Historie zaklęte w drzwiach

Stoję na schodach Zanzibarskiego Muzeum Sztuki znajdującego się w pałacyku Beit el Amaan, mając przed sobą ogromne,wysokie drzwi. Ciemnobrązowe, ciężkie drewniane skrzydła nabijane są mosiężnymi bolcami, a framugę pokrywają misternie rzeźbione ornamenty. Nad zwieńczeniem wisi tabliczka: Otwarte 1925, ale same drzwi są podobno o wiele starsze.
– To są te najstarsze drzwi w Stone Town? – pytam kasjerkę i miejscowego przewodnika, trochę nie dowierzając, bo mimo swoich imponujących rozmiarów nie wyglądają one na szczególnie wiekowe.
– Tak, to te! – odpowiada przewodnik bez wahania.
– A nie wyglądają… sprawiają wrażenie nowych – powątpiewam.
– Bo je zakonserwowano i polakierowano. Ale są stare!
Przyglądam się drewnu z bliska. Błyszczy, jakby rzeczywiście niedawno pokryto je warstwą lakieru. Gdybym nie przeczytała tego w przewodniku, to nie domyśliłabym się, ze stoję przed najstarszymi w Stone Town drzwiami zanzibarskimi, datowanymi na 1694 rok!

Najstarsze drzwi zanzibarskie

Nie przesadzę, jeżeli powiem, że drzwi zanzibarskie są jednym z najdoskonalszych przykładów mieszania się kultur suahili, arabskiej i indyjskiej. I chociaż podobne drzwi pamiętam ze starego miasta w Mombasie, bo używano ich na całym wybrzeżu suahili, także w Kenii, to jednak na Zanzibarze tradycja ta rozkwitła najpiękniej i najtrwalej. O tyle trwale, że do dzisiaj w zakładach stolarskich powstają nowe drewniane drzwi, mające zdobić ściany frontowe domów czy hoteli.

Drzwi zanzibarskie

Za czasów Sułtanatu Zanzibaru drzwi były jednym z pierwszych elementów stawianym w czasie budowy nowego domu. Ponieważ same elewacje budynków z reguły pozbawione były większych elementów dekoracyjnych, to właśnie wejście do domu miało świadczyć o właścicielu i zamieszkującej w nim rodzinie. Nie trudno więc się domyślić, ze im większe, bardziej okazałe i bogato zdobione były drzwi, tym zamożniejszym i wpływowym człowiekiem był jego posiadacz. Wejście do domu było niejako wizytówką, pokazującą status człowieka.

Drzwi zanzibarskie

Mam wrażenie, że dzisiaj jest trochę podobnie. Żaden porządny, drogi hotel, szczególnie w mieście, nie obejdzie się bez fantazyjnie dekorowanych, potężnych drzwi. Wiele z nich jest zabytkowych, ale niektóre to najnowsze dzieła miejscowych stolarzy, gdyż te stare często są w opłakanym stanie. A tak, stając przez błyszczącym, ozdobnym wejściem można poczuć się trochę, jakby wchodziło się do pałacu arabskiego możnowładcy dwieście lat temu. Drzwi są obietnicą dalszych luksusów, kryjących się za nimi.

Drzwi zanzibarskie

Spacerując po mieście, zawsze zwracam uwagę na drzwi. Każdy z nich ma wypisany farbą bądź markerem numerek, podejrzewam więc, że ktoś musiał je skatalogować. Podobno policzono je w 1980 roku i okazało się, że w Stone Town znajduje się około ośmiuset zabytkowych drzwi. Kolejne liczenie w późniejszych latach dało wynik zaledwie pięćset sześćdziesiąt, a teraz słyszę, że drzwi w Stone Town jest niecałe trzysta. Czemu znikają? Część z nich jest tak stara, że po prostu niszczeje na tyle, iż konserwacja nie jest już możliwa. Zresztą mam wrażenie, że w ogóle dbanie o zabytki nie należy do mocnych stron Zanzibarczyków.

Drzwi zanzibarskie

Mimo, że zrobione najczęściej z twardego i odpornego drewna drzwi, jeżeli nie są regularnie konserwowane i zabezpieczane, w końcu muszą ulec presji czasu. Dlatego w wielu miejscach widać rozpadające się skrzydła, oderwane bolce, które dawniej stanowiły piękny element ozdobny, czy spróchniałe framugi. Niektóre drzwi pomalowano pastelowymi farbami, najczęściej olejnymi, co w pierwszej chwili woła o pomstę do nieba, ale po chwili zaczynam myśleć, że te kolorowe wejścia tez mają jakiś swój urok, choć pewnie konserwator zabytków rwałby sobie włosy z głowy, widząc takie praktyki.

