18 lipca 2010
Wpis w kategoriach: Hiszpania, Z podróży | Tematy: Andaluzja, chrześcijaństwo, Isla Cristina, święto, Virgen del Carmen, zwyczaje
Siedzę sobie któregoś dnia i przeglądam mój segregator informacyjny z jednego z hiszpańskich hoteli. I czytam, że 16 lipca w Isla Cristina odbywa się procesja poświęcona Matce Boskiej patronce rybaków czyli Virgen del Carmen. Nie zastanawiam się długo – szybki e-mail do Ani i już jesteśmy umówione w Isla Cristina, przy granicy hiszpańsko-portugalskiej, żeby wziąć udział w tym wydarzeniu. I przyznaję, że są to obchody o niezwykłej atmosferze!

Virgen del Carmen to potoczna hiszpańska nazwa Matki Boskiej z Góry Karmel, czyli patronki zakonu Karmelitów. Jest ona również uznawana za opiekunkę rybaków, a przez to nazywana jest czasem Stella Maris czyli Gwiazda Morska.

Spotykamy się z Anią i Manolo wieczorem już na trasie procesji. Trasa prowadzi z jednego z kościołów do portu. Grupa mężczyzn niesie na swoich barkach platformę, na której ustawiona jest ozdobiona na srebrno figura Matki Boskiej. Zadanie to niełatwe, bo platforma wydaje się być niesamowicie ciężka. Dlatego też co chwila przystaje, a kilku niosących zmienia się z kolegami idącymi tuż za figurą. A jeśli na trasie procesji stoi jakaś świątynia, Matka Boska zagląda do środka, żeby się przywitać.

Przed i za platformą idą grupy Hiszpanów – turystów jest niewielu. Niektórzy mają pozawieszane na szyjach emblematy, inni trzymają w rękach proporczyki. Kolumna wiernych dochodzi do portu i zatrzymuje się. Platforma staje w miejscu, w tym czasie młodzi mężczyźni ściągają z niej figurę i niosą ją dalej, w kierunku nabrzeża, przy którym czeka już przystrojona na biało łódź.

Przy akompaniamencie orkiestry, zawodzeniu syren z okolicznych stateczków i oklaskach figura Matki Boskiej zostaje wniesiona na łódź. Następnie łódka odpływa, by w towarzystwie kutrów rybackich wypłynąć na godzinę z portu. W tym czasie tłum gapiów rusza do portowych restauracji by dokonać konsumpcji pysznej rybki i popić winem.

Po godzinie, kiedy słońce już zaszło, łódź z figurą wraca do portu. Tutaj witają ją znowu tłumy wiernych i rybacy. Znowu wyją syreny, palą się świece dymne, a w niebo strzelają race. Matka Boska schodzi ze statku i powoli zostaje zaniesiona na podest w porcie. I tutaj, kiedy wydaje nam się, że to już będzie koniec, ni stąd ni zowąd jeden z ważnych panów wyciąga bukiet kwiatów i zaczyna go licytować. Słyszymy, jak krzyczy kolejne kwoty: Cincuenta! Cincuenta! Sesenta! W osłupienie wprawia mnie kolejny okrzyk, który jest przerywnikiem dla licytacji, czyli Viva la Virgen del Carmen! (w wolnym tłumaczeniu: Niech żyje Matka Boska z Góry Karmel), na co tłum odkrzykuje gromko Viva! I licytacja toczy się dalej: Sesenta! Sesenta! Sesenta para una…

Próbuję sobie wyobrazić taką licytację w czasie obchodów jakiegoś katolickiego święta w Polsce. Wyglądałoby to pewnie mniej więcej tak: Sto złotych! Sto! Sto! Sto dziesięć! Niech będzie pochwalony! Sto dwadzieścia! Chociaż ogólnie trudno mi jest zobrazować sobie takie mało sakralne podejście do obchodów święta. Czuję, że u nas nie byłoby tak spontanicznie i głośno, a raczej cicho, poważnie i w skupieniu.
A zatem: Viva la Virgen!
Podobne wpisy:
-
Sewilla z bliska Nie ma to jak poznawać miasto z kimś, kto je dobrze zna i lubi. Można trafić do miejsc, gdzie raczej...
Plaza de Toros de la Maestranza Najstarsza hiszpańska arena, na której przeprowadza się walki byków znajduje się w Sewilli. Jej pełna nazwa to Plaza de Toros...
Tour de Huelva Kiedy spotka się dwoje nie do końca normalnych ludzi to nie jest niespodzianką, że spokojny i dobrze zaplanowany wyjazd krajoznawczy...
Pocztówka z Lizbony Lizbona. Znowu jestem w moim ukochanym mieście. Tym razem jako gość. W 2006 r. tu mieszkałam. Ale przez te trzy...
Spodobał Ci się wpis? Polub, dodaj +1, skomentuj, podyskutuj! Dziękuję :)






Viva!
A rybki byly pyszne! :)
Viva rybki!