spędzam z dala od miast i tłumów turystów, jeszcze długo minie aż tam powrócę. Dla każdego coś miłego! wiadomo :) Pozdrawiam serdecznie. K

  18. average man napisał(a):

    Prześliczne zdjęcia.Miasto wygląda zachwycająco przynajmniej na fotografiach.Żałuję tylko,że do tej pory nie było mi dane zobaczyć go na własne oczy :)

  19. Magda napisał(a):

    Jakie piękne zdjęcia! W Dubrowniku spędziliśmy raptem 3 godziny i to jeszcze biegając za naszymi maluchami. Jednak bardzo nas zauroczył i chętnie bym tam wróciła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!