Drzwi zanzibarskie

Moja koleżanka Marisela śmieje się ze mnie, kiedy razem chodzimy po Stone Town, że przystaję przed chyba każdymi drzwiami i je fotografuję. Ba, nie tylko robię zdjęcia, ale też przyglądam się ornamentom. Wiadomo, że to, co zostało wyrzeźbione w drewnie, było pewnego rodzaju symbolem, jednakże co do interpretacji ich znaczeń nie zawsze jest dzisiaj zgoda.

Drzwi zanzibarskie

Przewodnicy oprowadzający po mieście, chętnie pokazują przykłady różnych symboli, które wyjaśniają w najprostszy możliwy sposób. Jeżeli wyrzeźbiono rybę, oznaczało to, że w domu mieszkał rybak bądź osoba, która na rybołówstwie się wzbogaciła, na przykład handlarz rybami. Wzory geometryczne miały oznaczać, że dom należał do księgowego bądź finansisty. Z kolei łańcuch otaczający framugę świadczył o tym, ze dom należał do handlarza niewolników, lub że w domu pracowali niewolnicy.

Drzwi zanzibarskie

Z tymi najprostszymi i wydawałoby się najbardziej logicznymi interpretacjami nie zawsze zgadzają się badacze. I chyba mają trochę racji. Uświadamiam to sobie stojąc przed domem Tippu Tipa, najpotężniejszego zanzibarskiego handlarza niewolników, który obecnie popada w ruinę. Jednakże na monumentalnych, ciężkich i misternie zdobionych drzwiach nie widać śladu łańcucha. Są za to zupełnie inne elementy dekoracyjne!

Drzwi w domu Tippu Tipa

Bardziej metaforyczna interpretacja łańcuchów mówi więc o tym, że podobnie jak symbol liny dookoła framugi, łańcuchy miały zapewniać bezpieczeństwo mieszkańcom domu. Mówi się, że dawały one ochronę przed złymi duchami. Nic dziwnego, że rzeźbione w drewnie łańcuchy otaczają naprawdę wiele drzwi w Stone Town.

Drzwi zanzibarskie

Nie ma natomiast sprzeczności co do symbolu wijących się pędów, pnączy, z których zwisają owoce, laski wanilii czy niewielkie grona przypominające ziarenka pieprzu. Według wszelkich interpretacji oznaczało to dom plantatora bądź handlarza przyprawami. Produkcja przypraw, w szczególności goździków, była na Zanzibarze obok handlu niewolnikami, jednym z głównych źródeł bogactwa.

Drzwi zanzibarskie

Fale mogą z jednej strony oznaczać, że mieszkańcy mieli powiązania z morzem, z drugiej – zapewniać bogactwo, podobnie jak palma daktylowa. Ananas reprezentował gościnność. Ilość kwiatów nad wejściem miała świadczyć o tym, ile rodzin mieszkało w danym domu. W symbolice związanej z drzwiami zanzibarskimi widać także wpływy innych kultur. I tak, uważa się, że znak lotosu pochodzi z Egiptu i oznacza płodność. Z kolei ryba miałaby być symbolem syryjskiej bogini Atargatis, która daje mieszkańcom ochronę.

Drzwi zanzibarskie

Idąc na targ Darajani, zwracam uwagę, że Marisela nie prowadzi mnie zwykłą, prostą trasą, ale zaczyna trochę kluczyć po wąskich uliczkach Stone Town, które tworzą nieco skomplikowany labirynt. W końcu przystaje i pokazuje coś palcem.
– Skoro tak ci się podobają zanzibarskie drzwi to patrz! To są jedne z najładniejszych drzwi w mieście. Wszyscy przewodnicy przyprowadzają tutaj turystów – mówi i uśmiecha się, widząc, że wyciągam z torebki aparat.
Drzwi są rzeczywiście imponujące. Myślę, że mają ze dwa i pół metra wysokości i zwieńczone są półkoliście. Na bogato rzeźbionej framudze dominują motywy roślinne. Skrzydła nabijane są ostrymi mosiężnymi kolcami.

Drzwi zanzibarskie

Przyglądając się całemu temu bogactwu zdobień i elementów dekoracyjnych nietrudno przegapić jeden z najważniejszych symboli występujących na jedynie kilku drzwiach w Stone Town. To lew i orzeł, atakujące węża. Dwa pierwsze zwierzęta oznaczają, że dom należał do rodziny sułtana. Walka z wężem symbolizuje natomiast obronę domu przed wrogami i zwycięstwo nad nimi. Drugie drzwi, ozdobione tym samym motywem, znajdują się u wejścia do pałacu Beit el Ajaib, zwanego Domem Cudów.

Drzwi zanzibarskie

Wrota Domu Cudów zamknięte są dla odwiedzających od 2012 roku, kiedy zawaliła się część balkonu i postanowiono go wreszcie odremontować. Renowację chciał przeprowadzić Sułtanat Omanu, jednakże władze Zanzibaru zażądały od Omańczyków przekazania funduszy, same deklarując organizację i przeprowadzenie prac, na co z kolei nie zgodzili się Arabowie. I tak od kilku lat w pałacu prowadzone są jakieś nieznaczne prace konserwacyjne, mimo których w 2016 roku zapadł się fragment dachu. Czasami jednak pojawiają się tu bileterzy, nielegalnie wpuszczający turystów i inkasujący po pięć dolarów, które idą prosto do ich kieszeni. W ten sposób pewnego pięknego dnia udaje mi się przejść przez jedne z najbardziej imponujących zanzibarskich drzwi.

Drzwi w Domu Cudów

O tym, jak przenikały się kultury arabska i indyjska świadczą też kształty drzwi. Pierwsze wejścia do domostw budowanych przez Arabów z Omanu miały kształt prostokątny, a zwieńczenie często zdobione było wersetami z Koranu. Tego typu prostokątne drzwi można dzisiaj zobaczyć w wielu miejscach Stone Town, a arabskie inskrypcje świadczą o pochodzeniu mieszkającej dawniej w domu rodziny.

Drzwi zanzibarskie

Uważa się, że półkoliste zwieńczenie drzwi zaczęło pojawiać się na Zanzibarze wraz z Hindusami, którzy przybywali tutaj z Pendżabu. Dlatego teraz przewodnicy prezentują najprostszy sposób rozróżnienia drzwi pochodzenia arabskiego i indyjskiego. Te pierwsze zwieńczone są prostokątnie, te drugie – półkoliście.

Drzwi zanzibarskie

Niektórzy wyróżniają jeszcze drzwi suahili, które zwieńcza najpierw półkole, a nad nim jeszcze mniejszy i nieco bardziej spiczasty stożek. Tego typu drzwi w Stone Town jest jednak niewiele.

Drzwi zanzibarskie

Jak można się domyślić, rzeczywistość nie jest tak prosta, jak opowieści miejscowych przewodników. Myszkując po zakątkach miasta niejednokrotnie widzę drzwi z półkolistym zwieńczeniem, na którym wyrzeźbione są arabskie inskrypcje. Okazuje się, że moda na półkole rzeczywiście przyszła z Indii, jednakże przejęli ją również Arabowie. Dlatego badacze mówią, że można przyjąć, iż drzwi zwieńczone prostokątnie są starsze w tradycji, niż półkoliste. Nie można natomiast jednoznacznie stwierdzić, czy dom z półokrągłym wejściem na pewno należał do Hindusa lub Araba.

Drzwi zanzibarskie

Bez problemu można natomiast zidentyfikować dom rodzin, które miały korzenie w indyjskim stanie Gudżarat. Są one najczęściej prostokątne i zdobią je mniejsze bądź większe wzmacniane panele, które miały za zadanie szczególnie chronić bogactwa znajdujące się wewnątrz. Te prostokątne segmenty można było składać, otwierać i zamykać niezależnie od siebie. Wędrując po Stone Town nietrudno się więc domyślić, kiedy wchodzi się do części zamieszkanej dawniej przez gudżarackich imigrantów, gdyż drzwi niewiele różnią się od siebie.

Drzwi zanzibarskie

Z Indii na Zanzibar dotarł jeszcze jeden element zdobniczy, mianowicie mosiężne bolce, ćwieki czy kolce. uważa się, że Hindusi, zwłaszcza w Pendżabie, nabijali drzwi swoich domów ostro zakończonymi bolcami celem ochrony ich przed szarżującymi słoniami. Te ogromne zwierzęta mają wbrew pozorom delikatną skórę i czując ukłucia nie napierały na tak zabezpieczoną budowlę. I chociaż Marco Polo w 1295 roku pisał, że na Zanzibarze żyje mnóstwo słoni, musiały wyginąć one na długo przed przybyciem tutaj Omańczyków, gdyż ćwieki na zanzibarskich drzwiach stanowią tylko i wyłącznie element dekoracyjny.

Drzwi zanzibarskie

Niektórzy są również zdania, że także obecność bolców świadczyła o zamożności właściciela domu, gdyż wykonane one były z mosiądzu, który nie należał do tanich metali. Rzeczywiście dzisiaj nie na wszystkich drzwiach widać tego typu ozdoby, chociaż ich brak na części drzwi może raczej świadczyć o zachłanności złodziei niż statusie materialnym dawnych właścicieli. Niestety w niektórych sklepach z pamiątkami nadal można kupić zabytkowe (albo tylko udające) ćwieki skradzione z zanzibarskich drzwi.

Drzwi zanzibarskie

Moje wędrówki śladami zanzibarskich drzwi nie byłyby kompletne bez odwiedzenia zakładu stolarskiego, gdzie dzisiaj rzemieślnicy zwani fundi kultywują tradycję. Choć kultywowanie to jest niepełne, gdyż dawniejsza symbolika dzisiaj nie ma zupełnie odzwierciedlenia w dekoracjach. Mimo to ciekawi mnie proces powstawania takich drzwi, dlatego zabieram Mariselę do samochodu i wyjeżdżamy ze Stone Town na wschód, aż do miejscowości Kidimni, gdzie przy samej drodze rozłożyły się warsztaty.

Warsztat stolarski na Zanzibarze

Na miejscu spotykamy Hamisiego, jednego z tutejszych stolarzy, z którym Marisela umówiła się wcześniej, by pokazał mi proces wytwarzania drzwi od początku do końca. Hamisi bardzo słabo mówi po angielsku, dlatego moja towarzyszka wszystko mi tłumaczy, choć rozumiem co nieco suahili. Wchodzimy do warsztatu, pełnego desek, bali drewnianych i fragmentów walających się po kątach mebli. Goła ziemia pokryta jest warstwą trocin, a nad wszystkim rozpięte są kolorowe płachty, liście palmowe makuti i blacha falista, dające pracującym tu fundim trochę cienia.

Warsztat stolarski na Zanzibarze

Na początek pytam o rodzaje drewna. W dawnych czasach drzwi robione były z birmańskiego drewna tekowego, które charakteryzowało się dużą twardością, odpornością na wilgoć, zagrzybienie i insekty. Jego tańszym odpowiednikiem był tek afrykański, chętnie używano także drewna chlebowców i hebanu. A dzisiaj?
– Używamy tu głównie drewna z drzew mango, bo jest dobre – mówi mi Hamisi. – Czasem wykorzystujemy też drewno mangrowców, ale odkąd namorzyny objęto ochroną, coraz trudniej je pozyskać, więc jest bardzo drogie. Ale to dobrej jakości drewno. Niektórzy wykorzystują też mahoń.

Warsztat stolarski na Zanzibarze

Podchodzimy do prowizorycznego, zbitego z desek stolika, na którym leży niepozorny kawałek drewna w kształcie kwadratu, pomazany długopisem.
– To chyba nie są drzwi? – pytam, trochę zdziwiona.
– Nie, to jest stolik. Robimy tu głównie drzwi, ale jeśli są zamówienia na jakieś meble, to też je bierzemy – wyjaśnia Hamisi. – Chciałem pokazać ci, jak powstaje wzór.
Nad deską pochyla się fundi z długopisem w dłoni. Dekoracje ma w głowie. Hamisi mówi, że stolarze nie mają żadnych szablonów, ale po prostu puszczają wodze fantazji. Ozdabiają kawałek drewna, a potem używają kalki, by wzór powtórzyć po drugiej stronie niczym lustrzane odbicie.

Warsztat stolarski na Zanzibarze

Idziemy do następnego stolika. Tutaj pracują kolejni stolarze. Ich zadaniem jest wycięcie za pomocą dłuta odpowiednich wzorów, namalowanych przez poprzedniego rzemieślnika. Stukają i pukają, rzeźbiąc kolejne fragmenty, a spod dłut lecą trociny, które zaścielają ziemię. Trzeba być bardzo ostrożnym, by nie wyciąć za dużo drewna. Następnie wygładza się krawędzie, poleruje i zabezpiecza lakierem. Gotowe drzwi kosztują co najmniej dwa tysiące dolarów. Jeden stolarz na wykonanie takich drzwi od początku do końca potrzebuje co najmniej miesiąca.

Warsztat stolarski na Zanzibarze

Obchodzimy niewielki warsztat dookoła. Przed zakładem, od strony ulicy, stoją wystawione gotowe drzwi, niczym reklama warsztatu. Wizyta tutaj nic nie kosztuje, każdy może przyjechać i podejrzeć pracę stolarzy. Na koniec Hamisi prowadzi mnie do niewielkiego kącika, gdzie mogę obejrzeć miniaturki zanzibarskich drzwi i ewentualnie je zakupić. Są też drewniane szkatułki i breloczki. Decyduję się na jedno, misternie zdobione pudełko w ramach podziękowania za oprowadzanie.

Warsztat stolarski na Zanzibarze

Wracając do Stone Town moje myśli nie mogą przestać krążyć wokół tego, jak wiele ciekawostek wiąże się z zanzibarskimi drzwiami, jak wiele historii mogłyby opowiedzieć, gdyby tylko mogły mówić i jak szkoda mi tego, że tak niewiele osób o nie dba. Myślę o tym, że są tak urocze, iż chciałabym sfotografować je wszystkie. Na to jednak nie mam czasu, ale i tak jestem wdzięczna losowi, że pozwolił mi choć trochę dotknąć historii zaklętej w zanzibarskich drzwiach.

Informacje praktyczne

  • Walutą obowiązującą w Tanzanii, a zatem i na Zanzibarze, jest szyling tanzański (TZS). Kurs to 1 USD = 2240 TZS.
  • W wieku miejscach w Stone Town, czy w ogóle na Zanzibarze, można płacić w dolarach, ale warto jednak wymienić trochę pieniędzy na szylingi. Dobry kurs oferują kantory przy uliczce Gizenga w mieście.
  • Wstęp do Zanzibarskiego Muzeum Sztuki (Zanzibar Museum of Art) kosztuje 3 dolary.
  • Wstęp do Domu Cudów, czyli Beil el Ajaib (House of Wonders) kosztuje 5 dolarów, pod warunkiem, że pałac jest otwarty, gdyż oficjalnie obecnie nie można go zwiedzać.
  • Warsztaty stolarskie znajdują się w miejscowości Kidimni. Dojazd taksówką nie powinien kosztować więcej, niż 15 dolarów w jedną stronę, warto się potargować. Większość fundich raczej nie mówi po angielsku, warto więc rozejrzeć się w Stone Town za przewodnikiem albo poprosić taksówkarza o przetłumaczenie (za napiwek).
  • Stone Town można bez problemu zwiedzać na własną rękę, ale czasem warto dać się oprowadzić przewodnikowi, który podzieli się ciekawostkami. Sprawdź oferty wycieczkek po Stone Town i Zanzibarze!
  • Chcąc spróbować lokalnej kuchni, warto wybrać się w Stone Town do restauracji Lukmaan przy New Mkunazini Road nieopodal dawnego targu niewolników lub na nocny targ w Ogrodach Forodhani.
  • Chcąc spędzić więcej czasu w Stone Town, warto pomyśleć o przenocowaniu w mieście lub okolicach. Ceny zaczynają się od 25 dolarów za pokój dwuosobowy w hostelu. Kliknij tutaj, by sprawdzić aktualne oferty noclegów w Stone Town. Moim zdaniem warto się tu zatrzymać na co najmniej jedną lub dwie noce.
  • Więcej szczegółowych informacji praktycznych o Zanzibarze i Stone Town znajdziesz w oddzielnym wpisie pod tym linkiem.


Lubicie zwiedzać miasta według jakiegoś tematu przewodniego? Fascynują Was drzwi i okna? Macie jakieś swoje ulubione miasto, gdzie drzwi lub okna przyciągnęły szczególnie Waszą uwagę?

Ewa

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że spodobał Ci się i zaciekawił ten wpis. Jeśli tak, to będzie mi niezmiernie miło, gdy klikniesz Lubię to, dodasz +1 i podzielisz się wpisem ze znajomymi albo dołączysz do dyskusji! To dla mnie ważne, bo pokazuje, że warto dalej pisać. Masz uwagi, komentarze, pytania? Nie wahaj się, napisz! Cieszę się z każdego sygnału od Ciebie! Dziękuję :)

- Ewa a



Przeczytaj też...

29 komentarzy

  1. Magdalena napisał(a):

    Są fenomenalne. Takie nagrzane drewno musi przepięknie pachnieć.

  2. Martina lovelajf.pl napisał(a):

    Mój tata sprzedaje m.in drzwi :) Pokażę mu Twój wpis – to bardzo ciekawe! ;)

  3. Katarzyna B. napisał(a):

    Frapujący temat. Nie wiem, czy to dobre porównanie, ale czytając o symbolice drzwi, natychmiast pomyślałam o żydowskich macewach. Choć na Zanzibarze mowa o życiu, na cmentarzach o śmierci to w sumie ostatecznie tu i tu przekaz dla żywych kim jesteśmy/byliśmy. Nawet niektóre motywy podobne.

    • Ewa napisał(a):

      Nigdy by mi nie przyszło do głowy takie porównanie, ale pewnie coś jest w tym,co piszesz. Widać, ze ludzie chcą coś po sobie zostawić, coś pokazać.

  4. Kamila Kowalewska napisał(a):

    Okna nie aż tak bardzo, ale drzwi… o tak, jestem fanką! Już się biorę do czytania :)

  5. Marta Gawrychowska napisał(a):

    Bardzo! Uwielbiam okiennice <3

  6. Anita Skowera napisał(a):

    Mi od dawna się marzy dom z okiennicami i starymi drzwiami z historią ;-)

  7. Mmalena napisał(a):

    Ciekawe te drzwi. Skojarzyły mi się ze zdobieniami wejść do kamienic w Pradze, które również wiele mówiły o profesji mieszkańców. Swoją droga ciekawe z tymi łańcuchami, że były dobrym znakiem, bo czytając fragment o tym, że u handlarza niewolnikami nie było ich w zdobieniu na drzwiach pomyślałam: i nic dziwnego, łańcuch kojarzy się z odebraniem wolności, więc pewno on woli jakiś eufemistyczny symbol dla swojego zawodu.

  8. Zastrzyk inspiracji napisał(a):

    Wszystkie robią wrażenie, wyglądają fenomenalnie. Drzwi często są bardzo wdzięcznym obiektem do fotografowania, czasami wystarczy rozejrzeć się wokół siebie, a na pewno znajdzie się jakaś perełka :)

  9. Dorota Czerniakowska napisał(a):

    Uwielbiam takie detale! A skoro kochasz drzwi zapraszam na mòj ostatni wpis o marokańskim Szawszawanie. Drzwi na niebiesko wszędzie :)

  10. Karola | Życie.Me napisał(a):

    Są przepiękne. Niezmiennie się zachwycam wszelaką sztukaterią i sznycerką. Osoby, które wykonują te zdobienia mają niesamowity fach w ręku.

    • Ewa napisał(a):

      Zgadzam się! W ogóle patrzę często na takich lokalnych artystów w Kenii czy Tanzanii i jestem pod wrażeniem, jak są uzdolnieni!

  11. Monika Kilijańska napisał(a):

    Uwielbiam stare rzeźbione drzwi. Nadają klimat każdemu budynkowi.

  12. Klaudia napisał(a):

    Tez kocham takie tematy. Chcialabym moc miec takie drzwi we wlasnym domu. Piekne zdjecia

  13. Ania napisał(a):

    Jakie piękne te drzwi! Szkoda tylko, że tyle z nich niszczeje, należałoby o nie wszystkie porządnie zadbać

    • Ewa napisał(a):

      To prawda, ale tak jest ze wszystkim w Stone Town i w ogóle na Zanzibarze: niszczeje Dom Cudow, inne dawne pałace sułtańskie, zwykłe domy w Stone Town. Szkoda…

  14. Agnieszka Trolese napisał(a):

    Będę tam niedługo i już sobie wyobrażam ile fantastycznych zdjęć zrobię z tymi drzwiami. Piękny wpis!

  15. addicted to passion napisał(a):

    O tak, drzwi na Zanzibarze sa przepiekne :) tez mam cala kolekcje zdjec :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Pola wymagane. Adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Ostatnio pojawia się bardzo dużo spamu i mój filtr czasem się gubi. Jeśli nie jesteś spamerem, a Twój komentarz nie ukazał się, daj mi o tym znać mailowo. Kontakt znajdziesz tu. Dziękuję!